Dziesięć nocy

2008-12-03

Czuwajcie... Pobrzmiewają mi cały czas słowa ewangelii na pierwszą niedzielę Adwentu... Przyznam szczerze, że owo ewangeliczne czuwanie zawsze kojarzyło mi się dość przyjemnie – jako pewien wysiłek podjęty raz na czas (a dokładnie w noc Zesłania Ducha Świętego i w noc paschalną) i stosunkowo niewielkim kosztem przynoszący błogą satysfakcję.

Ta artystowska wizja czuwania przy świecach, liturgicznym śpiewie i w miłym towarzystwie nie opuszczała mnie do czasu narodzin mojej córki, gdy zostało mi dane przeżyć dziesięć nocy na oddziale noworodkowym.

Czuwanie, do tej pory w wydaniu soft romantic, dało się poznać w wersji no mercy

Zamiast mdlejącego światła świec – blask żarówki w oczy bez chwili przerwy, zamiast pięknego śpiewu – skrzeczący płacz noworodków, zamiast towarzystwa przyjaciół błyskotliwie głoszonego Słowa – zamęt szpitalnego oddziału i pojękiwania z sąsiednich łóżek. I w tym wszystkim już nie obowiązek czuwania, nie ambitne wyzwanie rzucone samej sobie, ale ogromna potrzeba serca, by być w gotowości na każdą, najmniejszą nawet potrzebę własnego maleńkiego dziecka. Niestety, choć serce pałało, reszta organów padła. Przyszedł moment, gdy zasnęło absolutnie wszystko, z czego się składam. Nie obudził mnie ani płacz córki, ani potrząsania sąsiadek, ani wołanie nad uchem wezwanej położnej... Córeczka powędrowała ogrzać się w dyżurce do czasu, aż dojdę do siebie. 

To tak naprawdę była krótka chwila słabości, która czymże jest w perspektywie czasu, jaki jeszcze spędzę z córką. A jednak – poważna sprawa. Dotkliwe doświadczenie. Bo gdy Jezus wzywa: Czuwajcie..., to wie, że nie wystarczy raz na czas chwila czujności, by coś zyskać. Za to wystarczy moment jej braku, by stracić wszystko.

Gdy czuwam i wiem, że za chwilę odpocznę, to to są wakacje. Gdy nie znam dnia ani godziny, w której czuwanie osiągnie kres, wtedy anielskie uniesienie przechodzi w ociężałe, nużące trwanie.

Adwent. Oczekiwanie. Dzieci sąsiadów ćwiczą na flecie „Lulajże, Jezuniu”. Jak co roku. Radosne oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę...

A co z naszym oczekiwaniem na oślepiający blask przy końcu czasów?

Komentarze

dyżurka

Pomyślałem sobie Kingo, że zgodnie z tym, co czytamy w Ewangelii, to prędzej czy późnej każdy z nas uśnie. Widzimy, że posnęły panny mądre i głupie, posnęli apostołowie. Jezus pragnie, żebyśmy czuwali, ale nie dajemy po prostu rady. Jezus wezwał każdego z nas indywidualnie, ale po to, byśmy wspólnie tworzyli Kościół. I myślę, że to właśnie Kościół wezwał do czuwania. Stąd płynie dla nas wielka nadzieja: nawet kiedy ja już nie będę miał siły by czuwać, moi bracia i siostry trwają na modlitwie, jak pięknie o tym piszesz ? zawsze jest jakaś ?dyżurka?, w której ktoś czuwa, i w której można się ogrzać. Ta ?dyżurka? to Kościół. Wiesz, że mam doświadczenie szpitla od drugiej strony, od strony dyżurki, stąd pewnie moje przemyślenia. błogosławionego Adwentu

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Trzy grosze

Kinga Wenklar

Żona. Matka trójeczki.

Językoznawca. Adiunkt w IJP PAN.

Prywatnie i publicznie - w stanie permanentnego zaangażowania.

 

Najnowsze wpisy autora

Mistyka pyry i gzika

2011-07-16

Myślę wciąż o idei otwartości i jej dziwacznych postaciach. To gdzieś na jej marginesie sięgnęłam po numer „Więzi” (lipiec 2001) dotyczący duchowości codzienności. I jeszcze chodzi mi po głowie coś, co zauważył nasz rodzinny przyjaciel – że póki co, wszyscy nasi współcześni święci są dziećmi duchowości jednak wciąż trydenckiej. więcej »

Łyżka dziegciu, czyli o scholi oazowej

2011-06-24

Od kilku miesięcy mam nieskrywaną przyjemność uczestniczenia w życiu parafii, która tętni duchem ks. Blachnickiego. Począwszy od kapłanów a na dzieciach skończywszy - czuje się tam ogromną troskę i dbałość o liturgię, życie wspólnoty i mienie Kościoła. Zwykła wiejska parafia. Jest mi tam po prostu dobrze. więcej »

Dzieci na krzyż

2011-03-04

Zapisaliśmy kolejne dziecko na krzyż. Naszym marzeniem jest, żeby się tam dostało. Na razie jest na początku drogi, lista rezerwowa. Ale jesteśmy dobrej myśli. więcej »

Prawa duchowej dynamiki

2011-02-08

Jak człowiek odpowiednio dużo czasu spędzi przed Bogiem na siedząco, stojąco, na głowie, z nogą na nogę, z rękami w kieszeniach etc., to przyjdzie i taki czas, że zupełnie naturalnie krzyżem się położy.

 więcej »

Lubiane na Facebooku