Zgodnie z obietnicą zamieszczam kilka krytycznych uwag na temat Radia Maryja. Nie są odkrywcze, praktycznie wszystko to zostało już gdzieś napisane, ale chętnie sformułowałem je dla siebie, bo jest to zrąb tego, co uważam za najbardziej odpychające i patologiczne. A poza tym są to moje osobiste spostrzeżenia, które poczyniłem słuchając RM i przeglądając „Nasz Dziennik”. więcej »
Skoro pojawił się wątek adoracji Krzyża, to dołączam jeszcze jedną modlitwę, która jest kompilacją tekstów z Ojców Kościoła. więcej »
Kilka dni temu słuchając radia Maryja (a i owszem, słucham czasami, próbując zrozumieć to patologiczne zjawisko) trafiłem na telefoniczną wypowiedź młodej dziewczyny, studentki, która dzieliła się swoim rozumieniem dialogu międzyreligijnego. więcej »
U wojska wszystko na minutę wyrachowane, a przeto nie mają częstokroć czasu do słuchania przydłuższych kazań, jednakże nie wypada ich puścić bez obroku duchownego, bo i ich dusza pragnie rosy niebieskiej; a przeto należy choć wkrótce po religijnemu do nich przemówić. więcej »
Wczoraj na jednym z portali internetowych znalazłem notkę na temat pogrzebu Prof. Religi. Zachodzę w głowę jak ów pogrzeb będzie wyglądał, bo notka brzmi następująco: więcej »
Poczytałem dziś komentarze do wpisu Pana Marcina Morawskiego na temat habitów (nie wszystkie, bo nie zmogłem) i nasunęło mi się kilka myśli, kilka rzeczy mnie zastanowiło no i ostatecznie zmobilizowało mnie to, żeby przerwać blogowe milczenie. Poza tym poczułem się wprost, i to nie po raz pierwszy, wywołany do tablicy. więcej »
W zeszłym tygodniu byłem na pogrzebie mojego dziadka. Mała wieś na białostocczyźnie, o wdzięcznej nazwie Kizielany, utrwaliła związane z pogrzebem zwyczaje, których piękno domaga się tego, by je pokrótce tu opisać. więcej »
Powszechnie stosowaną i akceptowaną praktyką jest spowiedź w czasie niedzielnych mszy. Wprawdzie już od kilku lat postuluję zniesienie tej praktyki, ale ostatnio zaczynam się po prostu dziwić, że mało kogo to dziwi, przynajmniej na tyle, by stanowczo zacząć coś w tej materii zmieniać. Nieraz zastanawiam się, czy ktoś, kto przez pół mszy czeka na spowiedź, a przez drugie pół się spowiada, ma przekonanie, że rzeczywiście w tej mszy uczestniczył. więcej »
Po kapłanie w ogólności mówiąc, wymaga się, cała budowa ciała zdrowa, silna i kształtna. Bo ciałem ma pełnić trudne obowiązki powołania swego: do chorych jeździć, po górach, kamieniach, wybojach, w zimie, i w lecie, nie zważając na słoty i śniegi, ale zawsze jak tylko potrzeba wymaga. Niekiedy sam zostaje na parafii, trzeba mu co niedzielę, i święto, a niekiedy i we trzy święta po sobie następujące oprócz słuchania spowiedzi, zaopatrywania chorych, udzielania rady, jeszcze odprawić processyą, odśpiewać sumę, mieć kazanie, i to wszystko naczczo, a po południu choć godzinę młodzież parafialną katechizować, a potem nieszpory odprawić, do czego, każdy przyzna, potrzeba zdrowia i siły. więcej »
Dobrze, że celem ostatniego soboru było umożliwienie wiernym pełniejszego, aktywnego uczestnictwa w liturgii. Jednak w związku z tym pojawiły się założenia, z którymi można spotkać się i dziś, a które prawdopodobnie nie przysłużyły się dobru liturgii, czyli w konsekwencji dobru wiernych. Wymienię kilka, które nie należą do najbardziej liberalnych. więcej »
Poznałem ją wiele lat temu. Spędziliśmy ze sobą dużo czasu, ale nigdy nie mogłem do końca jej zrozumieć. Raz była wymagająca, stanowcza i nieustępliwa, zwłaszcza gdy coś było zdecydowanie nie po jej myśli, innym razem delikatna, uległa i wyrozumiała. Zawsze potrafiła dużo znieść, zawsze obdarzała zaufaniem, najbardziej wtedy gdy widziała dobrą wolę. Na każdego nieodmiennie patrzyła życzliwie i zapraszająco. Niezwykle konserwatywna, a zarazem zadziwiająco otwarta na to, co nowe. więcej »
Mam nieodparte wrażenie, że miejsce, jakie zajmujemy w czasie mszy (z przodu, z tyłu, w kruchcie, w kącie…) coś o nas mówi i coś ważnego wyraża. Pewnie po części wynika z naszego naturalnego usposobienia, które ujawnia się również w innych sytuacjach. Ktoś lubi być w samym środku, a ktoś woli stać z brzegu. Nawet gdyby na tym poprzestać, to już daje to trochę do myślenia. A gdyby założyć, że to miejsce w dużej mierze odzwierciedla poziom naszego wewnętrznego zaangażowania w liturgię, a może nawet w wiarę, to materiału do przemyśleń jest jeszcze więcej. więcej »
"Temu, kto czeka, może wydawać się, że czeka na cud, że czeka na życie, ale naprawdę czeka na własny pogrzeb. Czemu na pogrzeb, a nie na z życiem wesele? Bo czy można czekać na życie, które ma to do siebie, że jest oczywiście zawsze tu i jest oczywiście zawsze teraz? Czy można czekać na coś, co nie przychodzi, bo jak i po co miałoby przychodzić, jeżeli już tu jest? więcej »
Szczerze przyznam, że nie będąc tytanem pracy, rozumiem trochę aktywistów, którzy doznają przerażenia słysząc modlitwę za zmarłych: „wieczny odpoczynek racz im dać Panie…” Bo czyż zwykły czas pracy, ze swoim ustalonym rytmem zadań, nie ułatwia życia? Co więcej, nieraz w to, żeby owocnie odpocząć trzeba paradoksalnie włożyć spory wysiłek. Dlatego okres świąteczny, w który wpisana jest spora doza odpoczynku, bywa często nie lada wyzwaniem, a wyczekiwane far niente może okazać się niekoniecznie dolce. więcej »
Wiedziałem, że ten moment w końcu przyjdzie! Bo jeśli cokolwiek chce się powiedzieć o śpiewie liturgicznym, to on przyjść musi. Słusznie obawiałem się, że będę bezradny i nie znajdę słów, którymi można by było opisać to zjawisko, czy może bardziej, ten cud. Bowiem nigdy w życiu nie słyszałem czegoś, co by było tak bardzo cielesne i duchowe, ziemskie i niebiańskie, ludzkie i boskie zarazem, co by było tak liturgiczne, czyli bez reszty podporządkowane chwale Bożej, zanurzone w doczesności i zwiastujące wieczność. więcej »
Odkryłem niegdyś prostą prawdę. Gdy jestem na liturgii, załóżmy na nieszporach gregoriańskich i z jakichś subiektywnych względów nie angażuję się we wspólny śpiew, to ktoś mógłby podejść i zapytać: dlaczego się nie modlisz? Odruchowo odpowiedziałbym, że się modlę, ale w duchu. Przecież śledzę wzrokiem teksty psalmów, myślami podążam za ich treścią. Niestety. Różne są formy modlitwy. We wspomnianej sytuacji właśnie to pytanie byłoby słuszne. więcej »
"I znowu jest noc. Złotawy księżyc ledwo przeziera zza chmur. W nieruchomym powietrzu śnieg pada całkiem pionowo. Wygląda jak wielka firanka, za którą gdzieś daleko pali się żółta lampa. Wszystko razem przypomina nieskończenie wielki pokój, gdy nocą wędrowiec zagląda do okna obcego domu. Sąsiad wyciągnął swoim gazikiem zbłąkane auto z zasp, wrócił, zgasił światło i śpi. Szczekanie psów ginie gdzieś po drodze, tonie w białym puchu i stają bezradne, z rozdziawionymi pyskami, a odpowiedź nie nadchodzi. więcej »
Trochę przestraszyłem się myślą, że liturgia bywa miejscem eksperymentów. Dotyczy to głównie muzyki liturgicznej. Ale z drugiej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nie posiadamy w tym względzie ustalonego przez tradycję kanonu, to siłą rzeczy na eksperymenty jesteśmy skazani. Tradycyjna muzyka liturgiczna wprawdzie istnieje, ale… w księgach. A gdy przychodzi ją wykonać, to znowu tylko hipotezy i rekonstrukcje. więcej »
Nie boję się powiedzieć, że liturgia ma być przyjemna. A nawet więcej, że chodzi o tu przyjemność zmysłową. Dla oczu, dla uszu, dla nosa. Potwierdzają to całe wieki tradycji związanej ze sztuką i doświadczeniem liturgicznym. Piękno, choć do zmysłów się nie ogranicza, to jednak w pierwszym rzędzie do nich się odwołuje. Dlatego odstręcza nas to, co brzydkie i nieprzyjemne. Jednocześnie nie bez znaczenia jest fakt, że w liturgii jednak nie używamy kadzidła o zapachu choćby najnowszych perfum Armaniego. więcej »
Marek Rojszyk OP
Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego.
Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu.
Pracował nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim.
Prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia "Sztuka Żywota".