Całą noc dzisiejszą męczyły mnie rozterki związane z przygotowaniami Szkoły Śpiewania Chorału do odprawienia mszy Wigilii Zesłania Ducha Świętego. Liturgia ma być w rycie przedsoborowym, a przebieg jej jest podobny do Wigilii Zmartwychwstania. Mamy przede wszystkim długą sekwencje czytań przeplatanych tractusami i oracjami. Komu można powierzyć wykonanie tych czytań i w jakim języku powinien to zrobić? Tradycjonaliści zapewne bez wahania daliby odpowiedź, ale ja przez to spać nie mogłem. Ponieważ na dziś jeden mądry przepowiada koniec świata, postanowiłem zajrzeć choćby ostatni raz do dzieła bp. Nowowiejskiego. Wyjąłem księgę z regału i otworzyłem na chybił-trafił. I co powiecie? Pierwsze zdanie, na które padł mój wzrok brzmiało:
"Tekst liturgiczny ma być tak śpiewany, jak się znajduje w księdze liturgicznej; wierni powinni go rozumieć."
Kto zatem i w jakim języku powinien czytać na Bielanach za trzy tygodnie?
Robert Pożarski
Śpiewak, jeden z pierwszych kantorów Lektorskiej Scholi Cantorum ks. Wiesława Kądzieli (1988-97), założyciel i kantor Scholae Gregorianae Silesiensis (od 2000), kantor Scholae Mulierum Silesiensis (od 2002), Scholi Teatru Węgajty (od 1996), członek zespołu muzyki dawnej Bornus Consort (od 1995), solista - muzyka barokowa, współczesna, pieśni.
Uczeń Marcela Peresa (1996), wielokrotny uczestnik kursów mistrzowskich - Międzynarodowa Akademia Muzyki Dawnej w Wilanowie (1991-95), seminaria chorału bizantyjskiego pod kier. Charalambosa Rimbasa, Lykourgosa Angelopoulosa.
Wielokrotnie prowadził warsztaty chorałowe m.in.: w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym w Krakowie, na Festiwalu Muzyki Dawnej "Pieśń naszych korzeni" w Jarosławiu, w ramach projektów kulturalnych Stowarzyszenia "Schola Gregoriana Silesiensis".
Badacz średniowiecznych rękopisów liturgicznych.
Dyskografia:
Komentarze
wt., 14.6.2011, 11:45
:-) tj. po celebracji
tzn.: autor, autor!
(tzn., jak by było po łacinie: actor, actor)
oj, wyszło chyba, że wywoluję do tablicy Ducha Św.
niech będzie: gospodarz, gospodarz!
ndz., 29.5.2011, 17:54
Prawo
Panie Robercie,
Zapatrywania Pańskie na sprawę liturgii ogólnie, a Wigilii Zielonych Świąt w szczególności, podzielam, jeśli pozostajemy na gruncie teorii. Natomiast praktyka powinna jednak, nawet gdyby cięzko nam było to zrozumiec i zaakceptować, opierać się o obowiązujące prawo. Rozumiem z Pana wyjaśnień, ze tak będzie.
I na koniec, nieanonimowo, prosiłbym, niechby i po celebracji, o krótki opis jak przebiegała. Niestety nie każdy będzie mógł być w odpowiednim czasie w Warszawie i uczestniczyć w liturgii.
I bardzo bym chciał, żeby dyskusja o zmianach w liturgii zaczęła , także w odniesieniu do reform tuż przedsoborowych, zataczać szersze kręgi.
ndz., 29.5.2011, 11:54
SZKODA!
Wielka szkoda, bo byłby to cenny głos w dyskusji z "tradycjonalistami", którzy utrzymują, że extra 1962 nulla salus. :)
A może jednak przynajmniej wskaże Pan jakiś trop?
czw., 26.5.2011, 14:22
@organiste
Niestety, nie zostałem do tego upoważniony, tym bardziej na anonimowe zapytanie.
Śpiewajcie chorał!
czw., 26.5.2011, 14:09
Czy byłby Pan uprzejmy
Czy byłby Pan uprzejmy podzielić się z nami owymi cennymi uwagami znawców tradycji i meandrów rubrykowych? To bardzo ciekawe!
śr., 25.5.2011, 13:52
Nie jest źle
Otrzymałem właśnie bardzo cenne uwagi od znawców tradycji rzymskiej i meandrów rubrykowych. Wigilia Pentecostes uratowana! Deo gratias, alleluia!
Śpiewajcie chorał!
pon., 23.5.2011, 23:34
Panie Piotrze,
przebieranie jak w ulęgałkach jest mi bardzo obce, a jednym z priorytetów jest dla mnie ciągłość tradycji, stąd działania, jakich się Pan Pożarski podejmuje, gdzie istnieje niebezpieczeństwo wspomnianych zjawisk, trzeba traktować, tak uważam, surowo i krytycznie. Ale nie mam większych wątpliwości, że Pan Robert (a przede wszystkim liturgia) wyjdzie z takiego traktowania obronną ręką. Myślę, że ma (zostało mu przekazane) doświadczenie ludzi znających ten ryt nie tylko z ksiąg, a o złe intencje traktowania służby Bogu wybiórczo go nie podejrzewam.
Praktyka była taka, że nowe mszały współistniały ze starymi, kolejne edycje nie wyrzucały na śmietnik poprzednich, więc nie wiem jakie prawne zastrzeżenia można by tu wysnuć.
Co do zaś słów Pana Roberta, że się poddaje, cichcem i zachęcająco wołam: veto!
pon., 23.5.2011, 22:35
Reforma Wielkiego Tygodnia
Zgadzam sie z Robertem. Reforma Wielkiego Tygodnia to bylo ostrzezenie, ktorego chyba nikt nie rozszyfrowal. Reforma Mszy, z wynikami jakie znamy byla juz wtedy nieukniona. Mam wrazenie, ze postanowienia Ojcow soborowych to byla fikcja, a komitet Bugniniego chyba smial sie w kulak. Coraz wyrazniej widze, ze sredniowieczne bogactwo liturgiczne to nie wynik degeneracji, jak nam tlumaczono przez 40 lat prania mozgu, ale szczyt rozwoju. Reforma trydencka zas byla bardzo ograniczona, jesli ja porownac z leninowska brutalnoscia tzw. reformy po-soborowej.
A jesli chodzi swierzb reformistyczny cos sie musialo kiedys (wlasnie, kiedy?) przelamac w Kosciele zachodnim, od kilku bowiem dobrych wiekow technokraci i aktywisci probowali macic. Toz juz w okolicach Soboru Trydenckiego, kard. Quinones wysmazyl swoj zoptymalizowany Brewiarz Rzymski. Owszem, to byl wielki sukces (i to zapewne rowniez komercyjny). Kopie rozchodzily sie ja cieple buleczki, dopiero nastepny Papiez Pawel IV, jak rowniez sam Sobor przywrocil poprzednia edycje. Potem jansenizm i Synod w Pistoi.
To juz od dawna krazy w zylach.
Wiele winy mozna zlozyc na karby wynalazku druku, jak pieknie wytlumaczyl ks. Hunwicke (http://liturgicalnotes.blogspot.com/2010/12/hermeneutic-of-continuity-1....).
Wyraznie widac, ze pewni ludzie nie powinni byc dopuszczani w poblize pras...
Obrzadek bizantyjski tez nie byl i nie jest statyczny, i bardzo sie zmienial przez (dlugie) wieki, ale nigdy nie byl poddany dyktatowi komisji, a i rewolucji kulturalnej tam nie doswiadczono.
pon., 23.5.2011, 21:19
Panie Piotrze,
ja osobiście nie należę do grona tradycjonalistów spod znaku Trydentu, ale nie mogę też zaakceptować modernizmu w imię źle pojętych racji duszpasterskich. Znam trochę księgi liturgiczne począwszy mniej-więcej od XII w. w tradycji rzymskiej i jej różnych odłamach. Wobec tego trudno mi pojąć, że w połowie XX wieku rozpoczął się ruch polegający na ulepszaniu liturgii przez usuwanie dobrze zakorzenionych zwyczajów i tradycji. Przykłądem niech będzie jedna księga: Protoyp od św. Sabiny. Gdy przygotowuję rozmaite akcje liturgiczne wg starego rytu dominikańskiego odkrywam, że mimo pewnych zmian w kalendarzu repertuar liturgiczny aż do ostatniego przedsoborowego brewiarza z 1964 roku pozostawał pieczołowicie zachowany. Potem nagle wszystko okazało się złe, anachroniczne, aż strach pomyśleć, jakie jeszcze. Skoro zatem w Liber usualis z 1930 roku mam formularz Wigilii Pentecostes, który z detalami zgadza się z muzyką wziętą z Graduale Klarysek z 1253 r. to nie mogę w żaden sposób pojąć, dlaczego w połowie XX wieku wydał się komisjom papieskim zbędny? Reasumując: Uważam reformy Piusa XII za forpocztę modernizmu dziesięć lat późniejszego. Benedykt XVI napisał, że nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy kolejnymi wydaniami Mszału. Pisał to zapewne w kontekście Mszału z 1962 roku i Mszału z roku 1965, ale czy nie powinniśmy raczej pragnąć, aby cała spuścizna kościelnej liturgii została w ten sposób uwolniona? Ja w każdym razei wciąż mam nadzieję, że takie działania nie będą nazywane "archeologizmem" albo "neo-modernizmem". Takie mam pragnienie zazdroszcząc szacunku do tradycji u ortodoksów, a nie z powodu własnego widzi-mi-się...
Śpiewajcie chorał!
pon., 23.5.2011, 20:06
woluntaryzm
Panie Michale, to tradycjonalizm polega na całkowitym woluntaryzmie w wyborze księgi liturgicznej, wg której sprawować się będzie celebrację misterium?
Wiadomo, ze Hannibal jest starym wrogiem Rzymu, ale jeśli, a tak rozumiem odpowiedź p. Roberta (choć z drugiej strony skąd te wahania co do języka czytań?), zamierza on wraz z Szkołą celebrować wg mszału pre-1955, to choć formalnie będzie to przedsięwzięcie bardzo tradycjonalistyczne, to z ducha będzie bardzo NOM-owa. „Tak mi się widzi, tak lubię, to tak odprawię”.
Osobiście uważam, że obcięcie w roku owym czytań Wigilii Paschalnej i likwidacja Wigilii Zielonych Świąt jawią się jako smutna zapowiedź o półtorej dekady późniejszej demolki i że w ramach dyskusji o reformie reformy trzeba postawić także pytanie o zasadność powrotu do tych rytów.
Mogę sobie natomiast wyobrazić takie odprawienie dyskutowanej liturgii, które będzie zgodne z literą prawa a jednocześnie jak najbliższe duchowi dawniejszego zwyczaju.
pon., 23.5.2011, 11:31
No cóż,...
...jeśli stałoby się tak, że piękny obrzęd przywoływania paschalnego czuwania na koniec okresu Wielkanocnego, czyli istniejąca w tradycji Kościoła od czasów apostolskich do roku 1957 (wtedy nb. w Polsce władze zlikwidowały wolny drugi dzień Zielonych Świąt) Wigilia Pentecostes musiałaby ostatecznie ulec kontrowersyjnym reformom Piusa XII (który m.in. powołał Annibale Bugniniego na stanowisko sekretarza Papieskiej Komisji ds Reformy Liturgicznej), to poddaję się...
Śpiewajcie chorał!
sob., 21.5.2011, 23:10
zakładając, że nie ma ciągle końca świata,
(albo że zaśpiewamy po końcu świata, co wykluczone nie jest - choć rok liturgiczny może inaczej wyglądać, tedy pewnie przynajmniej niektórzy śpiewać bedą nieustająco), czy nie jest tak, że czytanie - tak jak jest w księdze, a wierni powinni się starać (podjąć starania, a nie - zrobić mądrą minę) je rozumieć, zarówno treść, jak i język czytania, który to język może być np. językiem własnym ich Kościoła.
Tutaj: :-P
bowiem pytanie jest z przekory, oczywiście.
Tylko tractusy, póki co, na najbliższą Wigilię Pentecostes, może jednak jeszcze po łacinie?
sob., 21.5.2011, 16:24
Chyba rzeczywiście nie jest Pan, Panie Piotrze, typowym
"tradycjonalistą", jak to kiedyś Pan zauważył. Obserwacje skłaniają mnie do wniosku, że tradycjonalistom zależy raczej, by mszę można było sprawować bez "papierków" i oczekują papierków, które to będą potwierdzać, Pan tymczasem prosi o to, by się papierkiem wykazać.
sob., 21.5.2011, 11:58
No właśnie? :-)))
Dowiemy się dziś, kto będzie śpiewał i w jakim języku?
Muszę przyznać, że wybór jest trudny (języki - dwa, dla innych wierni nie znajdą zrozumienia. Ale tych śpiewających za to...)
I jak te czytania wyglądają w księdze liturgicznej?
sob., 21.5.2011, 11:06
Ale co Szkoła chce właściwie odprawić?
Bo ani w Mszale bł. Jana XXIII, ani w Mszale Pawła VI nie ma formularzy Wigilii Zielonych Świątek zgodnych z powyższym opisem. Jedynie w edycjach mszałów sprzed 1955 mozna znaleźć coś podobnego. Przepraszam za nadmiar legalizmu, ale korzystanie z tych edycji wymaga chyba specjalnego pozwolenia?