Wczoraj po raz pierwszy w życiu miałem okazję uczestniczyć w święceniach kapłańskich par excellance, to znaczy w stopniu biskupa. To cudowny, pełen teologicznych odniesień obrzęd. Muszę przyznać, że parokrotnie się wzruszyłem. Być może dlatego, że pamięć własnych święceń – gwoli ścisłości: w odpowiednio niższym stopniu – wciąż jest we mnie żywa i domaga się refleksji, choć w końcu mam na nią resztę swojego życia. więcej »
Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu. Wszystko chciałoby się zwalić na święcenia prezbiteratu, które wraz z trzynastoma braćmi (23 maja) przyjąłem w Krakowie, ale - jak zawsze - nie jest to takie proste. więcej »
Co roku w przeżywaniu tajemnicy Wielkiej Nocy zachwyca mnie cisza. Przenikliwa i absolutna. Nie jest ona głuchą otchłanią - nie wiedzie bowiem do pustki. Prowadzi natomiast do pustego grobu, do "dowodu", że On ostatecznie zwyciężył. To cisza przeniknięta niewyrażalną radością, tak jak Słowo, które rodzi się w milczeniu. Alleluja!
O ważności Słowa Bożego we wspólnocie Kościoła - przynajmniej teoretycznie - przypominać zbytnio nie trzeba. Dziś raczej nikt nie kwestionuje faktu, iż Pismo Święte stanowi wyjątkowe źródło dla teologii. Każdy w zasadzie przyjmuje, że jest ono norma normans non normata. No właśnie. Jednak jak ten teoretyczny pewnik przekłada się na praktykę codzienną? więcej »
Przeważnie chrześcijanie zdają sobie sprawę z faktu, że nawrócenie jest procesem - długotrwałym i żmudnym. Rzadko dokonuje się ono skokowo, choć przypadków takich, rzecz jasna, wykluczyć nie można. Co to jednak w praktyce oznacza? Nic innego jak realizację Chrystusowego nakazu: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Łk 9,23). Iść za Chrystusem co dnia. Nie od święta, nie czekając na dni skupienia czy rekolekcje, ale każdego dnia.
więcej »
W przeciwieństwie do niektórych katolików nie boję się krytyki Kościoła, w szczególności zaś krytycznej analizy jego widzialnego funkcjonowania. Nawet – a może szczególnie – gdy dokonują jej byli księża. Nie oznacza to wszakże, iż bezmyślnie podzielam wszystkie ich opinie. Bynajmniej. W moim przekonaniu lepiej wziąć pod rozwagę ich argumenty, przeanalizować je i wyciągnąć wnioski, niż budować bastion katolicyzmu oparty na ksenofobii i lęku przed światem, utwierdzając się tym samym w przekonaniu, że wszystko w Kościele funkcjonuje w miarę dobrze i bez zarzutu. Powtarzam, nie wszystkie diagnozy mogą być i z pewnością nie są słuszne, lecz ani kneblowanie komukolwiek ust ani metodologiczny ostracyzm – jak to się od czasu do czasu ludziom Kościoła zdarza – sprawy nie załatwia. Bo dyskutować po prostu trzeba. więcej »
Ostatnio rozważałem fragment Ewangelii o kuszeniu Jezusa, który zwyczajowo odczytuje się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Przyznam, że perykopa ta stanowi doskonałe studium chrześcijańskiej duchowości i ascezy. Myli się jednak ten, kto twierdzi, iż dysputa z diabłem na pustyni raz na zawsze została zakończona, że w sposób definitywny przeszła do historii. W przypadku Jezusa owszem – sprawa sfinalizowana została w wydarzeniu krzyża i zmartwychwstania. Ale czy w naszym? Kuszenie Jezusa to opis naszej rzeczywistości, to odkrycie, że także i my jesteśmy uczestnikami takiej właśnie dysputy. więcej »
Zachęcony przez jednego z braci sięgnąłem wczoraj do przesłania Benedykta XVI na Wielki Post. Papież – wytrawny profesor teologii – jak zawsze, w sposób niebywale konkretny i precyzyjny, nazywa rzeczy po imieniu. Bez zbędnych wstępów oraz kokieterii przypomina o znaczeniu i wartości postu w życiu chrześcijanina. Pisze w kategoriach, które nie są dziś lubiane czy atrakcyjne, które nie są „poprawne politycznie”. Trudno się dziwić, idą bowiem pod prąd współczesnym trendom, które wmawiają człowiekowi, że jest jedynym kowalem swojego losu, że może konstruować świat z pominięciem Boga, to znaczy, wyłącznie wedle własnego zamysłu. I nie chodzi tu bynajmniej o deprecjonowanie roli czy wolności człowieka. więcej »
Minęło ponad 50 dni od ostatniego wpisu. Sporo czasu. Sporo się wydarzyło, mnóstwo też niespisanych przemyśleń. Może uda mi się w najbliższym czasie nadrobić zaległości, szczególne, że sam czuję się niejako przynaglony. Swoją drogą, może warto czasem zamilknąć - tak po prostu - by w całości oddać się swoim pierwszorzędnym obowiązkom. Bo nietrudno klikać dniem i nocą, a zaniedbywać to, co do naszych zadań należy... Niech zabrzmi to jak wielkopostne wyzwanie...
Uczestniczyłem dziś we mszy na Śląsku. Uderzyło mnie - dosłownie - gdy na słowa: Pan z wami, cały kościół zagrzmiał potężnym śpiewem: I z duchem twoim! Czasami potrzeba "huku", by sobie o tym przypomnieć. Cieszmy się, bo w końcu celebrujemy Jego obecność pomiędzy nami! Zatem, dobrego świętowania!
Dziś o słynnym argumencie z tradycji, czyli o tym, że "zawsze tak było". Osobiście, fraza ta, od jakiegoś czasu, wywołuje we mnie nie najlepsze skojarzenia. Może dlatego, iż używa się jej przy byle okazji, dla uzasadnienia własnej wizji świata. Może... więcej »
Otrzymałem ostatnio list od znajomego, w którym dość krytycznie odnosi się on do dominikańskiej liturgii i dyskusji, jaka wobec niej się odbywa. Myślę, że jest coś na rzeczy – nie tylko dlatego, iż czasami sam mam podobne obawy. List dotyka ważnego tematu, dlatego pozwalam sobie - za zgodą autora - upublicznić jego treść.
Tegoroczne roraty sprowokowały mnie do refleksji nad prawdziwością świata. Zatem, o niej dzisiaj w kilku słowach. Moim celem nie jest próba ponownego rozniecenia "sporu o istnienie świata", lecz zaproszenie do tego, by zwrócić uwagę na rzeczywistość, w której się poruszamy, i którą - mniej lub bardziej świadomie - tworzymy. więcej »
W Zakonie Kaznodziejskim raz po raz można się spotkać z opinią, że aby szybko i skutecznie doprowadzić do kłótni między braćmi wystarczy rozpocząć dyskusję na tematy związanie z liturgią. Nie wiem, czy jest to do końca prawdziwe i powszechne przekonanie, przyznam jednak, że coś na rzeczy jest. więcej »
Dominik Jurczak OP
Dominikanin, magister teologii, ukończył Kolegium Filozoficzno-Teologicznego w Krakowie.
Zostałem poproszony przez Marcina Lómendila Morawskiego, by w jego imieniu przekazać życzenia świąteczne. Procesor w komputerze odmówił niestety posłuszeństwa, co oznacza, że w najbliższych dniach nie będzie mógł reagować i odpisywać… więcej »