Czy celebrans lubi śpiewać?

2009-01-22

Bardzo piękne dla mnie jest to, że każda liturgia ma swój własny charakter muzyczny, związany z kanonem melodii, jakich używa celebrans. Że zaledwie parę słów wyśpiewanych przez kapłana wystarcza, żeby z zamkniętymi oczami można się było zorientować, czy należą one do liturgii prawosławnej, katolickiej czy innej.

Oczywiście chodzi mi o melodie na stałe związane z liturgią, np. mel. prefacji, kolekty itp., nie o pieśni. Dlatego marzy mi się, żeby Msze Święte były w jak największym stopniu przez celebransów śpiewane. No i jak najpiękniej, tak, żeby śpiew był konkurencyjny wobec mowy pod względem zrozumiałości przekazu.

Taka dobrze zaśpiewana prefacja: mocnym głosem, ze zrozumieniem i aktywną sugestywną narracją jest dla mnie doświadczeniem wprost porywającym, doskonale angażującym w jej treść. Zawsze jestem bardzo zawiedziona kiedy po zaśpiewanym "goodne to i sprawiedliwe" dalsza część prefacji jest mówiona. A tam są zawsze najpiękniejsze słowa. Zastanawiam się, dlaczego tak rzadko celebransi śpiewają. Może czują się niepewnie wokalnie? Może nie wierzą w skuteczność przekazu śpiewu?

Niektórzy uważają, że śpiew w liturgii z założenia jest gorszy od recytacji, bo mniej czytelny, ale moim zdaniem to zależy od wykonania. Mnie bardziej porywa dobrze zaśpiewana modlitwa niż dobrze wypowiedziana.

Poza tym wyczuwam olbrzymi potencjał uspójnienia i ożywienia liturgii w śpiewaniu jak największej jej części. Taka moc jednoliości chorałowej, ogarniającej całą Mszę Świętą. Piękno porywa do modlitwy.

Komentarze

o celebransie, który lubi

Przy jednym z klipów zespołu The Priests, w którym śpiewa trzech irlandzkich księży, znalazłem taki komentarz: Father Eugene O'Hagan was the priest at my church! [...] He used to sing EVERYTHING at mass. I found it a little annoying, but hey, look where its got him! Tak więc nie rezygnujcie ze śpiewu, drodzy celebransi! Kto wie, gdzie to Was zaprowadzi :]

Czasem

Czasem celebrans, który nie lubi śpiewać może mieć barwę głosu, która świetnie nadaje się do recytacji. Efekt może być taki sam... tylko no właśnie, czy w liturgii chodzi o efekt... Emocje to chyba nie wszystko.

Pisarz99

Ja też dziękuję!

A co do "szczęśliwego ocalenia pewnej niewiasty", to ja z kolei nie mogę się doczekać kiedy Ty, Rafale, zaczniesz śpiewać prefacje. To będzie mistrzostwo!

Urszulo, Twoje zdanie ?piękno

Urszulo, Twoje zdanie ?piękno porywa do modlitwy? wpisuję do moich ulubionych cytatów, dziekuję!

Ależ tak...

Zgadzam się - spójność i jedność celebracji powinna stać na pierwszym miejscu. Piękny i rozbudowany śpiew scholi przy jednoczesnej recytacji celebransa może spowodować przesunięcie akcentów w liturgii. Niech zatem śpiewa, kto może! Oczywiście z wyraźnym akcentem na "może"... A tak przy okazji mała dykteryjka: jeden z moich ulubionych dominikanów zwykł się szczycić, że zdołał w cudowny sposób ocalić życie jednej ze swoich znajomych. Otóż pewnego razu, bodajże przed rozpoczęciem mszy, usłyszał prośbę: "Krzysiu, proszę, nie śpiewaj, bo umrę!" Do prośby życzliwie się przychylił i tak właśnie zdołał uratować życie pobożnej niewieście :)

Co do polskiej melodii Credo

W Trzech Króli w radiowej Dwójce natknąłem się na transmisję mszy z kościoła starokatolickiego mariawitów. Śpiewali Credo - po polsku, na melodię gregoriańską. Brzmiało bardzo wdzięcznie, ludzie znali.

Z prof. Świderkówną czasami

Z prof. Świderkówną czasami rozmawialiśmy o śpiewie w czasie mszy (i o milczeniu, którego zwykle brakowało). I ona zawsze się żaliła, że są księża, którzy nie potrafią śpiewać, a bardzo skwapliwie śpiewają wszystko, co się da. Właściwie nie tyle śpiewają, co wyją, żeby zacytować panią profesor. Nie sądzę, żeby śpiew był gorszy od recytacji. Takie np. Credo (po łacinie), recytowane jest zupełnie niezrozumiałe, jakieś takie szemrzące jak przyciszone radio. (Swoją drogą, czemu po polsku nie śpiewa się Credo? Nie ma melodii?)

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Zasypywanie przepaści”
Miałem niedawno rozmowę na tematy liturgiczne z jednym moim współbratem. Rozmowa ta dała mi trochę do myślenia, dlatego dzielę się tym na blogu.
Blog „Krucjata anty-omniańska”
W Regula monachorum św. Fruktuoza z Bragi (+ ok. 665) znalazłem bardzo ciekawe zalecenie, co robić w przypadku przyłapania mnicha na efebo-, albo pedofilii. Pisze on:
Blog „Blog redakcyjny”
Ten krótki kolaż blogowy chcieliśmy dedykować dwóm świeżo wyświęconym diakonom: Krzyśkowi Porosło (autorowi wielu dobrych tekstów na Liturgia.pl) i Andrzejowi Krukowi (przyjacielowi).

O autorze

Kompozytorka, absolwentka Akademii Muzycznej im. F.Chopina w Warszawie (specjalność: kompozycja). Komponuje utwory solowe, kameralne, chóralne i orkiestrowe, a także muzykę filmową i liturgiczną.

Od wielu lat śpiewa w scholach dominikańskich, w latach 2004-2008 dyrygowała scholą Duszpasterstwa Akademickiego u Dominikanów na Służewie.

Najnowsze wpisy autora

Religijna pieśń biesiadna

2010-08-01

Jest to gatunek pieśni religijnej, a nawet co gorsza liturgicznej, który niezwykle mocno zakorzenił się w wielu parafiach. Jest to dla mnie absolutnie przerażające. więcej »

Niebezpieczna forma

2009-08-26

Jest taka zależność, że im bardziej człowiek koncentruje się na formie liturgii, tym mniej w niej uczestniczy.  więcej »

Kantyk Katarzyny Ricci

2009-03-23

Przypomniałam sobie jedno z najpiękniejszych doświadczeń liturgicznych zeszłego Wielkiego Postu.  więcej »

Lubiane na Facebooku