Wypalamy się dla Boga

2009-01-08

Świeca daje płomień podsycając go swoją materią. Lampka oliwna daje światło zużywając olej. To jest widoczna gołym okiem przemiana, bo świeca staje się coraz mniejsza, oleju także w lampce jest coraz mniej. 

Modlitwa człowiecza też jest taką przemianą - ciało oddaje swe siły Bogu. I to musi być widoczne gołym okiem: po wielogodzinnym Matutinum pot spływa po plecach kantorów, ale nie ma znużenia śpiewem. Co zatem, gdy świecę na ołtarzu udaje plastikowa rurka wypełniona jakimś przedziwnym mechanizmem mającym za zadanie niedopuszczenie do materialnego zniszczenia takiej "mecha-świecy" w wyniku produkowania światła? Nie widać nic, tylko jednostajny zimny płomyk. Albo neonówka zamiast oliwnej wiecznej lampki - gaśnie tylko wtedy, gdy elektrownia zawiedzie... A jeśli kantor nie musi w śpiew wkładać wszystkich swych sił, bo ma super system nagłaśniający? Po prostu nie musi się męczyć...

I co teraz będzie?... 

Komentarze

Raz w życiu widziałem

Raz w życiu widziałem "sztuczny" paschał: był to paschał z poprzedniego roku, w którym zakrystian wywiercił dziurę, a w niej umieszczał wkład - uwaga, nie olejowy! W mojej parafii były świece z wkładem ze... świecy. Takie przemyślne urządzenie ze sprężyną, w którym umieszczało się świecę, i całość wkładało do "świecy", owszem, też zrobionej ze stearyny. Dzięki temu świece wyglądały zawsze równiutko, ładne, grube; czasami się zdarzało, że sprężyna wkładu puściła, i następował wystrzał wkładu. Takiż właśnie sprężynowy wkład umieszczano w paschale. W gruncie rzeczy, olejowy wkład też się spala, tylko tego zewnętrznie nie widać, jak przy woskowej świecy. Tak samo jak klauzurowe siostry, których ofiara pozostaje w ukryciu. Pytanie: ręka w górę, u kogo w kościele są świece z prawdziwego wosku. (U mnie są, tak samo jak wieczna lampka oliwna.) Nie ma wątpliwości co do tego, że paschał powinien być z wosku - tu powtarzam powyższe pytanie. (U mnie jest. W większości kościołów pewnie jest ze stearyny.) A kwestia finansowa też jest, wbrew pozorom, ważna. Z jednej strony, nie należy na liturgię, na jej oprawę, żałować (dlatego tak kocham liturgię papieską); z drugiej strony - Jan Chryzostom pisał, że bez sensu jest ozdabiać świątynię złotem, jeśli się nie dostrzega biednego, który nie ma co jeść. Matka nasza, św. Teresa, śmiała się z Jana od Krzyża, że w pierwszym zreformowanym klasztorze bracia byli tak gorliwi, że mieli kilka klepsydr, aby nie przegapić godzin kanonicznych, a nie mieli gdzie spać. A była to naprawdę roztropna i mądra kobieta, dla której Pan był najważniejszy, i która dla Niego gotowa była zrobić wszystko :-) I znowu z drugiej strony: moja siostra, z fundacji karmelitanek w Suchej, napisała w liście, że kupiły woskowe świece do kaplicy, i bardzo jest z tego zadowolona. Wszędzie potrzeba roztropności.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

znaki i to co naprawdę

Naprawdę to dla Pana Boga my się spalamy. Tzn. człowiek, ludzie konkretni. I to też nie w śpiewie aż do siódmych potów, ale w życiu, w miłości aż do oddania życia. Świece czy olej, czy nawet śpiew są tylko znakami. Jak powiedziałem, też wolę żeby świece były świecami, a lampka wieczna świeciła żywym ogniem. Natomiast nie tyle bronię substytutów, co nie widzę katastrofy w ich stosowaniu. Albo jeszcze inaczej: myślę, że problemem jest kiedy sami przestajemy się spalać, a nie kiedy instalujemy elektryczne lampki i olejowe świece. Przyczyną tego drugiego (zamiana znaków) może być to pierwsze (zaprzestanie osobistego spalania), ale nie musi (jak w przypadku ubogich sakramentek). A na obronę substytutów: światło zawsze wymaga zużycia materii. Czy to wosk, czy olej, czy surowiec w elektrowni - zawsze coś się zużywa. Oczywiście sztuczny paschał to nieporozumienie - nigdy nie widziałem i mam nadzieję nie zobaczyć.

