Wspomóż Liturgia.pl

Subskrybuj podcast

 

Święto Ofiarowania Pańskiego - historia

Eliza Litak

Komentarze
2.02.2010

Już w IV w. obchodzono w Jerozolimie święto Hypapante, czyli spotkania, w którym celebrowano pamiątkę pierwszego przybycia Chrystusa do miasta i świątyni. W nocy wyruszała procesja, której uczestnicy nieśli świece i śpiewali. Kierowali się ku Betlejem, w połowie drogi zaś spotykali drugą procesję, która wcześniej wyruszyła właśnie z miasta Narodzenia Chrystusa. Obie procesje łączyły się i triumfalnie wkraczały do bazyliki Zmartwychwstania Pańskiego.

Ofiarowanie PańskieWedług tradycji żydowskiej, czterdziestego dnia po narodzinach pierworodnego syna należało zanieść go do świątyni jerozolimskiej, „przedstawić” go Panu, oraz symbolicznie wykupić, składając ofiarę z baranka albo z dwóch ptaków (synogarlic lub gołębi). Również czterdzieści dni trwał okres, w którym kobieta, która urodziła dziecko, uważana była za nieczystą. Według Prawa, czterdziestego dnia miała zostać oczyszczona. Chrześcijanie bardzo wcześnie zaczęli celebrować ów czterdziesty dzień po Narodzinach Chrystusa, który stał się zwieńczeniem okresu Bożego Narodzenia, chociaż liturgicznie już poza niego wykracza. Łączy on w sobie kilka wątków: ofiarowania Jezusa w świątyni, oczyszczenia dokonanego przez Matkę Boską, ale także – na co chrześcijanie zwrócili uwagę niemal od początku – spotkania Boga ze swoim ludem.

Już w IV w. obchodzono w Jerozolimie święto Hypapante, czyli spotkania, w którym celebrowano pamiątkę pierwszego przybycia Chrystusa do miasta i świątyni. Aby to uczcić, z Jerozolimy wyruszała w nocy procesja, której uczestnicy nieśli świece i śpiewali. Kierowali się ku Betlejem, w połowie drogi zaś spotykali drugą procesję, która wcześniej wyruszyła właśnie z miasta Narodzenia Chrystusa. Obie procesje łączyły się i wspólnie, z radością i triumfalnie, wkraczały do bazyliki Zmartwychwstania Pańskiego. W manuskrypcie z Arezzo znajduje się relacja z pielgrzymki do Jerozolimy, spisana przez kobietę imieniem Egeria. Pisze ona, iż w trakcie nabożeństwa„…) wszystko jest sprawowane w sposób uroczysty, podobnie jak podczas Paschy. Wszyscy kapłani i biskup wygłaszają kazania, komentując fragment Ewangelii, w którym wspomina się, że Józef i Maryja w czterdziestym dniu zanieśli Pana do świątyni i że Symeon i prorokini Anna córka Fanuela Go zobaczyli, wspomina się także słowa które oni wypowiedzieli podczas tej wizyty i dar który rodzice złożyli"

Święto stopniowo przyjmowało się w całym świecie chrześcijańskim. Przypuszcza się, że już w VI w. celebrowano je w Konstantynopolu, w którym zwrócono też większą uwagę na maryjny charakter święta. Jeszcze wcześniej, bo prawdopodobnie w V w., znane było w Rzymie, zaś od VII w. urządzano w tym dniu uroczyste procesje. Za papieża Sergiusza I (687-701) wprowadzono zwyczaj, że o brzasku 2 lutego z Forum Romanum wyruszała procesja, zdążająca do Bazyliki Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore). Jej uczestnicy nieśli w rękach świece. Procesja miała charakter pokutny: szaty liturgiczne były koloru czarnego lub fioletowego, śpiewano w jej trakcie litanie. Być może, ten pokutny charakter święta był związany przede wszystkim ze skierowanymi do Maryi słowami Symeona: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powsta­nie wielu w Izraelu; i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. (Łk. 2, 33-36) Podobnie pokutny charakter miała procesja, która odbywała się w Konstantynopolu – cesarz szedł w niej na piechotę i boso. Niewykluczone więc, że do pewnego stopnia pokutna procesja w dzień św. Symeona (tak określano dzień 2 luty) była „ochrzczeniem” rzymskich, pogańskich procesji oczyszczenia – tzw. Amburbale – odbywających się właśnie w lutym.

Warto też przypomnieć pochodzącą z VIII w. antyfonę, Adorna Thalamus, która „od zawsze" związana była z uroczystością 2 lutego, dziś natomiast powoli odchodzi w zapomnienie. Jej autorem jest bp. Kosmas z Majumy, brat św. Jana Damasceńskiego. Antyfonę tę śpiewano m.in. w trakcie uroczystych procesji. Brzmi ona: Przyozdób mieszkanie Twoje, Syjonie, — i przyjmij Chrystusa Króla, — powitaj z miłością Marię, która jest bra­mą niebios; — Ona bowiem niesie Króla chwały i światłości wiecznej; pozostawszy Dziewicą, ofiaruje Syna, przed ju­trzenką zrodzonego, którego Symeon, wziąwszy na ręce swoje ogłasza narodom jako Pana życia i śmierci, i jako Zbawiciela świata.

Od X w., pod wpływem liturgii gallikańskiej, upowszechnił się zwyczaj poświęcania w dniu Ofiarowania Pańskiego świec. Ich światło jest przede wszystkim symbolem Chrystusa, o którym Symeon powiedział, że to światło na oświecenie Pogan (Łk 2,32), i który jest „Światłością ze Światłości”. Płonąca świeca jest też symbolem naszej gotowości na Jego przyjęcie, oraz znakiem, że nasze życie spala się dla Boga. Symbolika światła w dniu 2 lutego jest tak istotna, że w Europie Zachodniej do niej właśnie odwołują się nazwy nadawane temu świętu: Lichtmesse w Niemczech, Candlemas Day w Anglii czy Chandeleur we Francji.

W Polsce uroczystość ta przybrała charakter zdecydowanie maryjny. Do dziś określa się ją często jako „Matki Bożej Gromnicznej”. Dawniej panował też zwyczaj poszczenia w wigilię 2 lutego, tak jak przed każdym świętem maryjnym. Było z tym nawet związane powiedzenie: „Kto kocha Maryję, nie pyta o wigilię”. Podkreślano, że Maryja jest tą, która przynosi Światłość-Chrystusa. Bardzo silnie akcentowano też rolę orędowniczki, jaką w Kościele niemal od początku chrześcijaństwa przypisywano Maryi. Wierzono, że to jej wstawiennictwo ochrania przed nieszczęściami i broni przed złem.

Tradycyjnie właśnie z Maryją związano gromnice – świece błogosławione 2 lutego, na ogół przystrajane i ręcznie malowane. Ich polska nazwa pochodzi od słowa „grom”, gdyż według wierzeń zapalenie ich w czasie burzy i postawienie w oknie chroniło przed uderzeniami piorunów. Gromnice miały też chronić przed tragediami, pożarami, czy wszelkimi nagłymi nieszczęściami. Dawniej po powrocie z kościoła płomieniem gromnicy wypalano na belce sufitu krzyż. Zapalano też od niej domowy ogień, co miało zapewnić pokój i miłość w rodzinie. Gospodarz domu obchodził ze świecą całe obejście i dom, klękając przy każdym progu, aby gospodarstwo było chronione przed złymi mocami i nieszczęściem. Przede wszystkim jednak płonące gromnice wkładano w ręce umierających. Miało to obronić konających przed złymi duchami i wskazywać im światłość wieczną. Było też symbolem tego, że jak ewangeliczne „panny roztropne" wchodzą z płonącą lampą na gody Oblubieńca. (por. Mt 25,1-13)

Jeszcze w Mszale Trydenckim uroczystość 2 lutego określono jako „Oczyszczenie Maryi Panny” (In purificatione Beatae Mariae Virgine). Nie znaczy to jednak, że w Kościele nie było świadomości, że jest to nie tylko święto maryjne – nie było jednak pewności co do tego, na co położyć największy nacisk. W Mszale Rzymskim pochodzącym z 1970 r., ponownie podkreślono, że jest to święto Pańskie i ponownie opowiedziano się za nazwą „Ofiarowanie Pańskie” (In praesentatione Domini).

Niedawno jeszcze mocniej zaakcentowano, że jest to przede wszystkim dzień, w którym Chrystus przychodzi do swojej świątyni i w którym rozpoczyna się nowa, arcykapłańska liturgia. Otóż, od 1997 r. w święto Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest Dzień Życia Konsekrowanego.

Źródła: Paweł Sczaniecki OSB, „Gromniczna”, w: Ruch Biblijny i Liturgiczny, nr 1, 1958 r , s. 55-62; Misterium Christi 1932-1933, z. 2; www.archidiecezja.lodz.pl; www.brewiarz.katolik.pl; www.kosciol.pl; www.zegocina.pl



Archiwum serii „Komentarze



Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach w tym dziale, wystarczy, że zostawisz nam swoje imię i maila:

    

Uwaga: subskrypcja wymaga potwierdzenia (na podany adres od razu wysyłamy maila z linkiem). Z subskrypcji można w każdej chwili zrezygnować.

Możesz też śledzić nowe wpisy poprzez RSS i/lub Twittera.


Skomentuj

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Katecheta? Obecny!”
Od pięciu lat katechizuję licealną młodzież – zagubioną, zbuntowaną i zadającą niewygodne pytania. Od dziesięciu dni katechizuję także dzieci – wesołe, chłonne wiedzy i też zadające pytania. Niekoniecznie niewygodne. Ale z pewnością liczne.
Blog „Zasypywanie przepaści”
Minęło już parę tygodni od kolejnej edycji rekolekcji „Mysterium Fascinans”. Tak jak rok temu i trzy lata temu postanawiam napisać kilka zdań komentarza.
Blog „Zasypywanie przepaści”
Tytuł wpisu nawiązuje do niedawnych słów papieża Franciszka. Chcę tu opowiedzieć o pewnym niedawnym spotkaniu, jakie miałem, a które mi unaoczniło jeden z absurdów wojny, stawiającej naprzeciw siebie przypadkowych ludzi, którzy nic przeciwko sobie nie mają.

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach