Chrześcijański art-world...

2008-12-06

Tegoroczne roraty sprowokowały mnie do refleksji nad prawdziwością świata. Zatem, o niej dzisiaj w kilku słowach. Moim celem nie jest próba ponownego rozniecenia "sporu o istnienie świata", lecz zaproszenie do tego, by zwrócić uwagę na rzeczywistość, w której się poruszamy, i którą - mniej lub bardziej świadomie - tworzymy.

Okazuje się, że w liturgii można obejść się bez elektrycznych świateł i lampionów na baterie, że nie jesteśmy skazani na plastikową rurę imitującą paschał, poliestrowe, ociekające kiczem ornaty, czy kadzidło przypominające zapach dymu z wypalanego pastwiska. Nie nawołuję w tym miejscu do tego, byśmy - jak amisze z Pensylwanii - zrezygnowali z dobrodziejstw współczesności; chodzi mi raczej o to, by uświadomić sobie, jak bardzo sztuczny świat wkroczył w nasze życie, ze wszystkimi tego konsekwencjami...

Liturgia bowiem nie jest "odgrywaniem sztuki", w której umiejętnie wykorzystuje się rekwizyty. W niej każdy detal ma swój sens i swoją wymowę. Bo i Chrystus wkroczył w ciemność - nie taką, którą możemy sobie jedynie wyobrazić, lecz prawdziwą i do cna realną.

Komentarze

szukać trzeba

Dzięki za dobre słowo. Pewnie, że nic na siłę! Kto wie? Może takie rozwiązanie z "delikatnym światłem elektrycznym" jest jakimś wyjściem...

we wszystkim się z Tobą

we wszystkim się z Tobą Dominiku zgadzam tylko sam nie znam odpowiedzi na jedno pytanie: Otóż z tego co mi wiadomo, to Roraty u Dominikanów są odprawiane w zupełnych ciemnościach i przy świecach i właśnie o to mi chodzi.... świece... bo jestem współuczestnikiem zaistniałej sytuacji kiedy to studenci organizując noc czuwania porozstawiali w kościele świece, wszędzie porozstawiali... noc była piękna; jak pierwsi chrześcijanie (lub ci średniowieczni) tylko cały problem w tym że jak się rano okazało tom pamięć po tej nocy czuwania będzie długo żyło w naszym kościele, ponieważ są tak "pięknie" okopcone ściany, że proboszcza........ od tamtej pory już nie ma nocy czuwania przy samych swiecach. Owszem są one obecne najblizej ołtarza ale i tam jest ruch mniejszy, natomiast "na kościele" pali sie delikatne swiatło elektryczne Paschał oczywiscie że naturalny i to prawdziwue naturalny taki z zapachem pszczoły, kwiaty żywe (nawet jeśli już mają dwa dni to niech nam przypominają o przemijaniu tego świata), ornaty naturalne, delikatne nie przysłaniające ducha i nie przygniatające swoją złotością słowa kierowanego do nas przez PRZYGOTOWANEGO kapłana... no właśnie: plastikowy paschał (przez małe p) jest jak kapłan, który staje na ambonie i sam nie wie co chce powiedzieć, bo zapomniał się przygotować (kościelny też zapomina co roku o przygotowaniu Pashcału - centrum, sensu liturgii Paschalnej :) ). Mam nadzieję że będzie coraz mniej dominikanów takich jak plastikowy paschał (małe p) wyjętych w ostatniej chwili z szafy. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej Dominikanów jak prawdziwy Paschał przygotowywany przez pracowitą pszczołę i pszczelarza przez dość długi okres. Życzę bratu by brat takim był!

Gadżetowa kiczowatość

Mam podobne obserwacje. Wydaje mi się, że takie zjawisko - ten mechanizm "upraszczania" sobie życia, kosztem pięknych symboli, zastępowanych gadżetową kiczowatością, jest tłumaczone m.in. cięciem kosztów (co jest nieco zabawnym argumentem). Pociesza mnie fakt, że u mnie w parafii (i z tego co widzę coraz więcej parafii również) rezygnuje z tego kiczu, wracając do woskowych paschałów, wiecznej lampki z żywego ognia, czy może nieco cięższych, ale dostojniejszych i hmm.. "bardziej godnych" szat liturgicznych. Nieodwracalne wydają się tylko głośniki, z których kilka razy dziennie mogę usłyszeć piękne melodie elektrycznych dzwonów, mimo, że pod głośnikami wiszą 3 potężne prawdziwe i działające(!) dzwony.. Pozdrawiam.

 

 "Bo niebo trzeba podnieść już dziś..."

W gruncie rzeczy liturgia

W gruncie rzeczy liturgia powinna być wpisana w rytm przyrody także, bo wyraża kosmiczną cześć oddawaną naszemu Panu. A niestety, sztuczność się wkrada nawet do niej. Czy umiemy jeszcze patrzeć na lilie polne?

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Przedwczoraj rano coś

Przedwczoraj rano coś podobnego przyszło mi do głowy: że na naszych roratach chyba jedyną "sztuczną" rzeczą są mikrofony na prąd. Cała reszta naturalna, prosta i przez to tak piękna. Na co dzień w życiu, w tym także w liturgii, rezygnujemy z wielu ważnych rzeczy i elementów tylko dlatego że tak będzie wygodniej, szybciej, łatwiej, taniej. Dobrze, że Pan Jezus nie kierował się taką logiką jak my......

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Ładowarka

Dominik Jurczak OP

Dominikanin, magister teologii, ukończył Kolegium Filozoficzno-Teologicznego w Krakowie.

Najnowsze wpisy autora

Christus natus est nobis, venite, adoremus!

2009-12-22

Zostałem poproszony przez Marcina Lómendila Morawskiego, by w jego imieniu przekazać życzenia świąteczne. Procesor w komputerze odmówił niestety posłuszeństwa, co oznacza, że w najbliższych dniach nie będzie mógł reagować i odpisywać… więcej »

Imitamini quod tractatis

2009-07-05

Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję uczestniczyć w święceniach kapłańskich par excellance, to znaczy w stopniu biskupa. To cudowny, pełen teologicznych odniesień obrzęd. Muszę przyznać, że parokrotnie się wzruszyłem. Być może dlatego, że pamięć własnych święceń – gwoli ścisłości: w odpowiednio niższym stopniu – wciąż jest we mnie żywa i domaga się refleksji, choć w końcu mam na nią resztę swojego życia. więcej »

Dziękuję

2009-07-04

Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu. Wszystko chciałoby się zwalić na święcenia prezbiteratu, które wraz z trzynastoma braćmi (23 maja) przyjąłem w Krakowie, ale - jak zawsze - nie jest to takie proste. więcej »

Ex silentio

2009-04-18

Co roku w przeżywaniu tajemnicy Wielkiej Nocy zachwyca mnie cisza. Przenikliwa i absolutna. Nie jest ona głuchą otchłanią - nie wiedzie bowiem do pustki. Prowadzi natomiast do pustego grobu, do "dowodu", że On ostatecznie zwyciężył. To cisza przeniknięta niewyrażalną radością, tak jak Słowo, które rodzi się w milczeniu. Alleluja!

Lubiane na Facebooku