Gorzkie żale kantora

2011-02-11

Być może będzie to mój ostatni wpis na blogu. Proszę zatem o wysłuchanie żalów kantora-praktyka (sic!), któremu niemal wszyscy wokół zarzucają błędy w sztuce. Oto kilka z takich zarzutów:
1. Zarzuty, że chorał, który uprawiam nie jest gregoriański. To akurat prawda, bo nigdy z własnej woli nie nazywam chorału dominikańskiego, franciszkańskiego, benedyktyńskiego czy cysterskiego - gregoriańskim. Nie robię tego, ponieważ terminem "chorał gregoriański" XIX-wieczni muzykolodzy określili śpiew opracowany przez zakonników w Solesmes. Pozwolę sobie jedynie zauważyć, że źródła tego chorału, zwanego gregoriańskim, leżą w benedyktyńskich manuskryptach z X-XI wieku. Jest to zatem chorał benedyktyński. Muzykolodzy z Solesmes wyciągnęli z rękopiśmiennych ksiąg średnią arytmetyczną i opublikowali ją pod nazwą "chorał gregoriański", czym zresztą weszli w konflikt z muzykologami XIX-wieczego ruchu Cecyliańskiego. Proszę sprawdzić, jak bardzo różni się muzyka tych samych śpiewów zapisana średniowiecznymi neumami z różnych źródeł. Neumy z odmiennych źródeł są opublikowane dla porówniania w Graduale Triplex. Polecam związaną z tym pracę Dom Eugene Cardine'a "Semiologia gregoriańska" oraz przejrzenie publikacji źródłowej "Paleografia musicae". Bardzo ciekawa jest także lektura odręcznych notatek Dom Cardine'a wydanych w książce "Graduel neume", będącej reprintem Graduale romanum, w którym Dom Cardine notował wnioski ze swych badań.
2. Zarzuty, że nie korzystam z najważniejszych źródeł. Pojawił się niedawno taki zarzut stawiany mi pod imieniem i nazwiskiem przez kryjącego się pod nickiem administratora jednego z forów muzyki kościelnej. Znam autora osobiście, sądzę też, że nie zezwoli mi na zalogowanie się do swojego forum dla odparcia zarzutów. Byłem na jednym z jego wykładów, podczas którego wykazał się głównie słabą znajomością łaciny. Co do źródeł: Korzystam z najstarszych rękopisów benedyktyńskich, w tym z Antiphonarium Hartkera (ostatnio dostępne on-line), używam także najstarszych dostępnych w Polsce ksiąg dominikańskich, franciszkańskich czy cysterskich. Staram się poznać wskazówki mistrzów zawarte w średniowiecznych traktatach (od Boecjusza do Hieronima z Moraw). Wspomniany krytyk wydaje się za to nie wychodzić poza wiedzę, którą odebrał na studiach od Nino Albarosy. Poza wszystkim jednak jestem kantorem, a nie muzykologiem i moja praca polega na śpiewaniu, a nie pisaniu naukowych analiz.
3. Zarzuty, że mój śpiew jest "żydowski", a nie "polski". Po pierwsze, z punktu widzenia samego śpiewu to raczej komplement. Po drugie: chorał kościołów chrześcijańskich jest tak samo "żydowski" i tak samo "polski", jak chrześcijaństwo. Po trzecie: konia z rzędem temu, kto wykaże, że polska muzyka tradycyjna rozwijała się bez żadnego wpływu ze strony żydowskich muzykantów. Po czwarte: wszelkie "niepolskości", czyli zapewne ornamentacje i używanie niediatonicznych skal, znam akurat nie z żydowskiej, a z bizantyjskiej muzyki skaralnej. Mogę zapewnić, że są one obecne w każdym rodzaju muzyki chrześcijańskiej wywodzącym się z basenu Morza Śródziemnego. Sposoby ornamentacji, czyli łączenia dźwięków we frazę opisał detalicznie Hieronim z Moraw w swym traktacie, uznawanym przez oficjalną muzykologię kościelną za niepasujący do teorii chorału gregoriańskiego (podobnie, jak chorał starorzymski). Przypominam też, że św. Paweł, Apostoł Narodów, nawrócił się w drodze do Damaszku...
4. Zarzuty, że mój sposób śpiewania chorału jest "niekanoniczny". Czy istnieje jakikolwiek dokument Kościoła precyzujący, jak ma wyglądać kanoniczna forma chorału? Koniecznie proszę o informacje, bo szukam takiego dokumentu już dwudziesty rok. Warto wspomnieć, że Sobór Trydencki usankcjonował istnienie tradycji Kościoła trwających nieprzerwanie przynajmniej przez dwieście lat. Każda z tych tradycji dysponuje własnym kanonem liturgicznym i własnym do tego kanonu przypisanym repertuarem i sposobem śpiewania.
Pozostaję w nadziei, że kiedyś pogląd o jedynie słusznej i obowiązującej cały świat katolicki formie praktykowania modlitwy odejdzie w niepamięć. Bo nie w jedności formy leży jedność ducha, lecz jedność ducha umacnia się bogactwem form.

Komentarze

alleluja i do przodu

Robercie, może zaszokuj czymś publikę, może jakaś nowoczesna aranżacja ... stare granie chyba się już przejada

aha, dwie rózne osoby

słuchające płyty Incarnatio Verbi, stwierdziły, że Marcel Peres "zanadto arabizuje".
Więc może to nie jest śpiew żydowski ani grecki, tylko arabski?
Coś jeszcze można podrzucić jako zarzut?

Skądinąd, być może Peres arabizuje. Ale jak!

Panie Robercie,

jak tak czytam... no cóż... żadnego z tych zarzutów nie można traktować poważnie, bo też poważne nie są. Stąd tym większy podziw dla Pana cierpliwości i sumienności, że postanowił Pan na nie odpowiedzieć i niniejszym je rozgromić. Przypominają mi się zarzuty dotyczące działalności wydawniczej DOL: np. że nie może być chorału po polsku, bo chorał to śpiew po łacinie (nie wiem zatem, co widnieje w mszale, ani co śpiewamy wykonując na mszy "Ojcze nasz"). Że niedopuszczalnie deformujemy śpiewy ze śpiewnika Siedleckiego (korzystamy z wydania 1920, a nie z 1985 - pytanie kto zdeformował pozostawiam bez odpowiedzi). Itd, itp. Cztery cytowane przez Pana zarzuty to typowy głos kogoś, komu się WYDAJE, że się zna. I nie dopuszcza do siebie myśli, że może, jeśli chodzi o rzeczywistość kilkunastu wieków, wartało by sięgnąć nieco dalej niż tylko XIX wieczne księgi, pozytywistyczne wynalazki i rzymski, unifikacyjny legalizm. Jeśli zaś chodzi o prywatę: jako zwierze na wskroś polifoniczne z chorałem oswajam się dość długo i ciągle nieco nieufnie. Coraz mi bliżej, ciągle jednak dalej niż do renesansowej polifonii. Pana śpiew (czy to na nagraniach, czy w celebracjach) był pierwszym i pozostaje najsilniejszym jak dotąd impulsem (słyszałem już dużo...) drążącym moją wielogłosową świadomość jakże cenną myślą: Ej, ten chorał to naprawdę SKARB! Niech Pan nie przestaje!

