Notatki nt. pochodzenia kolekt dzisiejszej niedzieli w Mszałach Pawła VI i Piusa V
Mszał Pawła VI
Tekst: „Omnipotens et misericors Deus, in tui occursum Filii festinantes nulla opera terreni actus impediant, sed sapientiae caelestis eruditio nos faciat eius esse consortes. Per Dominum”.
Oficjalny polski przekład: „Wszechmogący i miłosierny Boże, spraw, aby troski doczesne nie przeszkadzały nam w dążeniu na spotkanie z Twoim Synem, lecz niech nadprzyrodzona mądrość kształtuje nasze czyny i doprowadzi nas do zjednoczenia z Chrystusem. Przez naszego Pana”.
Polski przekład trochę rozbudowuje modlitwę o wątek „kształtowania naszych czynów”, poza tym modlitwa mówi dosłownie o nas jako „spieszących” na spotkanie Chrystusa, to jest mocniejsze niż „dążenie”.
Historia modlitwy. Kolekta została wzięta z Sakramentarza Gelazjańskiego (ok. 628/715 r.), gdzie figurowała w zbiorze modlitw adwentowych, nie przypisanych do konkretnego dnia. Tak samo podają ją niektóre Frankońskie Sakramentarze Gelazjańskie, np. Sakramentarz z Gellone (ok. 790/800 r.) lub Sakramentarz z Angouleme (po 800 r.). Kiedy te sakramentarze wyszły z użycia (X-XI w.), modlitwa ta nie była już stosowana, gdyż w tym czasie dominujące stały się sakramentarze bazujące na papieskim Sakramentarzu Gregoriańskim (ok. 625/638 r.), uzupełnionym o Suplement przez św. Benedykta z Aniane (ok. 810/815 r.), a Gregorianum miało już własne modlitwy adwentowe. Ta gelazjańska kolekta została zatem wydobyta z zapomnienia dopiero przez Mszał Pawła VI.
Jeszcze uwaga redakcyjna. W posoborowym Mszale modlitwa ma nieco inną redakcję, niż w starych sakramentarzach. Pierwotnie było tak:
„Festinantes, omnipotens Deus, in occursum Filii tui Domini nostri nulla impediant opera actus terreni, sed caelestis sapientiae eruditio faciat nos eius esse consortes. Per Dominum”.
Zmiana nie dotyczy treści modlitwy, na pewno chodziło o dostosowanie do najczęstszego schematu oracji, tak by zaczynała się od inwokacji do Boga.
Mszał Piusa V
Tekst: „Excita, Domine, corda nostra ad praeparandas Unigeniti tui vias: ut per eius adventum, purificatis tibi mentibus servire mereamur. Qui tecum vivt et regnat”.
Przekład z łac.-pol. Mszału z 1968 r.: „Pobudź, Panie, nasze serca do przygotowania dróg Jednorodzonemu Synowi Twojemu, abyśmy dzięki Jego przyjściu mogli Ci służyć w czystości duszy. Który z Tobą żyje i króluje”.
Historia modlitwy. Modlitwa pojawia się w rzymskich i rzymsko-frankońskich sakramentarzach tradycji gelazjańskiej (Gelasianum i Gelasiana Frankońskie) jako kolekta formularza adwentowego, nie przypisanego do konkretnego dnia. Równolegle kolekta istnieje w sakramentarzach linii gregroriańskiej (Gregorianum papieski i Gregorianum typu II) jako kolekta II niedzieli Adwentu. Linia gregroriańska jest główną linią rozwoju Mszału rzymskiego, jest zatem zrozumiałe, że modlitwa aż do Mszału z 1962 r. niezmiennie jest kolektą tej niedzieli. Od sakramentarzy gregoriańskich aż do Mszału z 1962 r. stała jest nie tylko kolekta, ale cały formularz mszalny.
Jeszcze ciekawostka. Modlitwa występuje także w dwóch sakramentarzach rytu galijskiego: w Mszale z Bobbio (ok. 700 r.; Bobbio lub pd-wsch. Francja) i w Missale Gallicanum Vetus (ok. 770 r.; pn-wsch. lub wsch. Francja). Modlitwa jest w formularzach adwentowych, w funkcji analogicznej do rzymskiej kolekty, za to ciężko powiedzieć, na które niedziele Adwentu jest ona wyznaczona. Galijski Adnwent miał 6 tygodni, a Mszał z Bobbio ma tylko trzy formularze mszalne adwentowe (i nasza kolekta jest w pierwszym z nich) a Gallicanum Vetus - dwa (i nasza kolekta jest w drugim). Te galijskie sakramentarze to w ogóle księgi niezwykle interesujące. To są hybrydy, łączące elementy różnego pochodzenia, jest oczywiste że modlitwa została wzięta ze źródeł rzymskich, i to z sakramentarzy linii gregoriańskiej (do galijskich formularzy włączone są także pozostałe modlitwy gregoriańskiego formularza II niedzieli Adwentu).
Mszał Pawła VI. Modlitwa jest kolektą czwartku II tygodnia Adwentu. Redakcja bez zmian. Polski przekład różni się od wcześniejszego tylko początkiem: „Wszechmogący Boże, pobudź nasze serca do przygotowania…”.
Maciej Zachara MIC
Marianin. Rocznik 1966. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". Ojciec duchowny Seminarium Księży Marianów w Lublinie. Prezbiter wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce. Odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie. Stała współpraca z miesięcznikiem "Oremus".
Szczególne zainteresowania: historia liturgii chrztu i bierzmowania, rozwój obrzędów Mszy świętej, wzajemna relacja Mszałów Pawła VI i Piusa V.
Komentarze
sob., 10.12.2011, 1:14
Paniał
Dobry wieczór!
Sądzę, że "Paniał?" byłoby bardziej wyraziste od "Zrozumiał?". Przykład użycia słowa rosyjskiego:
http://youtu.be/r9D9nP2OBEU?t=2m20s
Z poważaniem,
- - -
Japolan
sob., 10.12.2011, 0:42
Darmowe porady na temat stanu mojego sumienia! Dziękuję, nie
trzeba było.
Wyżyny merytorycznej debaty zostawiam zaś twardogłowym, którzy merytorycznie wypowiadają się na temat dokumentów, których nie widzieli.
Wyżyny merytorycznej dyskusji są dla mnie nieosiągalne, nie potrafię podpisać się pod zdaniem "Jeśli ktoś twierdzi, iż jest możliwe, by dogmatom przez Kościół podawanym wraz z rozwojem nauki przydawać sens inny, niż rozumiał i rozumie to Kościół: niech będzie wyklęty" i jednocześnie twierdzić:
"Dlaczego nie wzrusza mnie w żaden sposób (ewentualna?) zmiana dotychczasowego oficjalnego nauczania Kościoła w istotnych kwestiach? Dlatego, że ja widzę modyfikacje dopuszczalne w świetle rozwoju doktryny, nic ponadto. Stąd przy przedsoborowym (potrydenckim?) rozumieniu zasady Nulla salus extra Ecclesiam raczej nie byłbym w stanie się podpisać. Wyjaśnienie tej zasady dokonane przez "Unitas redintegratio" czy "Nostrae aetate" jest w pełni zgodne z tym, jak sam wierzę, co odkrywam w Piśmie - więcej, jak mówi mi rozum i sumienie" (Swoją drogą doskonała egzemplifikacja deklarowanego podpisywania w ciemno. Jedynie w ciemno - bo po zapoznaniu się, to już niekoniecznie, hehe).
Nie jest mi też bliska merytoryka wypowiadania się o rozumieniu dogmatu przez wieki bez choć pobieżnego zapoznania się z tym rozumieniem (no żeby tak choć artykuł Rafała Tichego).
Ale przynajmniej styl pochwalę - bardzo mi się podoba ta parodystyczna stylizacja, ten szantażyk adwentem też niczego sobie. Gdyby pominąć to trzeciosobowe, golutkie "Zrozumiał", byłoby znakomicie, zabawa konwencją, niesienie radości... Bomba.
http://www.liturgia.pl/blogi/maciej-zachara-mic/universae-ecclesiae-wywi...
sob., 10.12.2011, 0:36
Stolica Apostolska wie, kurie wiedzą
Laudetur Iesus Christus!
Temat jest raczej stary, więc zaskakuje mnie "wywarzanie otwartych drzwi".
Działo się to być może jeszcze za rządów JE księdza arcybiskupa Bolesława Pylaka, którego Pan Bóg nadal łaskawie zachowuje na tym świecie. W "pionierskich czasach" FSSPX w Lublinie zostało ochrzczone jakieś dziecko, żyjące (wraz z rodzicami) w pewnym miasteczku. Proposzcz odebrał "chrzest u lefebvrystów" za wyraz zlekceważenia go - zwłaszcza z uwagi na dobre relacje z dziadkami dziecka - i odmówił odnotowania zaświadczenia (z FSSPX) o chrzcie w księgach parafialnych. Nastała wizytacja biskupia - dokonywana przez jednego z biskupów pomocniczych. Zainteresowani - zapewne rodzice dziecka - przedstawili problem księdzu biskupowi, który nakazał niezwłocznie wpisać dziecko do ksiąg parafialnych.
Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństw, błogosławionych przez kapłanów z FSSPX, są rozpatrywane przez sądy kościelne, łącznie z "instancją watykańską".
W Roku Jubileuszowym 2000 biskupi z FSSPX (pod przewodnictwem JE Bernarda Felley'a) wprowadzali wiernych do Bazyliki Świętego Piotra, gdzie (u stóp Konfesji Św. Piotra) ks. biskup B. Fellay udzielił błogosławieństwa (nieco wcześniej obsługa Bazykliki postawiła przed Ekscelencją mikrofon). Msze Święte w rzymskich Bazylikach Papieskich (w tym z kazaniami) to znane fakty.
Proponuję bardziej ufać faktom i rozsądkowi, niż podszeptom złego ducha, który zachęca do fanatyzmu wymierzonego w tradycyjnych katolików.
Z Panem Bogiem,
- - -
Japolan
Proponuję bardziej ufać faktom i rozsądkowi, niż podszeptom złego ducha, który zachęca do fanatyzmu wymierzonego w tradycyjnych katolików.
Z Panem Bogiem,
' data-count="none" data-via="liturgiapl">Tweetnijpt., 9.12.2011, 23:18
Michale,
widzę, że nawet w adwencie taplasz się w złośliwościach, zamiast wspiąć się na wyżyny merytorycznej debaty.
Uproszczę, żebyś nie przegrzał się tegoroczną zimową porą: pisałem o dokumentach soborowych i encyklikach. Prawo jest prawem i ma być maksymalnie jednoznaczne, to nie teologia. Zrozumiał?
Ps. Poważnie, daj sobie spokój ze złośliwościami, bo to do niczego nie prowadzi - może oprócz zaspokojenia przez Ciebie próżności i pychy.
pt., 9.12.2011, 17:04
Bo Watykanu nie przekonują
jednoznaczne normy Kościoła katolickiego na ten temat (szkoda zresztą, że tak jednoznaczne, bo powinny być biblijnie metaforyczne, przecież to nie dogmaty). Są na szczęście tacy, co podpiszą się i pod watykańskimi decyzjami i jednoznacznymi normami Kościoła katolickiego. I za to im chwała. To ważne podpisy.
pt., 9.12.2011, 15:19
Spowiedź u FSSPX
Ciekawe, że praktycznie Watykan zdaje się uważać spowiedź u FSSPX za OK.
Widać to na przypadkach, gdy księża zgłaszają się do Watykanu np. z problemem kar za aborcję, i nie zdarzyło się, by zostali odesłani z kwitkiem jako schizmatycy i heretycy, których sakramenty są nieważne czy nielegalne.
pt., 9.12.2011, 13:53
@SG
Sprawa z sakramentem pokuty u FSSPX jest jednak ciut bardziej skomplikowana.
Sam uważam, że jest on tam wątpliwy i odradzam z jego korzystania u FSSPX ale nie postawiłbym nawet guzika na stwierdzenie, że zawsze jest symulacją.
Brick by brick.
pt., 9.12.2011, 11:32
Czytanie ze zrozumieniem
Szanowny Panie!
Wyraźnie napisałem, że Bractwo Św. Piusa X publikuje (np. na łamach "Zawsze Wierni" i na stronach internetowych) informacje o możliwości skorzystania ze spowiedzi. Dlatego zaprezentowana przez Pana iście rewolucyjna czujność oraz apele są zbędne, gdyż jest praktycznie nieprawdopodobnym, by władze (archi)diecezjalne (nie tylko w Lublinie) były pozbawione informacji na ten temat. Powtarzam, że są to informacje powszechnie znane, a więc bezpodstawne jest wiązanie ich z moją skromną osobą.
Korzystam z przysługującego mi prawa do zachowania poza dyskusją publiczną mego własnego stanowiska na temat zagadnienia jurysdykcji nadzwyczajnej.
Proszę również uwolnić się od krępującej Pana zaściankowości (a nawet prowincjonalności) nastawień wobec FSSPX. W Polsce i za granicą są szerokie formy współpracy między Bractwem Świętego Piusa X a duchownymi z regularnej hierarchii. Przykład: http://news.fsspx.pl/?p=62
Z poważaniem,
- - -
Japolan
pt., 9.12.2011, 2:31
@Japolan
Dla Pana donosicielstwo, dla mnie dbanie o Kościół i wypełnianie prawa, o którym w "Redemptionis sacramentum". Gdybym mieszkał w Lublinie załatwiłbym to sam zgodnie z zasadą przedstawioną przez Pana (Mt 18,15-17). Niestety, nie mieszkam tam, więc apeluję do tych, którzy mogą Pańskie informacje osobiście sprawdzić i spróbować zakończyć owe uzurpacje i symulacje.
Dyskusję na ten temat w tym miejscu uważam za zakończoną.
pt., 9.12.2011, 2:21
Szok
Szanowny Panie Sebastianie!
Przecież wspomniałem o kontrowersjach oraz o problematyce jurysdykcji nadzwyczajnej, która może odpowiadać zawartemu w kanonie 966 § 2 sformułowaniu "z mocy samego prawa". Jest to zagadnienie, które można przedyskutować - choć niekoniecznie w tym "miejscu" i zapewne w innym czasie.
Przypominam, że wspomniałem o zagadnieniu jurysdykcji nadzwyczajnej, bez deklarowania swego stanowiska na jej temat - zwłaszcza w odnośnym kontekście. Skąd więc bierze się Pańskie twierdzenie na temat mego stanowiska? Pan w swym wcześniejszym wpisie - odnoszę wrażenie - zachęcał ludzi do donosicielstwa; teraz Pan formułuje zarzuty pod adresem kogoś innego. Pański styl, Pańskie sumienie - ewentualnie Pańskie spowiedzi. Proszę się zastanowić i - być może - opamiętać.
Proszę odnieść się do poważnego problemu, jakim jest zwarta w Pańskim wpisie sugestia, by ktoś dopuścił się donosicielstwa. Ośmielam się Panu przypomnieć, że w Kościele Katolickim należy chronić Tradycję, a nie umacniać "mentalność Judasza".
Z poważaniem,
- - -
Japolan
pt., 9.12.2011, 1:58
@Japolan
1. http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/letters/2009/documents/hf...
2. http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k4t4r2.html Kan. 966 i następne;
3. http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/prawo/k6c2t3.html Kan. 1378,par.2,pkt. 2
oraz http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/redemptionis_... pkt. 184 i inne.
Ponieważ niniejszy temat nie ma wiele wspólnego z wpisem ks. Macieja, proponuję wskazać inne miejsce na kontynuowanie dyskusji - bo nie spodziewam się, żeby przekonały Pana jednoznaczne normy Kościoła katolickiego
pt., 9.12.2011, 1:49
Bastuś,
zbastuj.
czw., 8.12.2011, 23:01
Przepraszam, że się wtrącam.
Szanowny Panie Sebastianie!
Odnośnie do Pańskich słów - cytat: "Mam nadzieję, że ktoś przekaże tę informację metropolicie lubelskiemu"
Bardzo przepraszam, ale wyżej zacytowane zdanie Pańskiego autorstwa skłania mnie do zadania Panu następującego pytania:
"Czy Pan jest z 'duszpasterstwa pod wezwaniem Piet'ki Morozowa'?"
Z poważaniem,
- - -
Japolan
Z poważaniem,
' data-count="none" data-via="liturgiapl">Tweetnijczw., 8.12.2011, 21:44
Jaka symulacja?
Szanowny Panie Sebastianie?
1. O jakiem symulacji Pan napisał? Spotkałem się z zarzutami, dotyczącymi jurysdykcji - istotnej w przypadku sakramentu pokuty, ale pierwszy raz słyszę, jakoby mogło chodzić o symulowanie spowiedzi. Dadaję, że FSSPX akcentuje zagadnienie jurysdykcji nadzwyczajnej.
