Religijna pieśń biesiadna

2010-08-01

Jest to gatunek pieśni religijnej, a nawet co gorsza liturgicznej, który niezwykle mocno zakorzenił się w wielu parafiach. Jest to dla mnie absolutnie przerażające.

Pod względem muzycznym pieśń owa charakteryzuje się rytmem walczykowym, rzewną i niestety bardzo chwytliwą melodią oraz harmonią złożoną z maksymalnie trzech akordów. To wszystko dałoby się ostatecznie jakoś znieść, gdyby tekst był głęboki i porywający. Niestety również w tej warstwie można dostrzec pewne braki, jak choćby wybujałą ckliwość doprawioną rymami częstochowskimi. Czyż nie jest tak, że słysząc początek pieśni "Pan Jezus już się zbliża" chciałoby się zakrzyknąć: "A teraz panie proszą panów!", a z kolei do pieśni "Niech będzie chwała i cześć" idealnie pasowałby wstęp do "Gdzie się podziały tamte prywatki"? Przyznam, że mimo szczerych chęci trudno jest mi się tymi pieśniami modlić i zastanawiam się, jak to się udaje innym. Prawdopodobnie atutem tego rodzaju muzyki religijnej jest pewnego rodzaju chwytająca za serce emocjonalność. Tylko czy to wystarczy, żeby wykonywać ją podczas liturgii?

Komentarze

ale

Pani Beato, nie mam u siebie listy mailingowej z Freta - wiadomości wysyłałem chyba do Joasi Jarco, a wiem, że ona jest w "grupie inicjatywnej". Inicjatorem i moderatorem Szkoły Śpiewania Chorału jest Marcin Szargut.

Śpiewajcie chorał!

Tomku, Bóg zapłać!

faktycznie zapominam u Was o wyszukiwarce :-) ale że to w Wiadomościach, i to zanim ruszyła... ;-)

Beato,

w prawym górnym rogu, nad działem Wiadomości znajduje się wyszukiwarka (tak samo jak w większości serwisów internetowych). Jeśli nie ma czegoś na głównej stronie (a akurat tekst o Szkole został przesunięty przez kolejne newsy, co swoją drogą musimy zmienić), to w miarę łatwo jest to znaleźć wpisując kawałek tytułu lub jakieś słowo, które prawdopodobnie w danym tekście występowało w okno wyszukiwarki. Ale, żeby oszczędzić Ci szukania, wiadomość o Szkole jest tu: http://www.liturgia.pl/node/9241 :-)

ale:

"I jeszcze na koniec pragnę w imieniu Marcina Szarguta serdecznie podziękować portalowi liturgia.pl za zamieszczenie informacji o Szkole Śpiewania Chorału." Moje umiejętności w zakresie obsługi komputera są mizerne, to wiedziałam. Informacji znaleźć nie umiem. Panie Robercie, wykorzystywał Pan kiedyś pewną listę adresową, głównie warszawską, informując o wydarzeniach chorałowych mających miejsce nawet we Wrocławiu... a teraz Pan już jej nie zna? To, że ma w nazwie pewną ulicę, gdzie już nie uczą chorału, może aż tak nie przeszkadza? Zapewne nie wszyscy z tej listy czytują tutejsze blogi...

Zdecydowanie układa się w całość.

Tym bardziej, że jeśli w niebie mówi się po walijsku to znaczy, że walijski to hebrajski, ponieważ w niebie mówi się po hebrajsku (aniołowie ponoć nawet aramejskiego nie rozumieją) :-))

O rety, wszędzie ci Semici

O rety, wszędzie ci Semici :-) Bo i Walijczycy też... a wiadomo, że w niebie się mówi po walijsku, to nawet wszystko zaczyna się układać w logiczną całość... :-P

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Kim są Czesi?

"w słowniku mają kilkadziesiąt słów złożonych wyłącznie ze spółgłosek". Pozwala to przypuszczać, że Czesi, przynajmniej częściowo są... semitami ;-D

Nie takie rzeczy...

...potrafią Czesi. Proszę sobie wyobrazić, że w słowniku mają kilkadziesiąt słów złożonych wyłącznie ze spółgłosek. Mi się najbardziej podoba słowo tvrz. O 15.00 jesienią w Lesie Bielańskim nie koniecznie trzeba się zgubić, bo tam gęsto stoją latarnie. Zajęcia przynajmniej na razie nie będą się odbywały w Podziemiu Kamedulskim. I jeszcze na koniec pragnę w imieniu Marcina Szarguta serdecznie podziękować portalowi liturgia.pl za zamieszczenie informacji o Szkole Śpiewania Chorału.

