Na chybcika

2010-02-21

Patrząc na układ czytań ze Starego Testamentu w wielkopostnej liturgii roku C nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wyboru dokonywano na chybcika.

W latach A i B układ czytań ze Starego Testamentu w niedziele Wielkiego Postu jest klarowny, przedstawia, zgodnie z założeniem, etapy Bożej ekonomii, historii zbawienia.*) Tak więc w pierwszą niedzielę czytamy o początkach kontaktu Pana z człowiekiem: w roku A mamy historię pierwszych rodziców w raju, w roku B – Noego. W drugą niedzielę pojawia się ojciec Abraham, w trzecią Mojżesz, przez którego Bóg zawarł przymierze z ludem Izraela, wyprowadzonym z egipskiej niewoli. Czwarta niedziela przenosi nas w czasy królów, a piąta – proroków, zapowiadających nowe przymierze i odnowę życia.

W roku C**) mamy za to dziwną mieszankę. Dzisiejsza, pierwsza niedziela, przynosi fragment z Księgi Powtórzonego Prawa, który mówi o przodkach Izraela, wędrujących Aramejczykach, którzy trafili do Egiptu (a więc czasy patriarchów) i zostali stamtąd wyprowadzeni (czyli czasy Mojżesza). Ale jak się to ma do początków historii zbawienia? I czemu ma służyć wzmianka o pierwocinach ziemi, które Izraelita przynosi przed Pana, swego Boga? W drugą niedzielę tego roku czytamy o przymierzu, jakie Pan zawiera z Abramem (piękny opis karat berit, cięcia przymierza), czyli mamy przedstawiony ten sam etap, co w latach A i B. Trzecia niedziela – powołanie Mojżesza, jak najbardziej na miejscu. Czwarta niedziela – to nie czasy królów, ale wejście do Ziemi Obiecanej za Jozuego; fragment wybrany chyba ze względu na wzmiankę o spożywaniu Paschy w ziemi Kanaan. Piąta niedziela znowu wraca do cyklu, jaki mamy w latach A i B – czytamy proroka Izajasza i jego zapowiedź wyzwolenia Bożego ludu.

Pewnie mądrzy kaznodzieje potrafią zrobić użytek z czytań pierwszej i czwartej niedzieli, które dla mnie są jakimś nieprzemyślanym wtrętem w ciąg lekcji starotestamentalnych. A może w ogóle je pomijają, skupiając się tylko na Ewangelii? Może jednak ktoś potrafi wyjaśnić ten dziwny dobór czytań z dzisiejszej i z czwartej niedzieli? Dlaczego opis kultu, przepisanego przez Mojżesza, wskoczył przed historię Abrahama? A tuż po wejściu do Ziemi Obiecanej czytamy Drugiego Izajasza, z czasów niewoli babilońskiej?

PS Jak już narzekać... Niektóre prośby w liturgii godzin na Wielki Post czasami zdają się być dosłownymi wręcz cytatami z Gaudium et spes. Nie odmawiając wagi tej soborowej konstytucji muszę jednak stwierdzić, że pisana jest językiem mało liturgicznym, i można mieć czasami wrażenie, że w jutrzni czy w nieszporach pojawia się fragment jakiegoś tekstu socjologicznego czy przemówienia na zgromadzeniu ludowym.

*) Która streszczona będzie jeszcze raz, w czytaniach Wigilii Wielkanocnej.
**) Ten rok także w Adwencie odstaje od pozostałych – w niedziele nie ma czytań z Izajasza, tak typowych dla Adwentu.

Komentarze

Wbrew pozorom

...i nazwie, krótsza forma nie jest całościowo krótsza. Wliczając odpowiedzi po każdej prośbie, wliczając (miejmy nadzieję!) chwile milczenia, wychodzi raczej dłuższa. (Pewien być nie mogę, bo na ogół modlę się bez stopera ;-)

Tak, to prawda, ale akurat w

Tak, to prawda, ale akurat w jutrzni są "gorsze" prośby... A krótsza wersja w nieszporach zawsze mi się wydaje skracaniem modlitwy "ze względów duszpasterskich".

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Na jutrznię nie ma rady chyba, ...

ale na nieszpory mamy tygodniowy cykl "Krótsza forma próśb w nieszporach", którego zawsze można użyć, a prośby są przynajmniej modlitewno-litanijne, a nie socjologiczne. I codziennie się nimi modlisz za Papieża i swojego biskupa.

hmm, ja nie jestem

znawczynią liturgii. Biorąc pod uwagę nietypowy (w każdym razie dla mnie) przebieg mszy św., pytanie jednak do wymienionego wcześniej blogera :-) Swoją drogą, strasznie lubię procesję z Ewangeliarzem, choć dziś nie stałam tuż przy przejściu :-) I proboszczowi też chyba sprawia dużo radości :-)

Jeśli było o pramatce Ewie,

Jeśli było o pramatce Ewie, to pewnie cała liturgia Słowa była z roku A? Dozwolone to jest, ale od trzeciej niedzieli, bo wtedy w cyklu A są Ewangelie "chrzcielne", według św. Jana.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

no tak, znów byłam w niewłaściwym kościele.

cóż, to jednak niezwykłe wrażenie, słuchać o błędzie Ewy, patrząc równocześnie na postać niewiasty depczącej - no właśnie, smoka raczej, nie węża :-) /bo skrzydlaty/. Zwłaszcza, że czytał/spiewał - jesli dobrze rozpoznałam głos, bo przede mną stało kilka wysokich osób - Robert Pożarski, bloger z tutejszej witryny... Kościół, gdzie kiedyś ochrzczono moją Mamę, taki się zwykle wydaje daleki, a tak blisko mam do niego :-) Dla Pana Roberta Pożarskiego & Co. - podziękowania, jak zawsze :-) zaraz mu przepiszę... PS tym razem niewłasciwość polegała na nie tym czytaniu, o którym Panowie rozmawiacie :-) i muszę przyznać, nie zawsze słyszy się dziś proboszcza radzącego sobie ze śpiewaniami razem z Bornus Consort :-) PS II to w ogóle fatalnie - w Wielki Post na mszach św., w przeciwieństwie do pozostałych okresów roku liturgicznego, nie umartwiam się ani trochę :-( gdybym się miała umartwiać, poszłabym do swojej parafii słuchać skocznego Baranku Boży (nawet w Popielec - nie mogę się tylko zdecydować, czy to raczej mazurek, czy oberek. Ale może nie może się zdecydować nasza organistka).

Jeśli ktoś przeczytał

Jeśli ktoś przeczytał powyższy tekst, ma ogólną wiedzę biblijną i trochę rozumu (przynajmniej trzy neurony są potrzebne, jeśli wierzyć uczonym), to zdoła dostrzec logikę czytań ze Starego Testamentu w niedziele Wielkiego Postu.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Czepialstwo

"Jakąś"? :>

"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego" - Józef kardynał Ratzinger.

Proszę jednak zauważyć, że

Proszę jednak zauważyć, że nie wszystko poszło źle. Lata A i B zdołały zachować jakąś logikę czytań, bardzo cenną w przygotowaniu do Wielkanocy. Ciekawe, czy cykle układały te same osoby.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Co nagle to po diable

Jak ktoś się uparł, że w 6 lat (bo tyle minęło od podpisania Konstytucji o liturgii do wprowadzenia nowego mszału) dokona całkowitej demolki starego i budowy nowego rytu to takie muszą być efekty.

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Blog redakcyjny”
Czy II Sobór Watykański odpowiedzialny jest za śmierć kultury zachodniej? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie bez wahania udzielił ks. Jan Jenkins z Bractwa Piusa X w odczycie, który odbył się 10 stycznia w Instytucie Religioznawstwa UJ.
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Od dłuższego czasu (kilkadziesiąt lat) powszechną stała się w Polsce praktyka, iż kapłani uczestniczący w licznych nabożeństwach oraz w Eucharystii, którzy nie przewodniczą im ani (w przypadku Mszy) nie koncelebrują (a więc inaczej mówiąc, nie wykonują swojej funkcji kapłańskiej, a...
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Uczestnicząc jakiś czas temu w pewnej Mszy zacząłem zastanawiać się nad takim oto problemem. Pamiętamy, że udzielanie Komunii Świętej pod dwiema postaciami może mieć miejsce przez jedną z 4 form: 1. Przez bezpośrednie picie Krwi Pańskiej z kielicha po przyjęciu Ciała Pańskiego 2. Przez spożycie...

O autorze

Tindómë ar undómë

Marcin Lómendil Morawski

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras.

Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać.

Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek Early English Text Society, International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.

M T W T F S S
 
 
1
 
2
 
3
 
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
 
 
 
Add to calendar

Najnowsze wpisy autora

Słowo

2010-11-17

Po namyśle i rozmowach z przyjaciółmi postanowiłem bardziej oddać się służbie Słowa i słowa (cf. Dz 6:4). więcej »

Dwa listy, jeden Jerzy i dwóch Marcinów

2010-11-12

Jakiś czas temu dostałem list od mojego nauczyciela, pana Jerzego Mańkowskiego, o którym już kilka razy wspominałem. Wczoraj z kolei napisał do mnie mój uczeń, Martinus, Germaniae apostolus. Ponieważ obaj są w jakiś szczególny sposób obecni w moim życiu, nazwijmy je filologicznym, chciałbym napisać i o panu Mańkowskim, i o Marcinie. więcej »

In confessione beati Martini (iii)

2010-11-10

Św. Marcina czci się tradycyjnie jako pierwszego świętego wyznawcę na Zachodzie – confessor Domini – czyli świętego, który osiągnął chwałę nieba, nie będąc męczennikiem. więcej »

In confessione beati Martini (ii)

2010-11-09

W swoim Żywocie świętego Marcina, Sulpicjusz Sewer przedstawia świętego jako męża Bożego, na wzór owych theioi andres z judaistycznych tekstów hellenistycznych i hagiografii wschodniej. Vir Deo plenus, tak określa Marcina Sulpicjusz. więcej »

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach