Popielec

2007-02-20

Prezentowany poniżej tekst pochodzi z czasopisma „Misterium Christi”. Przedstawiamy go Państwu celem przyjrzenia się teologii Wielkiego Postu, zasięgnięcia informacji o tradycji liturgicznej tego okresu. Mamy nadzieję, że tekst ten, choć pisany kilkadziesiąt lat temu, pozwoli głębiej zanurzyć się w tradycję przeżywania tego wyjątkowego czasu.

Kościół święty, Matka nasza, przygotowuje nas stopnio­wo do głównych świąt swego cyklu liturgicznego. Jak wiado­mo, dwie wielkie tajemnice, około których obraca się cała eko­nomia chrześcijańska: Wcielenie i Odkupienie, rządzą całym rokiem liturgicznym. Dlatego też Kościół dokłada wszelkich starań, aby przygotować swe dzieci do godnego i pobożnego obchodzenia — digne ac devote — świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

Już „pogrzebaliśmy Alleluja"1, zamykając w ten sposób cykl Bożego Narodzenia, i minął pierwszy etap prowadzący nas ku Wielkanocy. Czas Siedemdziesiątnicy2 stawił nam przed oczy grzech, upadek natury naszej. Lekcje Brewiarzowe tego okresu, wy­jęte zKsięgi Rodzaju, głosiły nam w języku biblijnym, uro­czystym a obrazowym, dziejegrzechu pierworodnego; straszny to dramat, czyniący z człowieka wroga Stwórcy swego!

Circum dederunt me dolores mortis (Boleści śmiertelne objęły mnie). Tak zaczynał się Introit w Siedemdziesiątnicę i ciężar grzechu, o którym mówi Księga Święta, krępował na­sze kroki, przytłaczał nas ku ziemi: Adhaesit in terra venter noster (Zostaliśmy powaleni na ziemię).

Tak więc istnienie grzechu jest faktem. Każdy z nas czuje się winowajcą; wyznajmy zatem szczerze:grzesznymi jesteśmy.

Z Wielkim Postem wchodzimy w drugi przedsionek, zbli­żający nas do „Świętego Świętych", do przybytku, gdzie ma się odprawić wielka Ofiara przebłagalna.

Wielki Post w całym tego słowa znaczeniu jest czasem pokuty, gdzie - dusza ma się uleczyć i wzmocnić. Tygodnie będą upływać za tygodniami; wstępowanie na górę Kalwarii odby­wać się będzie przez stopniowe wznoszenie się, aby przygo­tować duszę do wielkiego przebaczenia.

Lecz Wielki Post jest nie tylko czasem pokuty, postu, ale i czasem intensywniejszego życia chrześcijańskiego — „świę­tym czasem" naprawy błędów przeszłości, wzrostu w cnocie i współzmartwychwstania z Chrystusem, gdy się z Nim razemumarło grzechowi. Zapewne, Wielki Post tak pojęty powinien by się rozciągać na cały rok. I rzeczywiście, św. Benedykt mówi w swej Regule (rozdz. 49): Życie zakonnika powinno by być dostosowane do obserwancji Wielkiego Postu; jednak taka doskonałość w niewielu się znajduje.

Ale to pewne, że Wielki Post przypomina nam przedziw­nie nasze obowiązki i pobudza nas do gorliwego dążenia do doskonałości. Są to jakby wielkie, pierwszorzędne 40-to dnio­we rekolekcje, gdyż sam Kościół święty, natchniony Duchem Świętym, dawać będzie przezte sześć tygodni pokarm duchowy przeznaczony na odżywienie dusz naszych.

Rekolekcje! To słowo przeraża niektórych: zaraz się my­śli o kilku dniach zamknięcia w jakimś klasztorze, o szeregu nauk, którymi karmią nieszczęsne ofiary, kilka razy dziennie przez 3 lub 4 dni, o tym lodowatym milczeniu, które zmusza do przestawania z samym sobą i do szperania w sumieniu swym na wszystkie strony.

Lecz tak nie jest. Przeciwnie: dana jest każdemu możność odprawienia rekolekcji kojących i cichych, gdzie pokarm du­chowy podany jest w mądrze odmierzonych dawkach, co po­zwala każdemu nie odrywać się od koniecznych zajęć codzien­nych i nie zobowiązuje do życia pustelniczego.

Wielki Post otwiera się niezwykłym obrzędem, w Środę po niedzieli Pięćdziesiątnicy3: jest to posypanie popiołem.

Użycie popiołu w czynnościach liturgicznych spotkać mo­żna nie tylko w Starym Zakonie, lecz nawet u pogan. Don Cabrolpisze4, iż w Grecji, w Egipcie i w Chinach używano popiołu w obrzędach żałobnych. U niektórych narodów czerniono się na znak żałoby popiołem, sadzą lub błotem. Chrze­ścijanie przejęli po prostu ten symbol w tym samym znaczeniu, co Żydzi, tj. dla oznaczenia pokuty i żałoby.

Popiół jest szczątkiem rzeczy zniszczonej na proch przez ogień i przypomina, że wszystko jest znikome; kolor jego ciem­ny oznacza ból, lotność — skruszenie serca żalem unicestwio­nego, miękkość — podatność duszy w rękach Bożych, jaką ma popiół w palcach naszych; gorycz zaś jego przywodzi na pa­mięć pokutę, która wymaga ofiar i umartwienia.

Użycie popiołu weszło do liturgii katolickiej w począt­kach V-go wieku i dziś jeszcze czytamy w Pontyfikale Rzymskim5 tytuł: Wydalenie (expulsio) pokutników publicznych z kościoła w Popielec.

W Rzymie wykluczony chwilowo z kościoła pokutnik golił sobie głowę, przywdziewał szaty żałobne i posypywał się po­piołem. Taka pokuta mogła trwać całe życie. Nie wolno mu było nosić broni, żenić się ani żyć w stanie małżeńskim.

Jak łatwo się domyślić, długa i ponura ceremonia, opisana w Pontyfikale nie utrzymała się (...). Istniała ona jednak we Francji, w niektórych przynajmniej diecezjach, jeszcze w XVII i XVIII wieku.

Święcenie popiołu jest jedną z najuroczystszych benedykcji w roku. Składa się z antyfon6, z responsoriów i z pięciu modlitw, które liczą dziś więcej niż jedenaście wieków istnienia.

Posypywanie wiernych popiołem przez kapłana odbywa się przy słowach tak poważnych i imponujących w swym su­rowym realizmie: Memento, guia cinis es et in cinerem reverteris (Pamiętaj, człowiecze, żeś prochem jest i w proch się obrócisz).

Zapewne to są słowa twarde do słuchania dla pychy ludzkiej, przypominające bez ogródki pochodzenie człowieka i rozsypanie się w proch jego ciała po śmierci. Mają one szarą barwę ziemi i chłód grobu; streszczają cały świat myśli cmen­tarnych i lepiej dają zrozumieć słynne Sic transit gloria mundi (Tak mija światowa sława). Oderwane od towarzyszących imtekstów liturgicznych, miałyby one dźwięk zimno-ponury, lecz akcent pokutny, który je przenika, krzyk ufności, który się wyrywa z serca w Introicie Mszy Popielcowej7, następującej natychmiast po roz­daniu popiołów, słowa Chrystusa Pana w Ewangelii, zawsze krzepiące, odejmują im nieco tej cierpkości i przynoszą to, co jest tajemnicą naszej liturgii katolickiej: pewność wysłu­chania, opartą na ufności niezachwianej w moc zasług Chry­stusowych.

Msza dnia tego wprowadza nas od razu w ducha Wielkiego Po­stu; mówi ona wciąż o poście, który rozciągnie się na dni 40, na wzór postu Chrystusa Pana na pustyni.

