W tekstach papieskich celebracji, przy nieszporach, które Benedykt XVI sprawuje o wiele częściej niż jego poprzednik, po psalmie czy też kantyku nowotestamentalnym można przeczytać: Pausa di silenzio per la preghiera personale, chwila milczenia na osobistą modlitwę.
Na czym ma polegać chwila milczenia w liturgii? Jak ją wymierzyć? Chwila bowiem dla każdego może trwać inaczej.*) Pięć sekund, osiem, trzydzieści, czterdzieści dwie sekundy, minuta? Mierzyć na oko czy z zegarkiem w ręku? Czy może liczyć w tym czasie do dziesięciu i wstecz? Przekonałem się, że przy liturgii godzin sprawowanej we wspólnocie, długość chwili milczenia między czytaniem a responsorium – bo tylko na takie można liczyć w tym kraju – zależy od osoby wykonującej responsorium.
Tak samo w czasie mszy: chwila milczenia między wezwaniem do pokuty a aktem pokuty może trwać od trzech sekund do trzydziestu. I mam wrażenie, że, jeśli milczenie trwa ponad piętnaście sekund (liczę na oko), ludzie zaczynają nerwowo przestępować z nogi na nogę i rozglądać się po kościele. W końcu to dla większości z nich coś dziwnego: jest cicho, nie gra żadna muzyka, nikt nic nie mówi – zupełnie inaczej niż w domu, w pracy, w sklepie... Krępujące milczenie – kto z nas go nie doświadczył przy jakimś spotkaniu? Milczenie jest dziwne dla współczesnego człowieka, budzi lęk. Jest nienaturalne, nienormalne. Dlaczego? Dlaczego zawsze, gdzieś w tle, musi brzęczeć radio, odtwarzacz, telewizor - przy pisaniu, czytaniu, sprzątaniu – każda czynność musi być w jakiś sposób zanurzona w dźwięku... Ja tak nie potrafię: czytać czy pisać z muzyką w tle. Rozmawiać z muzyką w tle. Albo się mówi, albo się słucha, albo się czyta... Chociaż, oczywiście, to zajmuje więcej czasu, którego, podobno, jest coraz mniej.
Milczenie w liturgii to kradzież cennego czasu. Dlaczego nikt za taką nie uzna nadmiernie długiego kazania czy idiotyzmów, którymi z radością karmią nas niektórzy księża na początku i na końcu mszy? Albo pieśń za pieśnią w czasie Komunii i po niej także, kiedy tak bardzo chce się chwili ciszy – właśnie na osobistą modlitwę...
A sama chwila to taka mała pożyczka od Germanów.
*) Ponoć minutę inaczej się mierzy w zależności od tego, po której stronie drzwi do toalety się człowiek znajduje.
Marcin Lómendil Morawski
Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras.
Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać.
Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek Early English Text Society, International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.
Komentarze
śr., 10.2.2010, 17:44
Ad 'Ad Vocem...'
Śpiewajcie chorał!
śr., 10.2.2010, 11:11
Ad vocem...
Można być grzesznikiem, chociaż się wypełnia przepisy, i można być świętym, chociaż się żyje na bakier z przepisami. - Ks. Jan Twardowski
wt., 9.2.2010, 10:01
Nie jestem łucznikiem, a i
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
pon., 8.2.2010, 22:20
Ad Paweł Witkowski SJ
Śpiewajcie chorał!
ndz., 7.2.2010, 18:51
kilka słów od siebie...
Można być grzesznikiem, chociaż się wypełnia przepisy, i można być świętym, chociaż się żyje na bakier z przepisami. - Ks. Jan Twardowski
ndz., 7.2.2010, 9:49
Dziękuję
sob., 6.2.2010, 21:07
Sporo komentarzy
"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego" - Józef kardynał Ratzinger.
sob., 6.2.2010, 19:55
Msza nie jest
sob., 6.2.2010, 16:44
Dlatego pisałem, że chodzi mi
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 16:34
"Nawet w teatrze są antrakty"
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 16:29
"toć nie o medytację mi szło"
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 16:22
Nawet w teatrze są antrakty
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 16:21
toć nie o medytację mi szło!
sob., 6.2.2010, 16:18
"przy tak długim oficjum trzeba było się śpieszyć"
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 16:11
"Ks. Twardowski niekiedy tak robił"
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 16:09
"Za to przy okazji takiej
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 16:08
Nie, nie uczestniczyłem. Ale
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 16:04
Oficjum czytań
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 16:01
Jeszcze co do chwil:
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:57
Ale na to trzeba wielkiego wyczucia celebransa
sob., 6.2.2010, 15:53
Kiedy kapłan szeptał...
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:52
Kradzież czasu. Napisałem. I
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:48
Aha...
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:50
Mi z Watykanu zawsze odpisują
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:46
Dyskusja na wyższym poziomie.
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:36
Przecież ja go panu nie
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:40
Panie Marcinie,
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:32
"Jak określić czas na chwilę
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:32
Pani Beato,
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:29
"chwile milczenia podczas
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
sob., 6.2.2010, 15:26
Pan Robert Pożarski:
sob., 6.2.2010, 15:22
nur eine Weile, czy to tak było?
sob., 6.2.2010, 15:27
Mam wrażenie,...
Śpiewajcie chorał!
sob., 6.2.2010, 15:09
Co ciekawe
"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego" - Józef kardynał Ratzinger.
sob., 6.2.2010, 10:36
Wchodząc