"Że homilie wygłaszane publicznie wymagają wytężonej pracy i troski"

2010-07-29

"Ile doświadczenia potrzeba walczącemu dla prawdy nauczycielowi - przedstawiłem dostatecznie. Mam mówić jeszcze o czymś innym, o czymś, co pociąga za sobą wiele niebezpieczeństw.

Ściśle mówiąc, nie ono jest ich przyczyną, lecz jego źli wykonawcy; a ta zbawienna rzecz przyniesie wiele dobrego, jeśli ją tylko zastosują gorliwi i sumienni mężowie. O cóż to chodzi? O wielki trud, jaki trzeba włożyć w głoszone do ludu przemówienie. Przede wszystkim bowiem większość podwładnych nie chce patrzeć na mówców kościelnych jak na nauczycieli, lecz przekracza stanowisko uczniów i tak się zachowuje, jak widzowie na świeckich widowiskach. I jak tam, tak i tu tłum dzieli się - jedni idą za tym, drudzy za tamtym, słuchając głoszonych słów z życzliwością lub z niechęcią. I nie jedyne to zmartwienie - jest jeszcze inne, wcale nie mniejsze. Mianowicie, gdy mówca wplecie w swe przemówienie część przez drugich opracowaną, spotka się z liczniejszymi zarzutami, niż ci, co kradną pieniądze. Często też nawet ten, który niczego od nikogo nie zapożyczył, lecz tylko wpadł w podejrzenie o to, musiał wycierpieć to samo, co prawdziwy złodziej. Ale czemu mówię o wypracowaniach innych? Nawet z własnych pomysłów nie zawsze można korzystać, gdyż wielu słucha nie dla swego zbudowania, lecz dla przyjemności; siedzą tu oni, jakby mieli wydać sąd o aktorach lub cytrzystach. Dlatego siła wymowy, o której już mówiłem, jest tu potrzebna bardziej, niż zacięcie u dyskutujących sofistów. Mówca kościelny winien mieć wiele hartu ducha, znacznie przewyższającego mą nędzę, aby mógł zwyciężyć nieposkromioną żądzę tłumu i skłonić go do pożytecznego słuchania, tak by lud poszedł za nim i był mu posłuszny, a nie by on szedł po linii jego namiętności".

Św. Jan Chryzostom, Dialog o kapłaństwie, część piąta, rozdział pierwszy.

---

Myślę, że aktualny głos, w jakiś czas temu głośnej dyskusji, na temat opracowań homiletycznych i korzystania z cudzych homilii, kazań właśnie.

O autorze

Latine non intelligere mihi placet

Bartłomiej K. J. Krzych

Młody miłośnik liturgii. Pasjonat (ale nie znawca) ceremonii świętych. Redaktor Nowego Ruchu Liturgicznego, dziennikarz Liturgisty i członekzałogi Alcuinus. Członek Duszpasterstwa Tradycji Łacińskiej w Diecezji Rzeszowskiej.

Bardziej prywatnie tegoroczny maturzysta Zespołu Szkół Technicznych nr 9 w Rzeszowie.

Najnowsze wpisy autora

Pierwszy ceremoniał papieski

2010-08-29

Możliwe, że kogoś zaciekawi kilka rycin z pierwszego drukowanego i dostępnego dla szerszego kręgu ceremoniału papieskiego, który skomponowali A. P. Piccolomini, J. Burchard i Paride de Crassis, zaś opracował i z polecenia papieża Leona X w Wenecji w 1516 r. wydał Cristoforo Marcello. więcej »

O prymacie Biskupa Rzymu

2010-08-23

W Syllabusie Piusa IX wśród osiemdziesięciu potępionych tez znajdujemy też jedną, mówiącą o prymacie papieskim. więcej »

Prawdziwa jedność religii

2010-08-22

Co pisał jeden z świętych papieży XX wieku o popieraniu jedności religii, czyli dziś tzw. ekumenizmie? Dopowiedzenie do ostatniego wpisu. więcej »

Dzieło Mocy chłopcem do bicia?

2010-08-19

Czy Kościół Katolicki, a co za tym idzie sami katolicy stali się "chłopcami do bicia"? Nie chcę tego stwierdzać. Mogę natomiast z całą pewnością napisać, że nie ma w Kościele już takiej, nazwę to, siły, jak dawniej. więcej »