Bywają uciążliwi, ale czasem ubarwiają życie.
Wiedzą, kto naprawdę zabił generała Sikorskiego, rozwiązali zagadkę Trójkąta Bermudzkiego, potrafią godzinami dyskutować przyczyny klęski Napoleona. Pamiętam z pewnego wyjazdu DA dwóch takich, którzy zaraz po przebudzeniu wszczynali dyskusje o wadach i zaletach rozmaitych modeli samochodów, o wynikach meczów, o sekretach wojskowej strategii itp. itd.
To nawet sympatyczne, póki jest zupełnie oderwane od spraw naprawdę ważnych. Gorzej, jeżeli ktoś w taki sposób (nazwijmy tego kogoś hobbistą) zaczyna się zajmować kanonami, soborami, liturgią... Nie: wiarą, pobożnością, modlitwą, ale tym, co da się w pewnej mierze policzyć, przebadać, porównać i z czego można rozliczać innych ludzi: ilość słów, używany język, zgodność z normą (dzisiejszą lub dawną), rozstaw wzniesionych rąk celebransa, krój szat... Boisko tej gry jest ogromne. Można przymierzać cytaty z kazań do odpowiednich paragrafów Kodeksu, można recenzować przekłady, można węszyć spiski i piętnować domniemane nadużycia... Gra nigdy się nie kończy. Czy ma cel? Raczej nie. Skoro nie sposób doszukać się zasad, a boisko zdaje się nie kończyć, to i celu nie ma. Wystarczy sama przyjemność gry.
Wolę tych pierwszych dziwaków. Ich dociekania rzadko dotykają kwestii moralności i wiary. Sprawa jest czysta: ich rozmowy, choćby pochłaniały godziny, toczą się obok prawdziwego życia. W drugim przypadku słuchacz ma wrażenie, że jest świadkiem walki o pryncypia. Dziwnym trafem ta walka omija drobne cnoty takie jak uważne słuchanie, grzeczność, świadomość, że hobbista-amator to nie uczony autorytet...
Błażej Matusiak OP
Dominikanin.
Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.
Komentarze
czw., 11.2.2010, 22:15
Na pożegnanie wątku
czw., 11.2.2010, 19:24
o filipice
czw., 11.2.2010, 12:39
Oszalała
czw., 11.2.2010, 9:22
Nie ma co
śr., 10.2.2010, 22:53
a w ostatnim zdaniu przecież:
śr., 10.2.2010, 22:45
Panie Robercie, może
śr., 10.2.2010, 21:58
Amatora
śr., 10.2.2010, 21:56
"Gorzej, że czytelnicy nie wydali się najszczęśliwsi".
śr., 10.2.2010, 21:37
Szczęśliwe terminy, nieszczęśliwi czytelnicy
śr., 10.2.2010, 21:34
Zastosowany termin
śr., 10.2.2010, 21:28
Nie, Panie Michale,
Śpiewajcie chorał!
śr., 10.2.2010, 21:24
Cieszę się z wiele wyjaśniającego dopowiedzenia do tekstu,
śr., 10.2.2010, 18:50
Gdzie mo-
Śpiewajcie chorał!
śr., 10.2.2010, 18:30
PS
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
śr., 10.2.2010, 17:59
Błażeju,...
Śpiewajcie chorał!
śr., 10.2.2010, 9:35
z ukłonami dla pani Beaty i pana Michała.
śr., 10.2.2010, 9:01
A kto myśli
śr., 10.2.2010, 0:51
Plutona zostawię specjalistom (to on ma atmosferę?),
wt., 9.2.2010, 23:18
Wiedza bija w pychę...
wt., 9.2.2010, 23:03
Wiedza
wt., 9.2.2010, 22:46
Jakie to wesołe
wt., 9.2.2010, 22:16
Ach, czytałem. Zabawne w
wt., 9.2.2010, 22:01
Autorytet - słowo wytrych.