W pociągu, w przedziale rozmowa dwóch starszych kobiet. Jedna zapalczywie gada, druga z dziwaczną miną, potakuje i nie daje nic po sobie poznać − czy jej to dotyczy? czy się interesuje? czy w ogóle coś rozumie?
Kobieta gadająca nie daje chwili wytchnienia: a to „Żydzi”, a to „żydokomuna” i Bóg wie, co jeszcze. Nawraca przy tym na rozgłośnię radiową, która za nazwę obrała sobie imię pewnej Żydówki, oraz na niejakiego generała Wileckiego, ponieważ jest kandydatem w zbliżających się wyborach prezydenckich. Wojuje nieustannie z niewidzialnymi przez innych podróżnych wrogami i wykrzykuje w kółko jak najęta. „Żydzi!”, „Żyd!”, „żydokomuna!”. W końcu nie wytrzymuję i mówię:
− Przepraszam, proszę tak nie mówić, jestem Żydem i Pani mnie obraża.
Kobieta wytrzeszcza na mnie oczy i na minutę milknie stropiona. Otrząsnąwszy się z pierwszego szoku odpowiada:
−Ale żydokomuna to nie jest określenie obraźliwe, bo to prawda!
I dalej:
− Żydzi sprzedali Polskę, i to jest fakt!
*
Odwiedziny u sąsiadów. Gospodyni częstuje ciastkami o specyficznej formie.
− I jak? Dobre? Bo ja tego nawet nie spróbowałam. To Tadziu przyniósł z pracy, bo jego szef był tam w Palestynie na wycieczce i przywiózł ciastka. Ale ja jakoś nie mogę ich jeść, jak pomyślę, że to stamtąd…
− Tak? Ale dlaczego? − pytam między jednym a drugim kęsem. Odpowiedź po chwili zakłopotania:
− Wiesz, bo oni są jacyś dziwni. Ten ich wygląd, strój… Mnie to jakoś obrzydza. I jak sobie pomyślę, że to oni robili te ciastka, dotykali tego, to mnie to odrzuca. No nie spróbuję i już!
*
Przygodny starszy pan, któremu pomogłem wyjść z tramwaju, pełen wdzięczności zaczyna ze mną rozmowę. Jakiś czas idziemy w tym samym kierunku, dlatego pogawędkę wypełniają rozważania o sytuacji w kraju. Żydzi rujnują Polskę. Wśród rozmaitych przykrych nowinek jest i ta, że prezydent Kwaśniewski jest Żydem:
− Przecież jego ojciec (czy dziadek) miał na nazwisko Sztolcman! To jest udowodnione. Ale on się nie przyznaje! A przecież mógłby się tylko przyznać i przeprosić Polaków!
*
Przechodzę krakowskimi Plantami. Z daleka dobiegają mnie pijackie wrzaski. Jakiś facet siedzi na ławce i wściekle wykrzykuje najohydniejsze wyzwiska. Okazuje się, że nienawidzi Żydów. Zwalniam kroku, słucham. Nienawiść okazuje się raczej bezinteresowna, jednak nie to jest uderzające. Bo oto w toku przekleństw i złorzeczeń pijakowi udaje się powiedzieć dwie rzeczy najzupełniej prawdziwe:
− …bo Żyd − to Żyd! I nie inaczej!
− …a w Polsce to już tak się wszystko ‘pokiełbasiło’, że ‘ni zbója’ nie wiadomo, kto jest Żyd, a kto nie!
Mateusz Czarnecki
Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek.
Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.
Komentarze
sob., 12.2.2011, 15:23
"Jeden jest Prawodawca i
"Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A kimże jesteś, byś sądził bliźniego?" (Jakuba 4,12)
pon., 25.7.2011, 12:23
-
[----]
pon., 24.1.2011, 11:39
Pani Beato,
pon., 25.7.2011, 12:25
-
[----]