KIlka dni temu w polskiej katoblogosferze pojawił się artykuł p. Jacka Dziedziny, pt. "Jeśli nie Sobór, to co?". Czytając ten tytuł oraz zdanie w leadzie: "Nie ma odwrotu od Soboru Watykańskiego II, który był zbawiennym dla Kościoła powrotem do źródeł chrześcijaństwa" mój rozchwiany i nadmiernie skłonny do asocjacji mózg załączył sobie jedną starą płytę i tak od dwóch dni tłucze mi się po głowie emfatyczne: "Socjalność albo śmierć!" Ale co ma wspólnego Wissarion Bieliński z Soborem - nie wiem.
Nieważne. Na pewno niewiele więcej niż mają wspólnego te rzeczy, do których, zdaniem p. Redaktora, Kościół po Soborze "powrócił" (albo co przywrócił), z tym, co kiedykolwiek w Kościele rzeczywiście było (albo czego nie było, bo zostało np. zapomniane). Spośród nich nad jedną zwłaszcza nie mogę wyjść z podziwu, a mianowicie nad ekumenizmem. Bo dowiaduję się, że "Powrót do (...) ekumenizmu był przecież powrotem do źródeł chrześcijaństwa". No i nie wiem co mam z tym zrobić. Może ktoś mi wytłumaczy?...
Aha, jakby ktoś jeszcze nie czytał, a chciałby, to tekst jest tu.
Tomasz Dekert
Mąż, ojciec dwóch córek i dwóch synów
Doktor religioznawstwa (UJ)
Wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie
Współpracownik Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego
Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne
Autor m.in. książki Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama, (WAM, Kraków 2007).
Komentarze
pon., 12.9.2011, 21:21
W tekście p. red. Dziedziny
jest tyle kwiatków, że ten o ekumenizmie nie wydaje się być najśmieszniejszy.
pon., 12.9.2011, 13:47
Ja spróbuję ;)
Wytłumaczyć, się znaczy.
Wydaje mi się, że chodzi o niefortunne sformułowanie - to nie ekumenizm jest powrotem do źródeł chrześcijaństwa, tylko jedność chrześcijan. O to Jackowi Dziedzinie chodziło? Pewnie tak.
Nie będę natomiast bronił jego tezy. Bo dążenie do jedności było obecne w Kościele zawsze, zmieniały się jedynie środki. Lecz jeśli to autor miał na myśli, to z całą pewnością jedno autorytatywnie brzmiące zdanie umieszczone w tekście nie zastąpi uzasadnienia go.
pon., 12.9.2011, 0:26
Ja bym mu
zalecił poczytać trochę tekstów starożytnych. Np. traktaty herezjologiczne, albo Historię kościelną Euzebiusza. Musiałby się wtedy zacząć zastanawiać, czy rzeczywiście tak bardzo chce wracać do źródeł...
pon., 12.9.2011, 0:04
Ciekaw jestem, czy pan
Ciekaw jestem, czy pan Dziedzina przeczytał jakikolwiek dokument SVII ...
Bo na pewno nie zna historii ekumenizmu, a przecież w drugim akapicie wiadomego dekretu napisano, do jakich to starożytnych, rdzennie katolickich źródeł sięgnięto:
"...wśród naszych braci odłączonych powstał i z dnia na dzień zatacza coraz szersze kręgi ruch zmierzający do przywrócenia jedności wszystkich chrześcijan." [De oecumenismo]