2. Jak przedstawia się, Pańskim zdaniem sytuacja, jeżeli w kościele (kaplicy) FSSPX spowiada ksiądz z "regularnej hierarchii" (np. w związku ze sprawowaniem Mszy Świętej)?
3. Dawniej do kurii miał kto donosić, więc można założyć, że i dziś informacje są przekazywane. Ileś lat wstecz zastanawiałem się, kogo jest więcej w lubelskij Kaplicy FSSPX: ludzi modlących się czy zbierających dane do raportów. Za "poprzedniego reżimu" system donosów był dobrze zorganizowany i zapewne przetrwał on zmianę na stolicy arcybiskupiej, więc Pańskie obawy zapewne są przejawem przewrażliwienia. Lublin to duże miasto, więc i donosicieli "ci mamy dostatek". Zresztą, kapusie nawet są zbędni, gdyż Bractwo w swych oficjalnych ogłoszeniach informuje o spowiadaniu - przykład:
http://www.piusx.org.pl/komunikaty/2011/100
Pańska troska o to, by coś zostało doniesione - niezależnie od adresata donosu - zasługuje na uwzględnienie i zapamiętanie.
Z poważaniem,
- - -
Japolan
czw., 8.12.2011, 16:37
Przepraszam, że się wtrącam.
Czy dobrze widzę, że lefebvryści w Lublinie śmieją symulować sakrament pokuty i pojednania?
Mam nadzieję, że ktoś przekaże tę informację metropolicie lubelskiemu.
czw., 8.12.2011, 14:53
Jestem pod pozytywnym wrażeniem
Laudetur Iesus Christus!
Jestem pod dużym i bardzo pozytywnym nastawieniem postawy Księdza Doktora, jak również księdza doktora Piotra Paćkowskiego. Zaangażowanie (duszpasterskie, a nie eksperymentowanie), powaga - normalność, bez żadnego naruszania kompetencji księdza doktora Wojciecha Różyka (oficjalnego duszpasterza środkowiska o nazwie "Introibo").
Znamienne jest to, kto kontroluje domenę internetową http://Introibo.pl . Za pomocą serwisu http://domeny.onet.pl można ustalić następujące dane:
"ABONENT:
firma: Kościół Rektoralny p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP
ulica: Ul.Staszica 16
miasto: 20-081 Lublin
lokalizacja: PL
telefon: +48.815349911
ostatnia modyfikacja: 2008.04.07"
Duszpasterz oficjalny został zmarginalizowany, faktyczne rządy nad "Introibo" sprawuje - często przez wiernopoddańczych wiernych - ks. Wojciech Pęcherzewski (Rektor Kościoła przy "Staszica 16a" oraz Kanclerz Kurii). Zło, którego doświadczyłem od tego człowieka, pozwoliło mi lepiej zrozumieć (usłyszane w połowie tego roku) słowa pewnego księdza z Archidiecezji Lubelskiej - cytuję: "Dla mnie ksiądz kanclerz jest persona non grata" (słowa te były wypowiedziane nie tylko w mej obecności).
"Introibo" jest środkowiskiem sztucznym. To jest taki "króliczek doświadczalny", którego wypuszczono, aby wierni "nie poleźli do lefebvrystów". Daremny trud. Naprawdę serce rośnie, gdy widzę w lubelskiej Kaplicy FSSPX wiernych, którzy kiedyś (niemalże wyłącznie) chadzali do "Introibo". Wierni pragną nie tylko liturgii, która - co da się wyczuć - w "wykonaniu" pewnych księży jest "teatrem", a nie autentycznym przeżyciem oraz sposobem uświęcania księdza i wiernych. Wierni lgną do duszpasterzy, a nie do "funkcjonariuszy" morednistycznego reżimu, który uwięził tradycyjne Msze Święte w "Introibo". Owo "Introibo" jest swoistym "obozem koncentracyjnym" dla tradycyjnych katolików. Niech sobie to coś istnienie (dalej), ale czemu ma służyć walka ze sprawowaniem tradycyjnych Mszy Świętych w innych miejscach, choć Ojciec Święty polecił hojne udostępnianie tej liturgii wiernym?
Jest mi zupełnie obojętne, czy "Introibo" przetrwa, czy padnie. Zakładam, że upadek tego sztucznego tworu może przyczynić się do prawdziwego upowszechnienia Mszy Świętych tradycyjnych w Lublinie i innych miejscach Archidiecezji Lubelskiej. Daleki jestem od zwalczania tamtego środowiska, z uwagi na dobro w nim występujące, ale brak jest argumentów, dla których miałbym je wspierać.
Sztuczność, brak żywotności "Introibo" widać gołym okiem, zwłaszcza w porównaniu z lubelską Kaplicą FSSPX. W Kaplicy ksiądz spowiada przed każdą Mszą Świętą przynajmniej przez 20 minut (a często dłużej, niekiedy także po Mszy Świętej). W "Introibo" - od czasu choroby i śmierci ś+p księdza Ryszarda Tujaka - organizacja spowiedzi niemalże leży. Dobrze, jeżeli ksiądz ma czas i może spełnić prośbę o spowiedź, ale dyżurowanie w konfesjonale księży sprawujących Msze Święte tradycyjne należy do rzadkości.
"Na Staszica 16a" czuję się niemalże jak u protestantów, i to tych bardziej "odjechanych". Tam jest taka teatralna atmosfera. Dzwonek przed Mszą Świętą (niekiedy aspersja lub procesja) to odpowiednik podmiesienia kurtyny w teatrze. Po Mszy Świętej "kurtyna opada" - nawet ołtarz jest bardzo szybko dostosowywany do NOM. W Kaplicy przed prawie każdą Mszą Świętą odmawiany jest Różaniec św. i inne modlitwy. Człowiek wchodzi do zwykłego budynku (niezbyt dużego i mało "kościelnego") i "na dzień dobry" ma modlitwę. Modlitwę prowadzoną przez kogoś z wiernych, bo ksiądz zazwyczaj spowiada. W "Introibo" przez pewien czas próbowano śpiewać "Godzinki", ale to padło. O Różańcu św. nie wspominano, zapewne nawet krótka "Koronka do Miłosierdzia Bożego" jest zbyt wielkim wyzwaniem w owym sztucznym tworze.
"Na bezrybiu i rak ryba", więc chadzam również do "Introibo". Staram się orientować, kto będzie celebransem - zwłaszcza unikając celebracji w wykonaniu księdza Wojciecha Pęcherzewskiego. Bardzo cenię kazania - teraz szczególnie kazania księdza doktora P. Paćkowskiego i ks. W. Różyka, gdyż ks. Dionizy Pietrusiński aktualnie sprawuje Msze Święte (zwłaszcza z kazaniem) bardzo rzadko. Spotkania z Księdzem Doktorem były jednym z wartościowszych przejawów funkcjonowania "Introibo". Niedawno rozpoczął się cykl spotkań z księdzem doktorem Piotrem Paćkowskim - jeżeli kolejne będą (przynajmniej) dorównywać poziomem pierwszemu, to zapewne będzie to kolejny "jasny punkt".
Kościół jest wieczny, człowiek nie - w zakresie życia doczesnego (czyli tymczasowego). Dlatego tak bardzo zależy mi na korzystaniu z tego, co Kościół zawsze dozwalał - niezależnie od stanowiska lokalnych buntowników, którzy jarzmo w Lublinie nałożyli szczególnie ciężkie. Ksiądz Doktor uczestniczy w hierarchii kościelnej i zrozumiałe jest, że rozsądek podpowiada Księdzu liczenie się z ludźmi, mającymi władzę kościelną, nawet w przypadku jej nadużywania. Ja mam świadomość odmienności powołania świeckiego i duchownego, więc byłoby czymś karykaturalnym, gdybym okazywał "trydenckie posłuszeństwo" wobec modernistów, którzy zwalczają to, co "trydenckie" w Kościele.
Trudno mi się wypowadać na temat tamtego człowieka - poza tym, co zrobił. Swój kontakt z "Christianitas" wolę ograniczać do lektury wartościowszych tekstów tam publikowanych. Dla mnie swoistym testem było to, co zdarzyło się w niedalekiej przeszłości. Wpierw (nieco ponad rok temu) pan Paweł Milcarek był - i to za stołem prezydialnym (co uważam za duży błąd FSSPX w Polsce) - podczas propomocji biografii JE księdza arcybiskupa Marcela Lefebvre'a, a w parę miesięcy później tenże sam pan P. Milcarek zaatakował (swym tekstem) Autora biografii, do którego "szczerzył zęby" podczas w/w promocji książki. Wolę jednoznaczność zachowań, postaw, niż "wolty"; te ostatnie przywołują mi na myśl postać Dwulizusa z filmu o Obelix'ie.
Sądzę, że pośredniczenie w kontaktach z tamtym środowiskiem byłoby bezprzedmiotowe, gdyż ja jestem wolny od woli kontaktowania się z nimi. Świat jest na tyle duży, że można na nim żyć i funkcjonować, bez wchodzenia sobie w paradę. Zwróciłem uwagę na odnośny wpis owego pana, gdyż dobre imię to cenne dobro, a wolny jestem od jakichkolwiek powodów, które mogłyby mi nakazywać chronienie owego człowieka kosztem mego dobra.
Bardzo proszę o informacje o ewentualnym podjęciu się przez Księdza Doktora sprawowania Mszy Świętych tradycyjnych w naprawdę naturalnym środowisku - np. w Parafii na Bazylianówce. Informacje o Mszach Świętych w pięknym rycien wchodnim również przyjmę z wdzięcznością.
Z Panem Bogiem,
- - -
Japolan
Sądzę, że pośredniczenie w kontaktach z tamtym środowiskiem byłoby bezprzedmiotowe, gdyż ja jestem wolny od woli kontaktowania się z nimi. Świat jest na tyle duży, że można na nim żyć i funkcjonować, bez wchodzenia sobie w paradę. Zwróciłem uwagę na odnośny wpis owego pana, gdyż dobre imię to cenne dobro, a wolny jestem od jakichkolwiek powodów, które mogłyby mi nakazywać chronienie owego człowieka kosztem mego dobra.
Bardzo proszę o informacje o ewentualnym podjęciu się przez Księdza Doktora sprawowania Mszy Świętych tradycyjnych w naprawdę naturalnym środowisku - np. w Parafii na Bazylianówce. Informacje o Mszach Świętych w pięknym rycien wchodnim również przyjmę z wdzięcznością.
Z Panem Bogiem,
' data-count="none" data-via="liturgiapl">Tweetnijczw., 8.12.2011, 13:15
Spróbuję
odpowiedzieć na Pańskie pytania. Co do mojej posługi w środowisku liturgii tradycyjnej, w dającej się przewidzieć przyszłości będzie ona taka jak obecnie. Srodowisko lubelskie ma swego duszpasterza z ramienia diecezji i nie zamierzam wchodzić w jego kompetencje. Moim miejscem pracy jest mariańskie Seminarium w Lublinie (i jest to jedyna racja mego zamieszkania w Lublinie) a także mariański Nowicjat w Skórcu k. Siedlec. Wszelkie inne moje zaangażowania są z konieczności dodatkowe i, oczywiście, podejmowane w uzgodnieniu z przełożonymi (co nie oznacza, że traktowane niepoważnie). To jest sytuacja na dziś i na dającą się przewidzieć przyszłość, na dalszą przyszłość nie przesądzam niczego. Na temat tego czym jest dla mnie doświadczenie celebracji liturgii tradycyjnej zrobię za jakiś czas osobny wpis. Dostrzegam to zagrożenie o którym Pan pisze (traktowanie tego jako naukowego "hobby"), ale to jest kwestia stosunku do liturgii w ogóle. Jeśli liturgia jako taka jest dla mnie źródłem uświęcenia, będzie taką zawsze, w każdym liturgicznym rycie katolickim.
Katolik "posoborowy" nie musi interesować się liturgią tradycyjną, natomiast mój niepokój wywołuje postawa "nigdy w życiu nie poszedłbym na Mszę trydencką". Oczywiście działa to także w drugą stronę, co sygnalizował Benedykt XVI w liście towarzyszącym "Summorum Pontificum". Problem z góry podejrzliwego traktowania wiernych związanych z tradycyjną liturgią oczywiście istnieje. Instrukcja "Universae Ecclesiae" jest tutaj jednoznaczna: wierni, którzy pragną uczestniczyć w tradycyjnej liturgii, mają mieć zagwarantowaną taką możliwość (nr 8b), ale droga od oficjalnych dokumentów do praktyki, niestety, często jest długa.
Nie będę spierał się o słowa: przepaści, rysy, zasypywanie, budowanie mostów itd. To wszystko są obrazy, lepiej lub gorzej opisujące rzeczywistość. Na temat tytułu "zasypywanie przepaści" pisałem w pierwszym wpisie na blogu. Inspiracją dla tytułu bloga było dla mnie zdanie z książki o. Sczanieckiego "Msza po satremu się odprawia".
