Poznałem ją wiele lat temu. Spędziliśmy ze sobą dużo czasu, ale nigdy nie mogłem do końca jej zrozumieć. Raz była wymagająca, stanowcza i nieustępliwa, zwłaszcza gdy coś było zdecydowanie nie po jej myśli, innym razem delikatna, uległa i wyrozumiała. Zawsze potrafiła dużo znieść, zawsze obdarzała zaufaniem, najbardziej wtedy gdy widziała dobrą wolę. Na każdego nieodmiennie patrzyła życzliwie i zapraszająco. Niezwykle konserwatywna, a zarazem zadziwiająco otwarta na to, co nowe.
Tak pomyślałem o Liturgii. I w kontekście wszystkich naszych dyskusji, sporów i polemik, pomyślałem, że Liturgia ma w sobie coś, co jest ponad tym wszystkim, że jest niezwykle przyjazna, przyjmująca każdego – stojących z przodu i z tyłu, śpiewających, recytujących, mruczących, zmęczonych, rozkojarzonych, smutnych i wesołych, świętych i grzesznych. Jak Boski ogród, w którym dość miejsca dla wszystkich. Jak odblask Bożej dobroci…
Marek Rojszyk OP
Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego.
Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu.
Pracował nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim.
Prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia "Sztuka Żywota".