Wiosną uczestniczyłem w kongresie śpiewu gregoriańskiego. Była to okazja do wysłuchania wielu utworów w różnych wykonaniach, zarówno na żywo w poznańskich kościołach jak i odtwarzanych z nagrań podczas wykładów i prezentacji. Szybko zwróciłem uwagę na pewną prawidłowość. Gdy śpiewała schola męska tekst był w pełni zrozumiały, gdy śpiewały panie tekst tonął gdzieś w ogólnej masie dźwięków i nie dało się nic zrozumieć.
Powtarzalność tego zjawiska była na tyle sugestywna, że zacząłem się zastanawiać nad jakimś naukowym wyjaśnieniem tego fenomenu. Przychodziły mi do głowy różne uzasadnienia, gdy jakiś czas później włożyłem do odtwarzacza płytkę, którą ktoś rozdawał podczas kongresu. I słyszę żeńską scholę, ale słyszę też tekst. Wszystko klarowne i zrozumiałe, a do tego śpiew przyjemny.
Czym różnił się ten śpiew od słyszanych wcześniej? Znalazłem dwa elementy: większość utworów śpiewanych przez panie była intonowana stosunkowo nisko i im niżej przebiegała melodia, tym tekst był wyraźniejszy, drugi chyba ważniejszy element to bardzo jasna barwa głosu, przypominająca śpiew ludowy, choć trochę „ugładzona”. Wystarczyło to jednak, by uzyskać zrozumiałość tekstu nieosiągalną dla wielu słyszanych wcześniej zespołów.
Jan Gołaski
Z zawodu informatyk, z zamiłowania śpiewak. Od końca lat siedemdziesiątych zajmuje się śpiewem kościelnym. Przez cały ten czas sprawuje opiekę nad przygotowywaniem i wykonywaniem śpiewów podczas rorat w kościele oo. Dominikanów w Poznaniu. Współpracował z wieloma scholami młodzieżowymi w Poznaniu. Obecnie, poza roratami, prowadzi scholę gregoriańską w poznańskiej parafii Maryi Królowej. Współpracuje też (jako jeden z moderatorów) z forum śpiewu kościelnego spiewnik.katolicy.net (do niedawna spiew-koscielny.tumnus.info).