Święta bojaźń tchnie z tych tekstów, ale jak wspomina­liśmy i wielka ufność: nawet największy grzesznik może się spodziewać przebaczenia, jeżeli tylko będzie czynił pokutę za swe winy.

Introit jest jakby portykiem do naczelnej myśli Wielkiego Postu: Misereris omnium, Domine — Panie, Ty masz litość nad wszystkimi, a nic nie masz w nienawiści z tego, coś uczynił; grzechy ludzkie przebaczasz dla pokuty i gładzisz one, albo­wiem Ty jesteś Pan, Bóg nasz... Zmiłuj się nade mną, Boże... albowiem w Tobie ufa dusza moja.

W lekcji z Joela proroka jest słowo, które wyraża całą doniosłość rozpoczynającego się czasu pokutnego: Scindite corda vestra, et non vestimenta vestra (Roz­dzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze). Precz z faryzeizmem! Wejdźmy do wnętrza duszy naszej: tam powinna się od­być prawdziwa pokuta, gdyż grzech nie polega na zmaziezewnętrznej, lecz wypływa z serca człowieka i tam, na jego dnie, jest plama.

Prorok Joel nawołuje Żydów do pokuty; obraz to wstrzą­sający, ale — śmiem powiedzieć — nieco teatralny. Co za różnica z pokutą, zalecaną prawem ewangelicznym, wprowadzonym przezChrystusa: Ty zaś, kiedy pościsz, namaszcz głowę twoją i umyj oblicze twoje, abyś się nie okazał ludziom, iż pościsz (Mt 6, 17).

Co za piękne i szlachetne pojęcie! Co za dyskrecja pełna miłości, ale też o ile wyższa asceza, która nam każe uśmiechać się do Boga, z miłości ku Niemu, z miłości ku braci naszej, podczas gdy serce krwawi się, a ciało ze znużenia ustaje.

Aby pojąć i odczuć całą piękność Traktusu8: Domine non secundum peccata nostra, (Panie, nie według grzechów na­szych) — trzeba by go posłyszeć w melodii gregoriańskiej, która mu towarzyszy: pokorne błaganie, coraz to usilniejsze i ufniejsze, które się kończy przeciągłym wołaniem do Miło­sierdzia: propter nomen tuam (dla imienia Twego).

Charakterystyczna jest ostatnia modlitwa: Super populum, dodana po modlitwie po komunii. Diakon odwraca się do ludu i rzuca mu wezwanie: Humiliate capita vestra Deo (Ukorzcie głowy wasze przed Bogiem). Głowy chylą się kornie, podczas gdy kapłan odma­wia modlitwę pokutną, która jest zapewne śladem dawnej ceremonii, o której wspominaliśmy wyżej, a także dawnego bło­gosławieństwa.

Ten wstęp do Wielkiego Postu, który zachował po dziś dzień w Popielec wiele z dawnych form liturgicznych, przybiera w klasztorach benedyktyńskich cechę szczególną. Ponieważ są one, wedle wyrażenia św. Benedykta, szkołą służby Bożej — schola Dominici seruitii — staną się przeto oczywiście w tym świętym okresie 40-to dniowym widownią życia pokutno-kontemplacyjnego dla zakonników.

Tak chciał święty Patriarcha9 i wskazał uczniom swoim szczególnie ten czas, jako okres zdwojonej gorliwości.

O godzinie naznaczonej przez Opata, cała społeczność klasztorna gromadzi się w Kapitularzu. Jeden z akolitów staje przed pulpitem i czyta rozdział św. Reguły, opowiadający o obserwancji wielkopostnej. Skończywszy czytanie, podaje Opatowi księgę do pocałowania, po czym Opat komentuje słowa Mistrza i rozwija przed braćmi myśli i uczucia, jakie mają im przyświecać i ożywiać ich w tym świętym czasie. Potem rozdaje wszystkim książki do czytania w okresie wielkopostnym, idąc w tym za wskazówką daną przezsamego Założyciela: Niech w tych dniach Wielkiego Postu bracia otrzymają wszyscy książki z biblioteki, po jednej dla każdego; przeczytają je cią­giem, całe. Książki te mają być rozdane na początku Postu.

Książka wielkopostna! Pomysł może się wydać dziwnym. A jednak byłby tak łatwy do urzeczywistnienia przezwszyst­kich chrześcijan! Książką nad książkami w tym świętym czasie będzie zawsze Mszał; znaj­dziemy w nim na każdy dzień pokarm posilny dla serc naszych. Na cały czas Wielkiego Postu jest wyznaczona na każdy dzień osobna msza, tworząca sama w so­bie wspaniałą całość. Bierzmy więc tę księgę, czerpmy chętnie z niej, a gdy w jej pięknie zasmakujemy, stanie się nam wnet nieodłącznym towarzyszem, bez którego nie zdołamy się obyć.

Rozdział 49, który tu podajemy, nie potrzebuje komen­tarza. Zwrócony wprawdzie do mnichów, może jednak być do­słownie zastosowanym do każdego z nas. Jest to wspaniały program, rozprzestrzeniający serce, gdyż św. Patriarcha mówi tu nie tylko o pokucie, o modlitwie, o poście, — lecz chce, aby zakonnik oczekiwał święta Wielkanocy „z radością pożądania duchowego".

Radość — to ostatnie słowo w życiu duchowym. Co za wzniosła myśl, aby radość ducha wykwitała z samych łez pokuty!

Rozdział 49 z Reguły św. Benedykta. O zachowaniu czterdziestodniowego postu.

Aczkolwiek w każdym czasie żywot zakonny powinien by być jako jeden Wielki Post, że jednak niewielu ma siłę po temu, przeto radzimy w tym przynajmniej czasie czterdziestodniowym żywot swój w jeszcze większej czystości zachowywać i wszystkie niedbalstwa innych czasów w te dni święte omy­wać. To zaś wtedy godnie wykonamy, jeżeli wystrzegając się wszelkich błędów, pilnie się oddamy modlitwie z płaczem, czytaniu, skrusze serdecznej i wstrzemięźliwości. Przeto w te dni przyczyńmy sobie cokolwiek do zwykłych powołania na­szego praktyk: modlitw osobnych, powściągliwości od pokar­mów i napojów, aby każdy nad naznaczoną sobie miarę co­kolwiek z własnej chęci „z weselem Ducha św." Bogu ofia­rował, to jest, by ujął nieco ciału swemu z pokarmu, z napoju, ze snu, z mowy i żartów i z weselem duchowego pożądania, święta Wielkanocy oczekiwał. Jednak to, co każdy ofiaruje, niech opatowi swemu obja­wi, aby to było z jego błogosławieństwem i zezwoleniem, bo co się bez pozwolenia duchownego ojca czyni, własnej się woli i próżnej chwale przyczynia, a nie zasłudze. Przetóż z wolą opata wszystko niech czynią.

Karol van Oost OSB
„Misterium Christi”, 1931


1 Tekst o pożegnaniu śpiewu „Alleluja” znajduje się na naszej stronie pod adresem http://test.liturgia.pl/?q=node/5359

2 Dawniej określenie trzeciej niedzieli przed Środą Popielcową.

3 Dawniej określenie niedzieli przed Środą Popielcową, piątej niedzieli przed Wielkanocą.

4 „Dictionnaire d'archeologie et liturgie", art. „Cendreg". t. IŁ col. 3088. * Molien, La friin de 1'Eglite, Ł II p. 257.

5 Mszał, którego pierwsze wydanie miało miejsce za czasów papieża Innocentego VIII.

6 Były to antyfony: Exaudi nos Domine, Inter vestibulum, Immutemur habitu.

7 Misereris omnium Domine.

8 Traktus – śpiew przed Ewangelią w niedziele i święta w okresie Wielkiego Postu, podczas Triduum Paschalnego oraz w mszach za zmarłych (za: Leksykon liturgii, opr. Ks. B.Nadolski, Poznań 2006).

9 Chodzi o św. Benedykta.