Ja powinnam się podpisać pod odpowiedzią Tomka

(zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie teoretyczne do rozmowy), ale, ze względu na uczestnictwo w zajęciach bielańskich (i, mam nadzieję, krakowsko-przedmiejskich też), napiszę inaczej: Robercie, jedyna nasza nadziejo, ostojo i opoko! Możesz nie pisać na blogu, ale nie ustawaj w działaniach realnych! Nadziejo jedyna, bo, jak wynika z moich dotychczasowych, w końcu aż-tylko trzyletnich doświadczeń w Warszawie, nikt nie chce świeckich uczyć chorału, tak, by śpiewali, to jest - by im chorał przychodził, jako modlitwa. A jak może by chciał, to wychodzi, że się świeccy nie nadają (co niewykluczone, ja akurat świadomość własnych ograniczeń mam). Można im jeszcze wypomnieć (bo dziwne to jest i, w domyśle, naganne albo nienaturalne co najmniej), że chorał chcą dziś śpiewać ci, którzy w czasach historycznie dla chorału właściwych raczej by go nie śpiewali (a skąd wiadomo? No, pewnie jest to przypisane do stanu i funkcji społecznej; czyli wychodzi myślenie feudalne, choć posoborowe). Nie miałabym za złe, gdyby sami śpiewali (upominający), ale gdy ktoś trzyma skarb zamknięty w skrzyni, i czasem go tylko odkurzy, i nikomu się nim nacieszyć nie da, a i sam się nim nie cieszy, to postępuje jak pies ogrodnika, jak dawniej mówiono, a nie ... Robercie, żeby już umieścić na piśmie (choć wirtualnym) to, co kilku osobom mówiłam, na wypadek, jeśli nie powtórzyły: słuchając Cię w Jarosławiu na jutrzni w Invitatorium, uwierzyłam, że o średniowiecznych świętych zasadnie mówiono, że modląc się lewitowali. Jest po prostu darem szczególnym usłyszeć modlitwę, która tak ciągnie wzwyż. Ciągnie wzwyż całego człowieka, a nie tylko myśl, uczucie, czy coś równie "pneumatycznego". I chyba pisałam w ostatnim Wielkim Poście, że zamiast pod każdym względem w tym czasie pościć, w niedziele sprawiam sobie przyjemność, jadąc na mszę na Bielany. Z wrażeniem zupełnie przeciwnym, niż post. Jeśli chodzi o wpis powyżej: cóż, trudno mi rozważać zarzuty w dziedzinie, której teorii tylko słucham od lepiej wiedzących, ale już kiedyś odkryłam, że Pan Jezus, jak wszedł do synagogi w tym I stuleciu (post Christum pierwszym stuleciu, oczywiście), to pewnie tak bardziej po polsku się modlił i po katolicku, niż inaczej. Wiadomo. Co do polskiej modlitwy zaś, to coś mi się zdaje, że w Adwencie słyszałam na Bielanach zabójcze absolutnie Alleluia po polsku. Ten ksiądz z seminarium – chyba nie miał za złe? Wracając do początku – nie chcesz pisać albo masz dość - to już tu nie pisz, a co tam, może wezmę się wreszcie za Semiologię. I tylko, proszę, nie rezygnuj z działań w realu. Pod żadnym pozorem. Moc pozdrowień.

Drogi Panie Robercie,

jestem niestety kompletnym laikiem jeśli chodzi o teorię muzyki, a w odniesieniu do praktyki wyłącznie amatorem (w dwojakim sensie tego słowa). Ale jednocześnie miałem kilkunastokrotnie okazję modlić się chorałem w Pańskiej interpretacji i z tej pozycji chciałbym powiedzieć, że to było dla mnie jedno z głównych przełomowych doświadczeń jeśli chodzi o rozumienie liturgii w ogóle, i znaczenia śpiewu w niej (czy też dla niej) w szczególe. Żaden z tych zarzutów, które Pan wymienił nie dotykają sedna sprawy. Wniosek z tego postulowałbym taki, że trzeba je mieć głęboko w tyle i robić swoje :-)

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Co ludzie powiedzą?...

Robert Pożarski

Śpiewak, jeden z pierwszych kantorów Lektorskiej Scholi Cantorum ks. Wiesława Kądzieli (1988-97), założyciel i kantor Scholae Gregorianae Silesiensis (od 2000), kantor Scholae Mulierum Silesiensis (od 2002), Scholi Teatru Węgajty (od 1996), członek zespołu muzyki dawnej Bornus Consort (od 1995), solista - muzyka barokowa, współczesna, pieśni.

Uczeń Marcela Peresa (1996), wielokrotny uczestnik kursów mistrzowskich - Międzynarodowa Akademia Muzyki Dawnej w Wilanowie (1991-95), seminaria chorału bizantyjskiego pod kier. Charalambosa Rimbasa, Lykourgosa Angelopoulosa.

Wielokrotnie prowadził warsztaty chorałowe m.in.: w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym w Krakowie, na Festiwalu Muzyki Dawnej "Pieśń naszych korzeni" w Jarosławiu, w ramach projektów kulturalnych Stowarzyszenia "Schola Gregoriana Silesiensis".

Badacz średniowiecznych rękopisów liturgicznych.

Dyskografia:

1. Wincenty z Kielczy - Historia gloriosissimi Stanislai - Lektorska Schola Cantorum – 1994.
2. Stanisław Głowacki - Pasja wg św. Mateusza - soliści/Chór Cantores Minores Senza Battuta – 1994.
3. Marcin Mielczewski - Opera Omnia - Bornus Consort/Linnamusikuud - 1996
4. Benedic regem cunctorum - Oficjum rymowane o św. Wojciechu - Lektorska Schola Cantorum – 1997.
5. Augustyn Bloch - Millenium sancti Adalberti - Ars Nova/Bornus Consort/Il Canto – 1997.
6. Media vita - Bornus Consort – 1997.
7. Codex Calixtinus - Ensemble Codex Calixtinus/Chór Filharmonii Krakowskiej – 2000.
8. In agenda defunctorum - Missa Requiem Johannesa Ockeghema - Bornus Consort/Schola Gregoriana Silesiensis – 2004.
9. Heinrich Schütz - Symphoniae Sacrae I, II, Weihnachtshistorie - Capella Augustana – 2004.
10. In Assumptionis BMV - Bornus Consort/Schola Braci Dominikanów – 2005.
11. Cyprian Bazylik - O niebezpieczeństwie żywota człowieczego - Bornus Consort – 2006.
12. Ludus Passionis - Schola Teatru Węgajty – 2007.
13. Fulget in orbe dies - Oficjum rymowane o św. Jadwidze Śląskiej - Schola Gregoriana Silesiensis/Schola Mulierum Silesiensis – 2008.
14. Stanisław Szczyciński - Pasja wg św. Jana - Bornus Consort/Camerata Vistula – 2009.
15. Stefan Gąsieniec - kantata Bł. Czesław - Pogromca śmierci, obrońca Wrocławia - Trio St. Gąsieńca/Lower Silesia Ensemble/Chór Hand of God/Schola Gregoriana Silesiensis - 2009.

 

 

Najnowsze wpisy autora

Mysterium Trinitatis

2011-06-19

W drodze na Bielany (50 km) słuchałem dziś rano mszy radiowej od św. Krzyża. Zwłaszcza Trudnego Kazania Księdza Profesora.

Kazanie było trudne, jak ostrzegł autor już na wstępie. Ksiądz Profesor starał się udowodnić, dlaczego właśnie Trójca.

Od dwóch tysiącleci zachodni teologowie próbują wyjaśnić tajemnicę Trójcy.

Od dwóch tysiącleci wschodni teologowie wyjaśniają, że Trójca jest tajemnicą niemożliwą do wyjaśnienia.

 

Trójca, Bóg Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty, więcej »

Tytułem objaśnienia.

2011-06-15

Zauważyłem, że pośród osób piszących tu i w innych miescach o celebrowaniu wigilii zdarza się konflikt pojęciowy. Konflikt wynika z różnego definiowania słowa "wigilia" w różnych źródłach. Poczułem się wywołany do tablicy, napiszę zatem kilka słów wyjaśnienia. więcej »

Kto może czytać i w jakim języku?

2011-05-21

Całą noc dzisiejszą męczyły mnie rozterki związane z przygotowaniami Szkoły Śpiewania Chorału do odprawienia mszy Wigilii Zesłania Ducha Świętego. Liturgia ma być w rycie przedsoborowym, a przebieg jej jest podobny do Wigilii Zmartwychwstania. Mamy przede wszystkim długą sekwencje czytań przeplatanych tractusami i oracjami. Komu można powierzyć wykonanie tych czytań i w jakim języku powinien to zrobić? Tradycjonaliści zapewne bez wahania daliby odpowiedź, ale ja przez to spać nie mogłem. więcej »

Czy możliwe jest pełne odtworzenie formy średniowiecznego chorału?

2011-03-02

Odkąd zająłem się śpiewem chorału wciąż zadaję sobie to pytanie. Jest to zasadnicze pytanie, na które próbują odpowiedzieć wszyscy uczestnicy muzycznego ruchu "wykonań historycznie poinformowanych", do którego sam przystąpiłem dawno temu, gdy w Polsce pojawili się pierwsi muzycy wykonujący muzykę dawną (barokową i renesansową) według starych traktatów i partytur.  więcej »

Lubiane na Facebooku