Lampki olejne kopcą...

... i trują. Dlatego zapewne przed wynalezieniem elektryczności ludzie żyli krócej. Pamiętam, jak przed kilku laty proboszcz pewnej parafii gdzieś w Polsce kategorycznie zabronił używania świec w kościele, bo było świeżo malowane. Musieliśmy skapitulować. Świeca jest bardzo mocnym znakiem chrześcijaństwa - przecież jest sławiona w Exsultet! Czy to nie wystarczy? Oczywiście, że można sobie wszystko pozamieniać na atrapy, tak się przecież dzieje we współczesnym świecie. Ale Liturgia Kościoła nie może posługiwać się środkami zastępczymi, bo to nie może być przedstawienie teatralne, które używa rekwizytów, a aktorzy wcielają się w fikcyjne postaci. W Liturgii wszystko dzieje się naprawdę. "A teraz Pan Jezus idzie spać" - powiedział kościelny jednej z polskich katedr i zgasił wieczną neonówkę wyganiając nas z kościoła (tak było naprawdę).

Śpiewajcie chorał!

sam nie wiem...

Też chciałbym żeby wszędzie było naturalnie i ekologicznie, czytelność znaków itd. Ale np. siostry sakramentki w Warszawie zmieniły jakiś czas temu świece na olejowe atrapy (przynajmniej po naszej stronie kraty) - pewnie dlatego, że tańsze, a u nich się nie przelewa. A ja zupełnie nie mogę się zdobyć na pretensję pod adresem sióstr, bo same są znakiem czytelnieszym niż nie wiem ile świec woskowych. Słyszałem też, że olejne wieczne lampki zmienia się na elektryki podobno dlatego, że te pierwsze strasznie kopcą - rzecz szczególnie uciążliwa w mniejszych kaplicach w zimie, kiedy problem z wietrzeniem.

Prosta sprawa :)

Tak jak nigdy nie zabraknie choćby jednego tabernaculum, przy którym są palące się prawdziwe świece (jak przed momentem, mimo późnej godziny w kaplicy adoracji w Łagiewnikach) tym bardziej nie zabraknie ludzi, którzy w taki sposób, o jakim piszesz, będą się spalali dla Boga.

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Co ludzie powiedzą?...

Robert Pożarski

Śpiewak, jeden z pierwszych kantorów Lektorskiej Scholi Cantorum ks. Wiesława Kądzieli (1988-97), założyciel i kantor Scholae Gregorianae Silesiensis (od 2000), kantor Scholae Mulierum Silesiensis (od 2002), Scholi Teatru Węgajty (od 1996), członek zespołu muzyki dawnej Bornus Consort (od 1995), solista - muzyka barokowa, współczesna, pieśni.

Uczeń Marcela Peresa (1996), wielokrotny uczestnik kursów mistrzowskich - Międzynarodowa Akademia Muzyki Dawnej w Wilanowie (1991-95), seminaria chorału bizantyjskiego pod kier. Charalambosa Rimbasa, Lykourgosa Angelopoulosa.

Wielokrotnie prowadził warsztaty chorałowe m.in.: w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym w Krakowie, na Festiwalu Muzyki Dawnej "Pieśń naszych korzeni" w Jarosławiu, w ramach projektów kulturalnych Stowarzyszenia "Schola Gregoriana Silesiensis".

Badacz średniowiecznych rękopisów liturgicznych.

Dyskografia:

1. Wincenty z Kielczy - Historia gloriosissimi Stanislai - Lektorska Schola Cantorum – 1994.
2. Stanisław Głowacki - Pasja wg św. Mateusza - soliści/Chór Cantores Minores Senza Battuta – 1994.
3. Marcin Mielczewski - Opera Omnia - Bornus Consort/Linnamusikuud - 1996
4. Benedic regem cunctorum - Oficjum rymowane o św. Wojciechu - Lektorska Schola Cantorum – 1997.
5. Augustyn Bloch - Millenium sancti Adalberti - Ars Nova/Bornus Consort/Il Canto – 1997.
6. Media vita - Bornus Consort – 1997.
7. Codex Calixtinus - Ensemble Codex Calixtinus/Chór Filharmonii Krakowskiej – 2000.
8. In agenda defunctorum - Missa Requiem Johannesa Ockeghema - Bornus Consort/Schola Gregoriana Silesiensis – 2004.
9. Heinrich Schütz - Symphoniae Sacrae I, II, Weihnachtshistorie - Capella Augustana – 2004.
10. In Assumptionis BMV - Bornus Consort/Schola Braci Dominikanów – 2005.
11. Cyprian Bazylik - O niebezpieczeństwie żywota człowieczego - Bornus Consort – 2006.
12. Ludus Passionis - Schola Teatru Węgajty – 2007.
13. Fulget in orbe dies - Oficjum rymowane o św. Jadwidze Śląskiej - Schola Gregoriana Silesiensis/Schola Mulierum Silesiensis – 2008.
14. Stanisław Szczyciński - Pasja wg św. Jana - Bornus Consort/Camerata Vistula – 2009.
15. Stefan Gąsieniec - kantata Bł. Czesław - Pogromca śmierci, obrońca Wrocławia - Trio St. Gąsieńca/Lower Silesia Ensemble/Chór Hand of God/Schola Gregoriana Silesiensis - 2009.

 

 

Najnowsze wpisy autora

Mysterium Trinitatis

2011-06-19

W drodze na Bielany (50 km) słuchałem dziś rano mszy radiowej od św. Krzyża. Zwłaszcza Trudnego Kazania Księdza Profesora.

Kazanie było trudne, jak ostrzegł autor już na wstępie. Ksiądz Profesor starał się udowodnić, dlaczego właśnie Trójca.

Od dwóch tysiącleci zachodni teologowie próbują wyjaśnić tajemnicę Trójcy.

Od dwóch tysiącleci wschodni teologowie wyjaśniają, że Trójca jest tajemnicą niemożliwą do wyjaśnienia.

 

Trójca, Bóg Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty, więcej »

Tytułem objaśnienia.

2011-06-15

Zauważyłem, że pośród osób piszących tu i w innych miescach o celebrowaniu wigilii zdarza się konflikt pojęciowy. Konflikt wynika z różnego definiowania słowa "wigilia" w różnych źródłach. Poczułem się wywołany do tablicy, napiszę zatem kilka słów wyjaśnienia. więcej »

Kto może czytać i w jakim języku?

2011-05-21

Całą noc dzisiejszą męczyły mnie rozterki związane z przygotowaniami Szkoły Śpiewania Chorału do odprawienia mszy Wigilii Zesłania Ducha Świętego. Liturgia ma być w rycie przedsoborowym, a przebieg jej jest podobny do Wigilii Zmartwychwstania. Mamy przede wszystkim długą sekwencje czytań przeplatanych tractusami i oracjami. Komu można powierzyć wykonanie tych czytań i w jakim języku powinien to zrobić? Tradycjonaliści zapewne bez wahania daliby odpowiedź, ale ja przez to spać nie mogłem. więcej »

Czy możliwe jest pełne odtworzenie formy średniowiecznego chorału?

2011-03-02

Odkąd zająłem się śpiewem chorału wciąż zadaję sobie to pytanie. Jest to zasadnicze pytanie, na które próbują odpowiedzieć wszyscy uczestnicy muzycznego ruchu "wykonań historycznie poinformowanych", do którego sam przystąpiłem dawno temu, gdy w Polsce pojawili się pierwsi muzycy wykonujący muzykę dawną (barokową i renesansową) według starych traktatów i partytur.  więcej »

Lubiane na Facebooku