W ostatnim tygodniu uczestniczyłem w pogrzebie mojej znajomej Krystyny. Miała tylko 47 lat, odeszła pokonana przez raka, z którym zmagała się kilka lat. A tak naprawdę - rak pokonał ją tylko pozornie. Jej umieranie było w rzeczywistości zwycięstwem.
W ostatnich tygodniach jej stan zdrowia gwałtownie się pogorszył a ostatnie 6 dni życia było już umieraniem w wielkim cierpieniu, choć do ostatniego dnia była przytomna. W czasie choroby bliscy i przyjaciele modlili się o jej zdrowie, mając nadzieję na cudowne uzdrowienie. Uzdrowienie byłoby na pewno fantastycznym darem miłości Boga. Ale w jej umieraniu objawił się cud jeszcze większy. Krystyna odchodziła świadomie i spokojnie. Chciała żyć, ale przez wiarę zaakceptowała wydarzenia swojej historii jako dar Boga. Akceptowała cierpienie i bez lęku (ale i bez rezygnacji) akceptowała umieranie. W jej umieraniu objawiło się zwycięstwo Jezusa nad śmiercią - zasypanie przepaści. Pogrzeb był piękny. Ludzki ból jej bliskich nie był rozpaczą, był przeniknięty wiarą i nadzieją. Krystyna dopełniła swego udziału w Passze Jezusa.
Krysiu, było dla mnie łaską Ciebie poznać, być przy Twoim odchodzeniu i mówić słowo na Twoim pogrzebie. Proszę, módl się za mnie po drugiej stronie, żebym się wreszcie nawracał i całym sobą uwierzył Jezusowi, jak Mu uwierzyłaś Ty.
"Niech umrę śmiercią sprawiedliwych! Niechaj taki jak ich będzie mój koniec!" (Lb 22, 10)
Maciej Zachara MIC
Marianin. Rocznik 1966. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". Ojciec duchowny Seminarium Księży Marianów w Lublinie. Prezbiter wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce. Odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie. Stała współpraca z miesięcznikiem "Oremus".
Szczególne zainteresowania: historia liturgii chrztu i bierzmowania, rozwój obrzędów Mszy świętej, wzajemna relacja Mszałów Pawła VI i Piusa V.
Komentarze
ndz., 7.3.2010, 21:07
Najchętniej