Odkryłem niegdyś prostą prawdę. Gdy jestem na liturgii, załóżmy na nieszporach gregoriańskich i z jakichś subiektywnych względów nie angażuję się we wspólny śpiew, to ktoś mógłby podejść i zapytać: dlaczego się nie modlisz? Odruchowo odpowiedziałbym, że się modlę, ale w duchu. Przecież śledzę wzrokiem teksty psalmów, myślami podążam za ich treścią. Niestety. Różne są formy modlitwy. We wspomnianej sytuacji właśnie to pytanie byłoby słuszne.
Liturgia służy temu, aby nas scalać i jednoczyć, aby to wszystko, co w nas podzielone, rozszczepione zeszło się w jednym punkcie, aby cały człowiek oddawał chwałę Bogu i przez to stawał się w pełni człowiekiem. Dlatego nie zostawiajmy swego ciała i nie pozbawiajmy go tej możliwości, bo tą drogą dojdziemy do tego, że znak krzyża będziemy robić w duchu, że klękać będziemy w duchu, a ostatecznie nawet dobre uczynki spełniać będziemy w duchu.
Marek Rojszyk OP
Dominikanin. Od ponad dziesięciu lat zajmuje się praktyką wykonywania chorału gregoriańskiego.
Uczestniczył w nagraniu czterech płyt i brał udział w licznych przedsięwzięciach liturgiczno-muzycznych, szczególnie w zakresie rekonstrukcji dominikańskiej tradycji śpiewu.
Pracował nad popularyzacją chorału gregoriańskiego w środowisku akademickim.
Prowadzi zajęcia z chorału gregoriańskiego odbywające się w ramach działalności Stowarzyszenia "Sztuka Żywota".
Komentarze
pon., 22.12.2008, 9:01
Diabeł i mnich z Athosu
pon., 22.12.2008, 1:04
Oświecony
"Bo niebo trzeba podnieść już dziś..."