Szkoła Śpiewania Chorału z wielkim zapałem przystapiła do znajdowania miejsca spotkań, które byłoby bliżej centrum Waszawy. Znaleźli kaplicę Res Sacra Miser i młodego księdza, który wyraził chęć przyjęcia kantorów pod swój dach. Trochę niedowierzałem rozwojowi wypadków, ale odbyły się tam pierwsze zajęcia i pierwsze Nieszpory Dominica in Septuagesima. Ksiądz powiedział mi po wspólnej celebracji, że bardzo mu się podobało itd. itp.
Dziś zawiadomił mnie Marcin, że ksiądz nas wyrzuca, bo nasz śpiew, choć jemu się podoba, "bardzo odbiega od oryginału". Nasuwa się fraza ewangeliczna: " Czy mówisz to od siebie, czy też inni ci powiedzieli?"
Poza tym od jakiego oryginału odbiega nasz śpiew? Od prawdziwego naszego śpiewu, który oryginalnie jest inny? A może w taki sposób fermentuje jakiś stary kwas?... Jeden mówi: "Wy nie śpiewacie chorału gregoriańskiego, tylko śpiew dominikanów". Wtedy pokazujemy, że i gregoriański śpiewamy, to mówi drugi: "Nie korzystacie z najważniejszych źródeł".
Otrzepiemy zatem stopy z prochu i wrócimy tam, gdzie nas potrzebują.
Robert Pożarski
Śpiewak, jeden z pierwszych kantorów Lektorskiej Scholi Cantorum ks. Wiesława Kądzieli (1988-97), założyciel i kantor Scholae Gregorianae Silesiensis (od 2000), kantor Scholae Mulierum Silesiensis (od 2002), Scholi Teatru Węgajty (od 1996), członek zespołu muzyki dawnej Bornus Consort (od 1995), solista - muzyka barokowa, współczesna, pieśni.
Uczeń Marcela Peresa (1996), wielokrotny uczestnik kursów mistrzowskich - Międzynarodowa Akademia Muzyki Dawnej w Wilanowie (1991-95), seminaria chorału bizantyjskiego pod kier. Charalambosa Rimbasa, Lykourgosa Angelopoulosa.
Wielokrotnie prowadził warsztaty chorałowe m.in.: w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym w Krakowie, na Festiwalu Muzyki Dawnej "Pieśń naszych korzeni" w Jarosławiu, w ramach projektów kulturalnych Stowarzyszenia "Schola Gregoriana Silesiensis".
Badacz średniowiecznych rękopisów liturgicznych.
Dyskografia:
Komentarze
śr., 13.4.2011, 23:14
tak myślałam, gdzie
tak myślałam, gdzie ponarzekać - ale pewnie i tak w niewłasciwym miejscu się dopisuję.
Różne przyczyny sprawiły, że w ostatnią niedzielę byłam w ciągu dnia w domu. I, rozpuszczona (jak dziadowski bicz) sytuacją w pewnym niezupełnie typowym kościele, ze zdziwieniem stwierdziłam, że w archikatedrze mej archidiecezji nie śpiewa się czytań, w tym Ewangelii, na mszy niezwykle - chyba - uroczystej. Choroba inteligencji warszawskiej dotyka jej kapłanów.
Jesli nie śpiewa się Ewangelii, cóż po przygotowanym chórze?
Cóż, mam nadzieję, że w Niedzielę Palmową na Bielanach usłyszę śpiewaną Ewangelię. I nie tylko :-)
ndz., 27.2.2011, 0:52
Res Sacra Miser
ksiądz woli "lżejszą" muzę, swobodną improwizację na organach, czasem wykraczającą poza nudnawe sacrum
pt., 25.2.2011, 21:30
Tomku, nie przypuszczam, by Humbert i Hieronim
ukazywali się księdzu diecezjalnemu (bo chyba o takiego chodzi), prędzej braciom, którzy zapewne w obawie przed porównaniem z oryginałem nieczęsto śpiewają. Miałam gorsze skojarzenia. Jak musiałam niedawno wysłuchać, podobno jakiś ksiądz w Watykanie już w latach 50-tych (XX w., jak należy obecnie dodawać) wynalazł urządzenie, dzięki ktoremu można zobaczyć przeszłość... a zapewne i usłyszeć, i stąd ta wiedza.
Bo przecież nie z sąsiedztwa, mam nadzieję, gdzie śpiewają chorał na mszy w czwartki. Nie wiem, czy zgodnie z oryginałem śpiewają. Ojej, jak to sprawdzić... nie mam wydawnictw Pomatonu.
pt., 25.2.2011, 9:45
Racja, Michale!
Mi już chodziło po głowie, że może miał jakieś doświadczenie mistyczne, w którym objawili mu się Humbert z Romans i Hieronim z Moraw, szepcząc mu na ucho, że co jak co, ale na takie interpretacje chorału dominikańskiego to oni się nie zgadzają. Twoje wyjaśnienie jest z pewnością bliższe prawdy.
Ale że też mu słowa w gardle nie utknęły kiedy tę bzdurę formułował...
czw., 24.2.2011, 23:42
Ksiądz
po prostu znalazł, na dawno nieodkurzanej półce, stare nagrania i porównał śpiew kantorów, którzy do niego przyszli, z oryginałami Pomatonu VI-GRE (szczególnie dobry album "Gregrius cantat" z solówką nieodżałowanego lidera zacnej kapeli Vox Gregorii w niemilknącej codzie szlagieru wszech czasów "Sanctus").
pt., 25.2.2011, 0:08
dobrze jest
dowiedzieć się choćby z lektury blogów, co się dzieje, jeśli się nie mogło przybyć na ostatnie zajęcia. Na najbliższe też mam daleko, więc pewnie będę na kolejnych, gdy sytuacja się wyjasni (ja, zresztą, na Bielany jeżdżę z jakąś odświętną radością, więc...)
To zresztą znany motyw - jeśli chorał miałby być śpiewany inaczej, niż go sobie wyobrażamy, to niech lepiej nie będzie śpiewany. Nie bardzo korzystne dla chorału. Ale za to jak bardzo dla wyobrażeń (własnych, o sobie, i o tym , że wiemy najlepiej)
Tak, nawiasem mówiąc, zastanawia mnie, co jest takiego w proboszczu z Bielan, co mnie zadziwia? Odwaga, po prostu? Odwaga przyjęcia dziwaków? I odprawiania z nimi liturgii?