Jaskółki między niebem a kowadłem

2010-03-07

Jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, tak wielka jest łaska [hesed*] Pana dla Jego czcicieli (Ps 103:11). Tak śpiewa psalmista w dzisiejszej mszy.

Jak wysoko jest niebo nad ziemią? Głupie pytanie, prawda? Przecież nie ma żadnego nieba, jest atmosfera i kosmiczna przestrzeń.

Hezjod pisał, że spiżowe kowadło, zrzucone z nieba na ziemię, dziewięć dni będzie spadać, a dziesiątego dotknie ziemi (Theogonia, 722-23). I tyle samo spadałoby owo kowadło z ziemi do Tartaru, podziemnego świata mroku. Znaleźć można z pewnością bliskowschodnie paralele do tego obrazu, gdyż Hezjod, najstarszy z greckich poetów znanych nam z imienia, korzystał, jak wiadomo, z mitów i wierzeń ludów Bliskiego Wschodu. (Pewnie można to sprawdzić w książce prof. Westa – Wschodnie oblicze Helikonu. Niestety, polski przekład jest tak koszmarny, że trudno mi się zdobyć na jego przeszukiwanie.) Można by obliczyć ową odległość między niebem a ziemią, jeśli dałoby się znaleźć kowadło z tamtych czasów, albo przynajmniej wiedzieć, ile ważyło.

Niebo nad ziemią – boska siedziba nad ludzką, nieosiągalna dla śmiertelników, odległa ponad miarę. Tak też i Pańskie miłosierdzie jest bez miary, niepojęte dla śmiertelnych ludzi.

I w miłosierdziu swoim Pan Zastępów pozwala, by jaskółka i wróbel mieszkały przy Jego świętym ołtarzu (zob. antyfonę na Komunię dzisiejszej niedzieli). Tak wzniosłe miłosierdzie, a jednocześnie tak tkliwe, wysokie jak niebiosa, a jednocześnie tak bliskie.

* Ciekawe słowo, warto by o nim więcej napisać kiedyś.

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Blog redakcyjny”
Czy II Sobór Watykański odpowiedzialny jest za śmierć kultury zachodniej? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie bez wahania udzielił ks. Jan Jenkins z Bractwa Piusa X w odczycie, który odbył się 10 stycznia w Instytucie Religioznawstwa UJ.
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Od dłuższego czasu (kilkadziesiąt lat) powszechną stała się w Polsce praktyka, iż kapłani uczestniczący w licznych nabożeństwach oraz w Eucharystii, którzy nie przewodniczą im ani (w przypadku Mszy) nie koncelebrują (a więc inaczej mówiąc, nie wykonują swojej funkcji kapłańskiej, a...
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Uczestnicząc jakiś czas temu w pewnej Mszy zacząłem zastanawiać się nad takim oto problemem. Pamiętamy, że udzielanie Komunii Świętej pod dwiema postaciami może mieć miejsce przez jedną z 4 form: 1. Przez bezpośrednie picie Krwi Pańskiej z kielicha po przyjęciu Ciała Pańskiego 2. Przez spożycie...

O autorze

Tindómë ar undómë

Marcin Lómendil Morawski

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras.

Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać.

Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek Early English Text Society, International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.

M T W T F S S
 
 
1
 
2
 
3
 
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
 
 
 
Add to calendar

Najnowsze wpisy autora

Słowo

2010-11-17

Po namyśle i rozmowach z przyjaciółmi postanowiłem bardziej oddać się służbie Słowa i słowa (cf. Dz 6:4). więcej »

Dwa listy, jeden Jerzy i dwóch Marcinów

2010-11-12

Jakiś czas temu dostałem list od mojego nauczyciela, pana Jerzego Mańkowskiego, o którym już kilka razy wspominałem. Wczoraj z kolei napisał do mnie mój uczeń, Martinus, Germaniae apostolus. Ponieważ obaj są w jakiś szczególny sposób obecni w moim życiu, nazwijmy je filologicznym, chciałbym napisać i o panu Mańkowskim, i o Marcinie. więcej »

In confessione beati Martini (iii)

2010-11-10

Św. Marcina czci się tradycyjnie jako pierwszego świętego wyznawcę na Zachodzie – confessor Domini – czyli świętego, który osiągnął chwałę nieba, nie będąc męczennikiem. więcej »

In confessione beati Martini (ii)

2010-11-09

W swoim Żywocie świętego Marcina, Sulpicjusz Sewer przedstawia świętego jako męża Bożego, na wzór owych theioi andres z judaistycznych tekstów hellenistycznych i hagiografii wschodniej. Vir Deo plenus, tak określa Marcina Sulpicjusz. więcej »

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach