Samouczek tradycji

2011-02-06

Nawet osoby nielubiące „czarnej muzyki”, znają i nierzadko używają wyrażenia „czuć bluesa”. Co ono oznacza, to mniejsza, ciekawsze skąd się takie powiedzenie wzięło. Skąd przekonanie, że nie każdy bluesa może zagrać? Jest w nim coś magicznego, że niby tylko czarnoskórym muzykom miałoby się udawać wyzyskanie pokładów tkwiących w tym gatunku? Chyba nie, muzyka rozrywkowa jak i inne. Nie mówi się, że do popu trzeba jakiegoś poczucia stylu.

Jednak inna jest sytuacja bluesa, bo nie jest sztuczną ideą, jakimś wykwitem kultury masowej, ale wywodzi się ze śpiewu tradycyjnego. Blues nie był tworem przeznaczonym do radia, które można odbierać na każdej szerokości i długości geograficznej. Wyrósł w danym środowisku, był przeznaczony dla ludzi żyjących na co dzień z muzykami. (Później bracia Chess skomplikowali nieco sprawę).

 

***

Niedawno podczas kazania ksiądz stwierdził, że wiara rodzi się – i tu niespodzianka – ze spotkania. O słuchaniu nic nie wspomniał, o jakie spotkanie mu chodziło... też nie powiedział. Może jednak jego słowa nie są czymś dziwnym, wszak, żeby słuchać trzeba się spotkać. I nawet wynalazek telefonu niewiele tu zmienia – trzeba chęci spotkania, by kogoś wysłuchać.

 

Inny ksiądz znowu uważa chyba, że wiara rodzi się z czytania, bo każe się spowiadać z tego, że ktoś Pisma Świętego nie czyta. Zaiste zadziwia mnie to podejście, wiele razy Kościół odradzał samodzielną lekturę (szczególnie nieprzygotowanym), gdyż może ona prowadzić do samodzielnej interpretacji, a tymczasem okazuje się – grzech nie czytać... A ja jakoś wolę Pisma Świętego słuchać, szczególnie z objaśnieniami. A potem po posłuchaniu staram się być po-słusznym.

 

***

Przeżywaliśmy Wigilię Bożego Narodzenia z żoną i córką. Pierwszy raz z dala od domów rodzinnych. Robiliśmy „tradycyjne” kluski z makiem. Nie znaliśmy dotąd ich smaku z wigilii w naszych rodzinach. Bardzo dobry przepis znaleźliśmy w Internecie. Kilka innych przepisów i pomysłów na świętowanie również konsultowaliśmy z internetowymi nowinkami.

 

Gdy dziecko płacze też nie trzeba pytać jego babci czy zna sposób na uspokojenie, nie trzeba jej pytać jaka może być przyczyna płaczu. Można usiąść przed komputerem i znaleźć na forach internetowych „domowe” rady, sposoby... Wszystko można znaleźć w Internecie.

 

***

Te może nie bardzo powiązane myśli prowadzą do wniosku, że tradycja została zerwana. Wniosek jest banalny, ale myślę, że warto o nim przypominać, gdy rodzi się pokusa, by nauczyć się tradycji samemu. Z Internetu choćby. A widać niestety takie pomysły. Ktoś posłucha bluesa, kupi książkę – podręcznik do muzykowania w takim stylu, poświęci godziny na naukę i zacznie świetnie grać, ludzie powiedzą „czuje bluesa”. Ale czy dobre naśladowanie czarnego sposobu grania rzeczywiście oznacza wejście w tamten sposób myślenia o muzyce? Która tradycja, którego regionu i przez kogo została przekazana?

 

I jak można ten przekaz (tradycję) uczynić? Czy jest inny sposób niż słuchanie? Słuchanie nie nagrań, ale ludzi, spotkanie z nimi, wejście w modus odczuwania, stworzenie wspólnoty przeżyć, bez wybierania: to mi się podoba, a tamto wezmę z innej kultury (co nie oznacza braku wkładu własnego).

 

Myślę, że Kościół nie tylko nieufnie podchodził do czytania Biblii, bo postawili na to akcent protestanci (wcześniej też często nie zalecał...). Czytanie odrywa od słuchania, samodzielne czytanie jest szybsze zwykle niż słuchanie. To zupełnie inne metody przekazu. Ze słuchania rodzi się tradycja, rodzi się spotkanie, widać hierarchię nauczany-nauczający, trzeba wysilić pamięć. Czytanie, zapis przy tym wydają się jakieś sztuczne. Notatka w kalendarzu nie zastąpi żywej pamięci o czyichś imieninach. Miło jest mieć Internet, który wspomoże, przypomni, ale budować na nim tradycję... Zwyczaje przechodzą z dziada pradziada, ale przekaz z Interneta, prędkiego Interneta to już nie tradycja.

Komentarze

wszelakoż

nigdy nie posunęłam się tak daleko, by rzucać nią o powałę (tu - przede wszystkim wiedza literacka). Z braku powały, oczywiście.

Miało być też i o kutii.

Bo teoretycznie to tradycja z moich stron rodzinnych, ale nie wiem by ktoś w wiosce ją przyrządzał.

lektury nocą

oczywiście, na blogach na liturgia.pl :-) o uczeniu się tradycji i słuchaniu Pisma, luźne skojarzenia: 1. miałam chyba 11-12 lat, gdy przeczytałam o kutii. Bo w domu były kluski z makiem. Gdy powiedziałam, moja babcia, urodzona w Samborze, narzekając wprawdzie, że nie wiadomo co mi się przypomina (od 1925 chyba mieszkała w Warszawie), jednak - udzieliła instrukcji. Od tamtej pory - zawsze robiłam ja. Wolę od klusek. 2. mój syn, niedawno, po powrocie z przygotowania do bierzmowania: "eee, ten egzamin nie będzie taki trudny. Bo wystarczy uważnie słuchać Ewangelii, i wiadomo". Ksiądz pytał, ile razy - i kiedy - Jezus zwrócil się do Swej Matki "niewiasto". Młody człowiek wiedział, ksiądz się podobno zdziwił: "jakbyś już odpowiadał na egzaminie..." Wygląda więc na to, że tradycyjne metody nadal działają najskuteczniej. No nie - nadal? z tą nauką przy kutii to dawno już było :-)))

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Gorzkie żale

Michał Buczkowski

Katolik, mąż, ojciec, Polak, dziennikarz i tak dalej.


Najnowsze wpisy autora

Zadbano o ofiarę, wyrugowano ucztę

2012-05-05

Nigdy balaski nie przeszkadzały mi w odczytaniu symboliki jednego ołtarza. Nigdy nie traktowałem ich jako ołtarza drugiego, tylko przedłużenie tego właściwego. Mimo to muszę powiedzieć, że wyrugowanie balustrady z prezbiterium od strony symbolicznej było dobrym posunięciem. więcej »

Karawana psów wygląda

2012-03-26

Można by przypuszczać, sądząc po reakcjach ludzi Kościoła, że mądrość ludowa powinna brzmieć: psy szczekają, a karawana przy każdym się zatrzymuje, uważnie zatkawszy uszy. więcej »

Gorzkie żale czy słodki bobas?

2012-02-28

Związki między Bożym Narodzeniem i Wielkim Postem, czasem kiedy śpiewa się gorzkie żale, są dość oczywiste, choć kulturowo może nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego postrzegania. więcej »

Strzeż się Strażnicy. I uśmiechniętego Jezusa

2012-02-08

Czym jest organizacja Świadków Jehowy? Pomijając inne, ważne odpowiedzi, jak to, że sektą, są przede wszystkim – rewelacyjnym wydawnictwem. I do tego sprowadza się cała działalność Towarzystwa Strażnica. więcej »

Lubiane na Facebooku