Dla mnie rekord, 20 minut...

2009-01-09

Godzina 11, dzisiaj, w kościele Mariackim w Krakowie rozpoczyna się Msza Święta. Kapłan wchodzi, robi kilka szybkich kroków z zakrystii przez prezbiterium do nawy bocznej. Jest kilkadziesiąt starszych osób i kilka młodych; nie ma w trakcie żadnego śpiewu, nawet po słowach prefacji „a teraz ze wszystkimi chórami aniołów śpiewamy…”. Od czasu do czasu pracujący ochroniarze przemykają obok kompletnie nie zwracając uwagi na to, że jest Msza Święta, że ludzie się modlą w obecności Boga. Po dwudziestu minutach „Ite missa est”…

Mimo wszystko: że mało ludzi uczestniczących, że bez śpiewu, że pospieszna celebracja, że przypadkowi ludzie pracujący, jednak następuje transsubstancjacja. Jezus znowu pokornie, konsekwentnie, posłusznie i z miłością (choćby była tylko jedna osoba) dokonuje tego cudu w takich warunkach. I tak każdego dnia czy nocy w tylu miejscach świata. Ale czy nie należy się Stwórcy Wszechmogącemu, Odkupicielowi i Przyjacielowi choćby odrobina szacunku? Czy wszystko musimy dostosowywać do swojego czasu i potrzeb? Wierzę, że nie, ale idealnie to będzie chyba dopiero w rzeczywistości nieba. A ból i tęsknota pozostają.

Komentarze

No właśnie

Współczesny świat biegnie do przodu, owszem, ale to nie znaczy, że ma mieć miejsce to również w życiu Kościoła a zwłaszcza w EUCHARYSTII.

Kl. Krzysztof

Ba! nawet baaardzo smutny rekord

Tak z mojej praktyki, to powiem tyle, że zawsze mnie dziwi ten pośpiech niektórych współbraci w kapłaństwie. A już po prostu nie mogę wyjść ze zdumienia, gdy mimo tego wyraźnie słyszalnego pośpiechu w głosie (i oczywiście zawsze II ME) tak Eucharystia w tygodniu trwa ponad pół godziny :D Missa Galopka, ew. Missa Galopiensis, poprostu doprowadza mnie do szału. Z drugiej strony myślę, że nie należy przedłużać Mszy swoim często bezsensownym, bo nieprzygotowanym gadaniem na wstępie (OWMR mówi, że można wprowadzić MOŻNA, i to w KRÓTKICH słowach) - jeśli nie mam czasu na przygotowanie to wogóle je pomijam, ludzie wiedzą po co tutaj przyszli i nie trzeba im tego wałkować za każdym razem. Mój stary farourz (proboszcz na śląsku :D) mówił zawsze tak: "Ludzie do kościoła w niedzielę przychodzą na 1 godzinę. To jest czas, na których Pan Bóg ci ich daje. Nie strać go bezsensownie, ale dobrze wykorzystaj. Odprawiaj tak, żeby w tej godzinie się zmieścić". Mądre słowa, które staram się wprowadzać w życie, mądląc się co tydzień "Kanonem Rzymskim", śpiewając to co należy śpiewać, udzielając uroczystego błogosławieństwa na końcu. I jakoś daje radę się spokojnie i pobożnie, wyrobić w tej jednej godzinie :D Wszystko ma swój czas... szkoda, że tak wielu księży o tym zapomina... Pozdrawiam

+ CSSMLNDSMD + Więcej na: http://my.opera.com/mcytrus/blog/ 

Smutny "rekord"

W Janowcu nad Wisłą, parę lat temu, w dni powszednie msze odprawiane były rano o 7:00, 7:15 i 7:30. Widziałam na własne oczy. Wytłumaczenie księdza było takie, że PKSy odjeżdżają w takich godzinach, więc muszą być tak msze ustawione, żeby ludzie na autobusy nie musieli czekać po mszy...

Mi się często zdarzało być na

Mi się często zdarzało być na mszach, które były bez śpiewu, i trwały 25 minut, ale były o ósmej rano, i dla 4-6 osób, a czasami nawet dla dwóch tylko. Za to Komunia była pod dwiema postaciami.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Dźwięk ciszy

Paweł Bębenek

Muzyk; śpiewa, komponuje, dyryguje, jest twórcą muzyki liturgicznej, teatralnej, musicalowej.

W 1993 r. rozpoczął pracę z zespołem muzyki dawnej Bractwo Lutni, z którym występował podczas wielu koncertów i festiwali w kraju i za granicą. Pracował z ludźmi zajmującymi się muzyką dawną, liturgiczną i rozrywkową, m.in. z Antonim Pilchem, lutnistą, twórcą i założycielem Bractwa Lutni, Marcinem Bornus-Szczycińskim (Bornus Consort), Stanisławem Szczycińskim (Mikroklimat), Taivo Nitvägi (Linnamuusikud, Tallin), Andriejem Kotowem (Sirin, Moskwa), Aleksandrem Tomczykiem (Floripari, Kraków), Grzegorzem Głuchem (Gospel Rain, Lublin); Marcinem, Mateuszem i Janem Pospieszalskimi.

Od kilku lat prowadzi warsztaty muzyczno-liturgiczne w Polsce i za granicą, mające na celu przygotowanie liturgii od strony muzycznej. Zajmuje się muzyczną tradycją kościoła, jest autorem wielu nowych kompozycji i aranżacji dawnych pieśni kościelnych.

Najnowsze wpisy autora

Ważna cecha muzyki liturgicznej o której zapominamy

2010-09-06

Muzyką liturgiczną próbujemy – mniej lub bardziej skutecznie – uświetniać albo ubogacać Eucharystię a ciągle zapominamy o czymś bardzo w tej muzyce istotnym…

W 1. księdze Samuela (1Sm, 16-23) jest piękna scena, której finał brzmi: „Odtąd kiedy tylko zły duch, zesłany przez Boga, opanowywał Saula, Dawid brał cytrę i grał na niej. To przynosiło Saulowi ulgę: król uspokajał się i zły duch odstępował od niego.” więcej »

Te Deum w operze

2010-01-25

Jest w Tosce Pucciniego fragment, kiedy akcja na scenie – już byłem bliski napisania „liturgiczna” – przenosi widza do kościoła.

Wygodnie siędzę, orkiestra gra wstęp, po którym chór zaczyna uroczyste Te Deum laudamus (w dynamice forte jak na ten śpiew przystało) i – daję słowo – byłem gotów do podniesienia się z fotela, głupio się czułem siedząc, nawet jeśli muzyka była świecka. Niezwykłe, jak treść w liturgii jest zintegrowana z gestem.

O bezcennym dobru mowy polskiej

2010-01-22

Trochę o słowach w nawiązaniu do listu KEP dotyczącego bezcennego dobra mowy polskiej.

Może chóry, schole, organiści i wszyscy zajmujący się muzyką liturgiczną przestaną występować albo uświetniać liturgię (sam nie wiem co gorsze) żeby służyć pięknym, solidnie przygotowanym śpiewem tym, którzy w liturgii uczestniczą.

Wychowywanie dzieci w parafii...

2009-12-16

Ośmioletni syn spytał mnie: „tato, jak się nazywa kościół przy szkole?” (a szkoła blisko naszego domu, w parafii). Odpowiedziałem pytając: „nasz parafialny kościół?” Na co Mikołaj: „nie, nie ten dominikanów, tylko ten przy szkole” :).

Właśnie, gdzie moja parafia...? Tam gdzie budynek czy rodzina?

Lubiane na Facebooku