Lampa

2011-11-30

Kupiłem lampę naftową, na targu staroci. Akurat na Adwent. Wcześniejsza rozbiła się. Sprzedający był osobą niepozorną. Tak iż pamiętam go tylko ze względu na tę lampę. No i na targ.

A targ to nie byle co. Trzymam się targu jak ostatniego przyczółka człowieka. Tam, gdzie niby nic nas nie łączy, lecz jesteśmy razem. Gdzie miejsca mało, ale nie zabraknie dla nikogo. I zostaje jeszcze potem wiele koszy ułomków. Targ jest nie dla towarów. Targ jest wspólnotą.

Niosę lampę. Pomyślałby kto, że lampa w stylu retro, ale jej szklisty kształt i jej przeznaczenie jak ulał pasują do chwiejnej teraźniejszości. Jeszcze brak tylko nafty i knota. I ognia. Wszystko rodem z czasu przeszłego, którego wprawdzie nie widziałem, ale wierzę w jego istnienie.

Tak, wierzę w czas przeszły. Choć może za słabo. Z zawiniętą w folie lampą naftową opuszczam targ, myśląc, co mogły znaczyć fragmenty zasłyszanych tam rozmów.

Jak wysłużona wiara mojego dzieciństwa przychodzi do mnie ten stary przedmiot. Jeśli na nowo będzie potrzebny, okaże się niezbitym świadectwem skończonych lata temu rorat, jedyną pozostałością po definitywnie rozebranych z ozdób świętach.

Zapalę tę lampę w któryś pozbawiony prądu wieczór. Jutro czy za miesiąc. Nigdy nie wiadomo. Zawsze przychodzi na człowieka znienacka. Jak ten złodziej. Więc przeszywa mnie dreszcz zadowolenia. Nie mogę się doczekać: złapię go na gorącym uczynku.

Idę z moim lampionem przez miasto, przez centrum handlowe, przez galerie. Rozjaśniając sobie drogę myślą o nim. W huku włączonych radiostacji, między witrynami wyszykowanych twarzy. Poprzez kurz i suszę późnojesiennych klimatyzacji.

Na targu to co innego. Targ to wspólnota. Jak Kościół. To dzięki niej mam lampę naftową. Akurat na Adwent. Będzie mi narzędziem oczekiwania.

Ostrożnie podnoszę ją, zaglądając w oblicza przechodniów. Pocieram, jakbym chciał wywołać z niej Boga. Bo wierzę w Boga mocno. Choć może za słabo.

Nigdy Go nie widziałem. Dlatego modlę się, żebym Go rozpoznał, kiedy znów się pojawi. Gdy wreszcie przyjdzie. Uroczyście i niepostrzeżenie. Choć spóźniony już mocno. W świetle wszystkich lamp wypalonych doszczętnie na Jego cześć.

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Małe nieoczywistości

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek.

Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.

Najnowsze wpisy autora

Sekwencja

2012-04-18

Zmieszany jeszcze jestem. Poukładało się jakoś nieprzewidzianie. Trochę inaczej niż przypuszczałem. Już od Niedzieli Palmowej, z jej zimnym hosanna, kiedy gorliwość stłamsiło rozkojarzenie, dzieci kaszlące w stronę ołtarza. więcej »

D.O.M.

2012-03-14

Zakład pogrzebowy. Zakład pogrzebowy? Nie, to pomyłka. Te pseudosecesyjne zawijasy na szyldach, fioletowa i czarna otoczka witryn nie może mieć nic wspólnego z pogrzebem. Głupie, niedojrzałe żarty. Zabawa w smutek. więcej »

W lutym, bieżącego roku

2012-02-20

Pani Wisława Szymborska. Słyszałem o niej, wiedziałem. Ale to ze względu na jej poezję. Na − poetkę. Była nieodłączna od świata, w którym się pojawiłem. więcej »

Przytomność

2012-02-10

Która godzina? Mam słabą pamięć, przykrótką. Nie pamiętam. Chyba wiele się zmieniło od ostatniego razu, wcześniej było inaczej. Inne słowa przychodziły do głowy. Inaczej rysował się wieczór. Niewiele z tego kojarzę. więcej »

Lubiane na Facebooku