Absolutnie nie podejmuję się pośredniczenia w wymianie zdań z p. Michałem, ani tłumaczenia "co autor miał na myśli". Wirtualne dyskusje mają w ogóle dwie fundamentalne słabości - nie są bezpośrednim spotkaniem a w odróżnieniu od zwykłej rozmowy odpada cały bardzo ważny wymiar komunikacji pozawerbalnej (mimika, tembr głosu, gestykulacja) i bardzo łatwo o nieporozumienia, zwłaszcza o błędne odczytanie czyichś intencji, zresztą z tego powodu sam rzadko wchodze w internetowe dyskusje. Jedno mogę powiedzieć z cała pewnością: znam p. Michała osobiście i naprawdę proszę nie podejrzewać żadnej prowokacji czy próby skłócania kogokolwiek.
pon., 5.12.2011, 16:35
Czy jest sens zasypywać przepaść?
Laudetur Iesus Christus!
Ponieważ brakuje możliwości dokonywania "wpisów ogólnych", to korzystam z formularza w tym temacie. Bardzo proszę o odniesienie się niżej przedstawionych zagadnień, w tym o odpowiedź na pytania.
Sądzę, że łatwiej jest (byłoby) budować mosty, niż zasypywać przepaście. Nawet słowo "pontifex" wiąże się z budowaniem, mostów właśnie. Ponadto samo określenie "zasypytanie przepaści" wskazuje, że Ksiądz Doktor dostrzega przepaści (a nie np. rysy). Czym można uzasadnić takie stanowisko?
Czy ma Ksiądz w planach - bardziej precyzyjnych, niż czas istnienia Kościoła - sprawowanie tradycyjnej liturgii katolickiej w środowisku naturalnym, np. w Parafii, prowadzonej w Lublinie przez Księdza Zgromadzenie? Pytam, gdyż coraz wyraźniej dostrzegam niestosowność "rozwiązań laboratoryjnych", a taki jest przecież charakter "Introibo". Podczas prowadzonych przez Księdza Doktora prelekcji na temat historii obrzędów Mszy Świętej było to odczuwalne słabiej - zapewne z uwagi na tematykę. Teraz, gdy zaczęły się prelekcje na temat tradycyjnych zwyczajów liturgicznych, tę szcztuczność "Introibo" widać, słychać i czuć - zwłaszcza, jeśli ma się możliwość porównania z naturalną dynamiką duszpasterstwa, jakie prowadzone jest w lubelskiej Kaplicy FSSPX.
Czym dla Księdza Doktora jest Msza Święta w rycie tradycyjnym - "laboratorium" naukowym, czy środkiem uświęcenia (własnego i wiernych)? Jako katolik, cieszę się ze sprawowania tak bliskiej memu sercu liturgii przez kapłana jakiegokolwiek obrządku katolickiego. Jako świecki, chciałbym wiedzieć, w jakim zakresie Ksiądz może i chce angażować się w prawdziwą posługę dla wiernych, a nie tylko być aktywnym w "punkcie usług liturgicznych", którym staje się coraz bardziej "Introibo". Stale - zwłaszcza z uwagi na owoce posługi FSSPX w Lublinie - rośnie we mnie potrzeba więzi z duszpasterzami, a nie tylko z "wykonawcami usług religijnych".
Czy "katolik posoborowy" ma prawo nie interesować się liturgią "przedsoborową"? Jeżeli tak, to dlaczego - a zwłaszcza na jakiej podstawie prawnej - wymaga się od "katolików przedsoborowych" zainteresowania liturgią "posoborową", a zwłaszcza uczestniczenia w niej? Czy u podstaw takich oczekiwań lub żądań leży coś poza faktycznym uznawaniem "katolików przedsoborowych" za ludzi tak ważnych, że bez nich "NOM by się nie udał"?
Z Panem Bogiem,
P.S.:
Może Ksiądz Doktor wie, o co chodzi panu Michałowi Barcikowskiemu w wątku:
http://www.liturgia.pl/blogi/Sebastian-Galecki/Pomiedzy-zrodlem-a-szczyt...
Obawiam się jakiejś (próby) prowokacji, lub chęci skłócania katolików w Lublinie przez czynniki zewnętrzne.
- - -
Japolan