Patrząc na układ czytań ze Starego Testamentu w wielkopostnej liturgii roku C nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wyboru dokonywano na chybcika.
W latach A i B układ czytań ze Starego Testamentu w niedziele Wielkiego Postu jest klarowny, przedstawia, zgodnie z założeniem, etapy Bożej ekonomii, historii zbawienia.*) Tak więc w pierwszą niedzielę czytamy o początkach kontaktu Pana z człowiekiem: w roku A mamy historię pierwszych rodziców w raju, w roku B – Noego. W drugą niedzielę pojawia się ojciec Abraham, w trzecią Mojżesz, przez którego Bóg zawarł przymierze z ludem Izraela, wyprowadzonym z egipskiej niewoli. Czwarta niedziela przenosi nas w czasy królów, a piąta – proroków, zapowiadających nowe przymierze i odnowę życia.
W roku C**) mamy za to dziwną mieszankę. Dzisiejsza, pierwsza niedziela, przynosi fragment z Księgi Powtórzonego Prawa, który mówi o przodkach Izraela, wędrujących Aramejczykach, którzy trafili do Egiptu (a więc czasy patriarchów) i zostali stamtąd wyprowadzeni (czyli czasy Mojżesza). Ale jak się to ma do początków historii zbawienia? I czemu ma służyć wzmianka o pierwocinach ziemi, które Izraelita przynosi przed Pana, swego Boga? W drugą niedzielę tego roku czytamy o przymierzu, jakie Pan zawiera z Abramem (piękny opis karat berit, cięcia przymierza), czyli mamy przedstawiony ten sam etap, co w latach A i B. Trzecia niedziela – powołanie Mojżesza, jak najbardziej na miejscu. Czwarta niedziela – to nie czasy królów, ale wejście do Ziemi Obiecanej za Jozuego; fragment wybrany chyba ze względu na wzmiankę o spożywaniu Paschy w ziemi Kanaan. Piąta niedziela znowu wraca do cyklu, jaki mamy w latach A i B – czytamy proroka Izajasza i jego zapowiedź wyzwolenia Bożego ludu.
Pewnie mądrzy kaznodzieje potrafią zrobić użytek z czytań pierwszej i czwartej niedzieli, które dla mnie są jakimś nieprzemyślanym wtrętem w ciąg lekcji starotestamentalnych. A może w ogóle je pomijają, skupiając się tylko na Ewangelii? Może jednak ktoś potrafi wyjaśnić ten dziwny dobór czytań z dzisiejszej i z czwartej niedzieli? Dlaczego opis kultu, przepisanego przez Mojżesza, wskoczył przed historię Abrahama? A tuż po wejściu do Ziemi Obiecanej czytamy Drugiego Izajasza, z czasów niewoli babilońskiej?
PS Jak już narzekać... Niektóre prośby w liturgii godzin na Wielki Post czasami zdają się być dosłownymi wręcz cytatami z Gaudium et spes. Nie odmawiając wagi tej soborowej konstytucji muszę jednak stwierdzić, że pisana jest językiem mało liturgicznym, i można mieć czasami wrażenie, że w jutrzni czy w nieszporach pojawia się fragment jakiegoś tekstu socjologicznego czy przemówienia na zgromadzeniu ludowym.
*) Która streszczona będzie jeszcze raz, w czytaniach Wigilii Wielkanocnej.
**) Ten rok także w Adwencie odstaje od pozostałych – w niedziele nie ma czytań z Izajasza, tak typowych dla Adwentu.
Marcin Lómendil Morawski
Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras.
Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać.
Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek Early English Text Society, International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.
Komentarze
czw., 4.3.2010, 1:40
Wbrew pozorom
pon., 1.3.2010, 12:55
Tak, to prawda, ale akurat w
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
pon., 1.3.2010, 9:36
Na jutrznię nie ma rady chyba, ...
ndz., 21.2.2010, 19:56
hmm, ja nie jestem
ndz., 21.2.2010, 19:41
Jeśli było o pramatce Ewie,
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
ndz., 21.2.2010, 19:26
no tak, znów byłam w niewłaściwym kościele.
ndz., 21.2.2010, 18:52
Jeśli ktoś przeczytał
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
ndz., 21.2.2010, 18:39
Czepialstwo
"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego" - Józef kardynał Ratzinger.
ndz., 21.2.2010, 17:47
Proszę jednak zauważyć, że
Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...
ndz., 21.2.2010, 13:54
Co nagle to po diable