Śpiewajcie chorał!

"w" sprawie zamieszania :-)

no tak, "w" zostało wrzucone luźno i niezupełnie w dyskusji, a bardziej ze względu na, jak wcześniej mi się wydawało, niewyśpiewywalność jako osobnego dźwięku (jak i pozorną nieistotność tak nieznacznej i "niesamodzielnej" części mowy). Moje poglądy na niewyśpiewywalność "zgłosek nie zawierających samogłosek", po wysłuchaniu płyty nagranej przez Bornus Consort z czeskim zespołem Cantio antiqua (i Svobodnim hudebnim bratrstvem, ale oni tylko grają) uległy modyfikacji (zwłaszcza po Cyprianie Bazyliku po czesku), i musiałam się owym radosnym odkryciem podzielić. Ale śpiewaków pewnie nie zdziwię. Przy okazji - okazało się, że dyskutanci w jednej kwestii są zgodni. "w" jest przyimkiem, jednak ! ;-) PS a jesli, ze względu na nienowoczesność (własną) nie istnieję na FB, to czy idąc w ciemno (g.15, jesień! i przez las) do kościoła na Dewajtis (podziemia?) - nie zbłądzę?

Łe jery, tej...

To nieszczęsne 'w'! Pan Tomasz napisał: zajmowałem się trochę IV i V wiecznymi sporami [...], w których często pojedyncze słowo, ba, spójnik decydował o ortodoksji i ja się do TEGO spójnika odniosłem. O żadnym 'w' nie było mowy. Zapraszam do Szkoły Śpiewania Chorału na Bielany (warszawskie :-P).

Śpiewajcie chorał!

Podwójne dementi

Pierwsze, żeby nie wyszło, że mylę podstawowe kategorie językowe. Wiem oczywiście, że "w" to przyimek, nigdzie nie napisałem, że to spójnik. Jak ktoś nie wierzy niech przeczyta :-) Drugie, nie jest prawdą, że nie chcemy zamieścić zaproszenia do Szkoły Śpiewania Chorału. Dopiero co kilka dni temu rozmawialiśmy w redakcji, że trzeba to zrobić, a jeśli się nieco zagapiliśmy to niech idzie to na karb ostatnich problemów ze stroną. Tak naprawdę to najchętniej sami byśmy się na nią zaprosili...

Pani Beato

wielkie dzięki za miłą recenzję płyty całkiem wariackiej :-) Cóż byśmy zrobili, polscy ponuracy, bez ukochanych Czechów! Też uważam, że 'w' to przyimek, ale odnosiłem się bezpośrednio do wpisu pana Tomasza. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na pierwsze spotkanie Szkoły Śpiewania Chorału, które odbędzie się na warszawskich Bielanach 16 października o 15.00 - kościół bł. E. Detkensa, ul. Dewajtis 3. Pełniejsza informacja jest tu: FB Jakoś nie chcą oficjalnego zaproszenia zamieścic na stronie DOL... Swoją drogą - jak pięknie odjechaliśmy od tematu rozpoczętego przez panią Urszulę ;-)

Śpiewajcie chorał!

Nie mam siły przeczytać

Nie mam siły przeczytać wszystkich wpisów z dzisiaj, więc nie wiem, o jakie spójniki chodzi (jeśli o "w", to Beata ma rację - to jest przyimek, a nie spójnik). Co do słowa hostia, to pojawia się chociażby w dobrze znanym hymnie O salutaris hostia, najpewniej Tomasz z Akwinu go napisał, i jest użyte w cudownej dwuznaczności. W Kanonie rzymskim już nie do końca, bo jednak obok stoi kielich, kiedy kapłan mówi hostiam puram, hostiam sanctam, hostiam immaculatam - i zaraz dodaje, niejako wyjaśniając, o jaką 'hostię' chodzi: Panem sanctum vitae aeternae et Calicem salutis perpetuae. Nawiasem mówiąc, tak z ciekawości: czy ktoś zna na pamięć Kanon rzymski? Chociażby po polsku?

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Panie Robercie!

to ja może o czymś jeszcze innym, korzystając z okazji - nawet nie o tekście, lecz o śpiewaniu. Płyta z Czechami - pyszna, zwłaszcza Cyprian Bazylik na różne sposoby :-) Przypuszczam, że dałby się wyśpiewać nawet (przyimek chyba, nie spójnik?) "w". Podziękowania na Pańskie ręce!

No i masz!

Rozpętała się dyskusja o spójnikach. Przepraszam! Ja się na spójnikach nie znam :-) Możemy uznać, że pieśń U drzwi Twoich śpiewam w wielopoziomowym kontekście, który wynika z mojego bagazu doświadczeń życiowych.

Śpiewajcie chorał!

Re: Robert Pożarski

Żadnych skłonności obsesyjno-kompulsywnych ani nawet nadmiernego legalizmu u siebie nie zauważam :-) Może ta "hiperpoprawność" to rezultat tego, że kiedy jeszcze miałem czas na studiowanie zajmowałem się trochę IV i V wiecznymi sporami trynitologicznymi i chrystologicznymi, w których często pojedyncze słowo, ba, spójnik decydował o ortodoksji lub heterodoksji. Literalnie ta fraza implikuje dokładnie to: opłatek z Bogiem w środku. Jeśli ktoś chciałby na podstawie tej pieśni - albo raczej, żeby jej oddać sprawiedliwość - tej zwrotki zrekonstruować katolicką naukę o Eucharystii wyszłoby mu właśnie to. Oczywiście my śpiewamy ją w wielopoziomowym kontekście, ale wcale nie jestem pewny, czy gdyby zapytać "statystycznego katolika" o przemianę eucharystyczną, nie odpowiedziałby właśnie, że Eucharystia to chleb z Bogiem w środku. Jest to wytłumaczenie narzucające się, ponieważ jest łatwiejsze do zrozumienia, podobnie jak w przypadku np. nauki o Trójcy narzucającym się Jej rozumieniem może być modalizm. Gdyby nie było tego rozjazdu pomiędzy śpiewem kościelnym a liturgią Kościoła, o którym pisał Pan w jednym z wcześniejszych komentarzy, tj. gdyby śpiew był integralną częścią liturgii, tego problemu by nie było. Co do słowa hostia to raczej nie wiązało się ściśle (a na pewno nie wyłącznie) z Ofiarą Baranka. Wulgata oddaje za jego pomocą różne rodzaje ofiar zwierzęcych (por. np. Kpł 3,1).

Niestety, nie wiem, kto jest

Niestety, nie wiem, kto jest tłumaczem Zbliżam się w pokorze. Znam inny jeszcze przekład, ks. Rudnickiego (+1739), ale taki sobie...

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

A właśnie...

Panie Marcinie. Czy wie Pan, kto jest autorem tego tłumaczenia? Mnie się udało dowiedzieć, że cztery ostatnie zwrotki są autorstwa niejakiego ks. Poradowskiego. Nb. notka w Wiki przytacza tłumaczenie słów 'Adoro te devote' jako 'Kłaniam ci się nabożnie' ze Śpiewnika wrocławskiego (1865), co rozpala zmysły pragnące tłumaczeń uwzględniających metrykę oryginału. Niestety dalej już nie tak ładnie nie idzie...

Śpiewajcie chorał!

Polskie tłumaczenie Zbliżam

Polskie tłumaczenie Zbliżam się w pokorze w wielu miejscach wzbogaca (pardon, ubogaca) tekst oryginału. Pisałem kiedyś, że np. z Tomasza Apostoła zrobiono "niewiernego".

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

U drzwi Twoich cd.

Przemieniony chleb "jest" Ciałem Chrystusa, a nie "zawiera" Ciało Chrystusa. Panie Tomaszu, muszę wyznać, że nigdy przez myśl nie przeszła mi tego rodzaju egzegeza tekstu tej pieśni. Nigdy nie rozumiałem słów "W tej Hostyi jest Bóg żywy" jako opłatka z Bogiem w środku. Czy nie stara się Pan o hiperpoprawność? Odnośnie definicji ks. Alojzego - czyż to pierwsze znaczenie słowa hostia nie wiąże się ściśle z biblijnym kontekstem Ofiary Baranka?

Śpiewajcie chorał!

Palić stare śpiewniki?

Przebóg, nigdy! Jestem zdecydowanym wrogiem palenia jakichkolwiek materiałów pisanych starszych niż 50-letnie. Nie tyle się zagalopowałem, co użyłem sformułowań o zbyt ostrych konotacjach. Pieśń używa języka zawierania: Bóg jest "w" Hostii. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę to drugie znaczenie ze słownika ks. Jugana (pierwsze odnosi się do ofiary w znaczeniu zwierzęcia ofiarnego) to i tak język zawierania jest nieadekwatny. Przemieniony chleb "jest" Ciałem Chrystusa, a nie "zawiera" Ciało Chrystusa. Pisałem o "czymś na kształt konsubstancjacji", bo właśnie ona jest ujęciem, w którym język zawierania byłby adekwatny. Wycofuję się z określenia "heretycka", jako sugerującego świadome zniekształcenie prawdy wiary, ale tym bardziej obstaję za tym, że U drzwi Twoich..., a pewnie też i inne pieśni, obrazują problem odcięcia pobożności ludowej od liturgii rozumianej jako lex credendi. Jeśli wierzyć tradycji, która Adoro Te devote przypisuje Akwinacie, to uwaga Mateusza nie jest niepokojąca, lecz przerażająca! Można się tylko pocieszać, że ta bezbożność nie pochodzi od świętego Doktora, ale od kryptopogańskiego słowiańskiego tłumacza.

Herezje...

No tak, teraz zacznie się tropienie herezji w tradycyjnych pieśniach. Czy następnym etapem będzie palenie starych śpiewników? ;-) Do czego to prowadzi możemy sprawdzić porównując kolejne (posoborowe) wydania śpiewnika ks. Siedleckiego. Panie Tomaszu, nie zapędził się Pan z tą konsubstancjacją? Hostia po łacinie znaczy 'ofiara' ale także 'chleb (niekwaszony) przemieniony we Mszy św.' (za Słownik kościelny łacińsko-polski ks. Alojzego Jugana), chleb zaś nosi nazwę panis lub panicium. Spostrzeżenie pana Mateusza bardziej niepokoi, tym bardziej, że w tej pieśni (hymnie?) pojawia się tu i ówdzie konflikt rytmiczny z czasów equalizmu...

Śpiewajcie chorał!

Heretyckie, pogańskie...

W jednej z wciąż funkcjonujących pieśni mamy pozostałości politeistycznej religii, która polegała na ubóstwianiu niektórych instrumentów dętych drewnianych: "... lecz w oboje wierząc..."

Obecność Boga w Eucharystii:

Obecność Boga w Eucharystii: niedawno siedziałem w bibliotece i czytałem o tym u jednego z Ojców Kościoła. Kiedyś spróbuję o tym napisać.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski

Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski kiedyś z pewnym przekąsem mawiał, że zachęci w końcu kogoś, żeby u niego napisał pracę magisterską p.t. Herezej w polskich pieśniach ludowych.

Heretyckie wątki w pieśniach tradycyjnych

W ostatnią niedzielę uderzyło mnie, że pieśń "U drzwi Twoich" przynajmniej w jednym miejscu jest zwyczajnie heretycka. " W tej Hostyi jest Bóg żywy..." implikuje nic innego jak zawieranie się Bóstwa w chlebie, coś na kształt konsubstancjacji, na pewno nie prawdziwe prze-istoczenie. Założę się, że takich kwiatków można by znaleźć więcej. To jest kolejny aspekt tego, o czym pisze p. Robert: jeśli śpiew nie jest integralną częścią liturgii może stać się wyrazem zniekształconych popularnych wyobrażeń nt. prawd wiary. Zasada lex orandi - lex credendi zostaje w ten sposób zachwiana. 

...

Myślę, że to , co dzieje się w niektórych wspólnotach podczas liturgii boli nie jednego, mnie cieszy, że w mojej (dość małej) diecezji świadomość dobrego przygotowania śpiewów na liturgię rośnie, zarówno wśród oazowiczów jak i wsród parafialnych zespołów. Chyba największą odpowiedzialność za to zjawisko ponoszą właśnie warsztaty liturgiczno muzyczne, które od trzech lat goszczą w WSD, więc tak jak pisze Ewel należy to pielęgnować. Mam nadzieje, że z p. Ulą zobaczymy się zimą, Łomża pozdrawia :)

@doniop

Dlaczego nie ma OFICJALNEGO śpiewnika liturgicznego? Sądzę, że nie mamy szans na powstanie takiego śpiewnika. W mojej ocenie jest to związane z rozejściem się śpiewu kościelnego z liturgią Kościoła Zachodniego. I nie jest to, bynajmniej, efekt reform Pawła VI. Już dawno muzyka kościelna jest traktowana służebnie wobec liturgii, a nie stanowi jej integralnego składnika, tak jak w kościołach ortodoksyjnych. Trudno stwierdzić, jak dawno zanikł ścisły sposób śpiewania liturgii. Z pewnością ma to związek z praktyką Missa in corpore. Może także z wprowadzeniem organów do kościoła (czasy zdecydowanie przed-trydenckie). Musimy zatem pogodzić się z istnieniem "oprawców liturgicznych" równocześnie samemu propagując to, co w naszej ocenie godne jest miejsca i czasu. Albo zmienić wyznanie... @MM i fragment tłumaczenia hymnu - kiedyś jeden z poważanych poetów-tłumaczy mówił publicznie o trudności tłumaczenia poezji z niemieckiego na polski, bo tam często na końcu zdania znajdują się akcentowane słowa jednosylabowe. Taki układ wg niego jest pretensjonalny w polszczyźnie. Ale nie to, żebym się czepiał... ;-)

Śpiewajcie chorał!

Nie tylko muzyka...

Warsztaty, seminaria, konferencje, blogi, ośrodki liturgiczne... Celebrować i dbać o to, o czym w liturgii śpiewamy. Misja.

Ewelina Kratiuk

Ad P. Urszula :) Ja osobiście

Ad P. Urszula :) Ja osobiście bym uważał z terminem 'pieśni oazowe' - trochę to jak 'zimny lód'... po prostu piosenki... i tyczy się to tylko piosenek. Co oczywiście nie przekreśla śpiewów oazowych, czy nawet RPB- jeśli tylko nie są używane na Mszy św. :) Bardzo pięknie słyszeć, że oazowicze ostatnio inwestują podczas w dominikanizmy :) ja zaś ze swej strony dodam, że u mnie w parafii ostatnio oaza zaczęła inwestować w tradycyjne - radość tym większa :) Co nie zmienia faktu, że problem nadal istnieje i ma potężny zakres. Warsztatowanie seminariów? Hmmm... bardzo ciekawy pomysł :)

Moniko

(czeeść!!:) Czyli wniosek z tego taki, że od jutra planujemy inwazję warsztatów liturgicznych na seminaria i klasztory? Ja jestem za! Pewnie już dawno to zaplanowaliście, chętnie się przyłączę. Bardzo mnie podniosły na duchu warsztaty muzyczno-liturgiczne, w których ostatnio brałam udział, organizowane przez księży i kleryków w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży. Kawał dobrej roboty!!! Coś się zmienia na lepsze. Mimo wszystko.

W kwestii

pieśni oazowych, to jest to dla mnie zupełnie inny gatunek niż RPB. Nie spełniają wymogów formalnych:))) Poza tym problem tych pieśni jest znacznie bardziej skomplikowany. Ostatnio znajoma zaangażowana mocno w ruch oazowy, przechodząca kolejne stopnie wtajemniczenia itd, zwróciła mi uwagę, że obiegowe myślenie o ich muzyce jest krzywdzące, gdyż ich repertuar znacznie wykracza poza banalne popowe pioseneczki. Teraz śpiewa się u nich też pieśni dominikańskie i inne. Więc trzeba uważać z tym określeniem. Poza tym zauważyłam z perspektywy czasu, że pieśni popowo-religijne o banalnym tekście odegrały w moim życiu ogromną rolę. Co prawda było to kiedy miałam 11 lat, ale dzięki nim się nawróciłam. Myślę, że jest mnóstwo ludzi, którym te pieśni na pewnym etapie mogą pomóc odnaleźć Boga. Więc dla mnie wykonywanie takiej muzyki przez schole młodzieżowe podczas Mszy młodzieżowych jest ok. Gorzej jeśli ktoś tkwi w tym wiele lat. Gorzej, jeśli się je śpiewa na ogólnoparafialnych Mszach. A najbardziej mnie boli, jak słyszę pieśni popowe w wykonaniu staruszek w kościołach wiejskich. To jest straszne!!! I nie chodzi o brzmienie, tylko umieranie tradycji, co jest bardzo bardzo smutne. I to w taki sposób!!! Oczywiście staruszki absolutnie niewinne, gdyż to raczej nie one przywożą z pielgrzymek świeże pomysły. Bardzo bardzo warto znać pieśni, które w takich parafiach śpiewało się 50 lat temu. Trzeba je reanimować, póki jeszcze się da, są najpiękniejsze. A co do pieśni "Chlebie najcichszy" to mam do niej ogromny sentyment, bo jeszcze na etapie liceum moja duchowość potrzebowała bardzo tego typu emocjonalności.

Ad P. Monika

żeby tylko zapchajdziury, to pół biedy, gorsze, że muzyka Liturgiczna jest w mniemaniu bardzo wielu jako "czasoumilacz", bądź też zabijaczczasu... Już nie wspomnę o pojęciu ogółu na temat powiązania śpiewu z tym co się dzieje na ołtarzu...

Różne warsztaty może wpływają

Różne warsztaty może wpływają na świadomość pojedynczych osób, ale przede wszystkim potrzeba chyba zmiany świadomości wielu księży i osób mających wpływ na formację przyszłych kapłanów, bo wielu zachowuje się tak jakby im było wszystko jedno co śpiewa się na Mszach. A jak księżom wszystko jedno to ludziom często też jest to obojętne, a nawet jeśli nie jest to raczej niewiele mają do powiedzenia w tej kwestii. W maju miałam okazję być na Mszy parafialnej w jednej z sąsiednich diecezji. Tak się złożyło, że w tym dniu na Mszach obecni byli klerycy z diecezjalnego seminarium (to była parafia jednego z diakonów). Opowiadali o seminarium, zainteresowani chłopcy mogli sobie z nimi pogadać, rozdawali gazetki, itp. Służyli też do Mszy i przygotowywali całą oprawę liturgii. Wszystkie śpiewy były w tym właśnie stylu, który tu jest krytykowany. Nie obyło się też oczywiście bez Barki (pojawiła się chyba na dziękczynienie, o ile dobrze pamiętam). Parę lat temu brałam udział w kilku sesjach modlitewno-rekolekcyjnych. Na sesje zjeżdżali się ludzie z całej Polski, za każdym razem inni i za każdym razem organizatorzy prosili jakąś grupkę zakonnic o przygotowanie i poprowadzenie śpiewów na liturgii. No i cóż.... za każdym razem oprawa muzyczna bardziej pasowała na ognisko, niż na Mszę. Czego tu wymagać od zwykłych wiernych, czy jakichś parafialnych scholi, skoro ludzie przechodzący formację liturgiczną i mających jakąś tam wiedzę o tym jak i jakie pieśni dobierać do Mszy, potrafią odstawić taką chałę? Czasami mam wrażenie, że pieśni na Mszach traktowane są jak takie zapchajdziury. Ważne żeby było łatwe do zaśpiewania i zajęło czymś ludzi, a nie żeby komponowało się z przebiegiem liturgii i było elementem modlitwy.

Uchylę rąbka tajemnicy. Ula

Uchylę rąbka tajemnicy. Ula opracowuje melodię do hymnu komunijnego z antyfonarza z Bangor; fragment tekstu: Przybądźcie, święci, Ciało Pana dla was jest I Krew najświętsza, co zbawienie niesie wam. Zbawił nas Chrystus przez swe Ciało i swą Krew, Nimi nas karmi: Bogu zaśpiewajmy hymn. Przez ten sakrament Ciała i najdroższej Krwi Z mocy otchłani Pan wybawił wszystkich nas.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Mi się Dzięki, o Panie jakoś

Mi się Dzięki, o Panie jakoś nie najlepiej kojarzy. Słyszałem już dzieci śpiewające "Szczęki, o Panie", jak i werset "Za Jana Pawła II", śpiewany w tej pieśni, obok wiary i miłości... Barka. W tym kraju chyba trzeba się spowiadać z nielubienia tej piosenki, którą, nota bene, jakaś pani śpiewała przez mikrofon pod Pałacem Prezydenckim dzisiaj, w czasie manifestacji "w obronie krzyża". Dobór pieśni doskonały... W końcu i barka, i krzyż, zrobione z drewna.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

hmmm

1. Ad P. Marcin Morawski Dzięki, o Panie - hmmm... chyba bym tej pieśni nie zaliczył do RPB, ma ładną melodię... myślę, że w tym przypadku ważne jest jak się harmonizuje... Lista RPB długa jest... aż żal ściska serce, kiedy patrzy się do kultowych śpiewników, które dla wielu są autorytetem np. Siedleckiego(ale wydania z ostatnich 15 lat), a tu... RBP(Choćby walczyk pokutny "Panie, przebacz nam")! Straszne jest to, że nie ma jednego śpiewnika OFICJALNEGO, czy choćby nawet listy śpiewów zaaprobowanych do użycia podczas Liturgii. Prowadzi to do strasznych nadużyć... Kiedy się słyszy "Chleby najcichsze" i temu podobne, nóż się otwiera w kieszeni - ani słów z teologicznym sensem, ani melodii odpowiedniej do przestrzeni - sądzę, że to jest także dział RPB. TO NIE CZAS I MIEJSCE! 2. Ad P. Urszula Rogala Po tym, co się ostatnio dzieje w Kościele (pioseneczki oazowe przejmują miejsce pieśni tradycyjnych, czy to nowych, ale odpowiednich do Przestrzeni) nie sądzę, żeby zaczęła ustępować fala kiczu. Owszem są warsztaty i robi się na nich kopę dobrej Roboty (celowo piszę z dużej), ale to nie zmienia faktu, że wiele osób wraca z takich warsztatów i i tak dalej robi swoje... bo oczywiście "MUSI na Liturgii być fajnie (dla śpiewających) i MUSI być gitarka"... Często słyszę, że "to zaśpiewamy, bo to jest fajne. I co z tego, że nie pasuje do czytań, antyfon, czy tajemnicy dnia". Miałem (nie)przyjemność słyszeć chór, który w OKRESIE WIELKANOCNYM śpiewał na Komunię PŁACZCIE ANIELI (!), bo więcej nie miał w repertuarze... 3. Ad P. Mateusz Solarz No tak... najgorsze jest to, że oprócz niedouctwa muzycznego ludu, bardzo duży procent organistów/muzyków kościelnych jest także niedouczonych: i w kwestii muzyki ogólnie, i w kwestii muzyki kościelnej, i w kwestii Liturgii... Smutne

Świetne

strzały, Marcinie! Najbardziej kontrowersyjną pieśnią jest Barka, gdyż najwięcej ludzi ją kocha. Ale nie da się ukryć, że ciąży w stronę tego nurtu. A co do pieśni eucharystycznych, to spróbuję znowu, proszę o jeszczę trochę cierpliwości, chociaż wiem, że to już długo trwa:) Postaram się również, żeby nie były zbyt biesiadne.

Nieśmiało zauważę, Urszulo,

Nieśmiało zauważę, Urszulo, że kiedyś przesyłałem jakieś tłumaczenia średniowiecznych tekstów eucharystycznych, z nadzieją na zrobienie z nich pieśni, nawet i w stylu dominikańskim. Barka; Czarna Madonna; Jezus jest tu; Dzięki, o Panie; Liczę na Ciebie, Ojcze - też dodałbym do RPB.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

Dziękuję

Mateuszu za ten wpis, idealnie to ująłeś! Też mam nadzieję, że to zamiłowanie do kiczu w liturgii będzie stopniowo ustępowało. Myślę, że coraz bardziej popularne warsztaty liturgiczne już w jakimś stopniu zaczynają zmieniać świadomość wiernych, zarówno w kwestii muzyki jak też w ogóle liturgii. Również uwielbiam pieśni tradycyjne, a RPB:)zdecydowanie do nich nie należą, zwłaszcza, że faktycznie powstały stosunkowo niedawno.

Właśnie o tym myślałem...

Tak naprawdę od bardzo dawna, ale w ostatnich dniach jakoś mocniej, o tym przemyśliwam. Słysząc zewsząd zarzuty, że pieśni i opracowania funkcjonujące w środowiskach dominikańskich są (cytat) prymitywne, bo pełno w nich równoległych kwint, oktaw i powtarzania funkcji przez kreskę taktową, nie mogę nie myśleć o RPB (bardzo trafne jest to określenie). Ja zawsze mam nieodparte wrażenie, że materiał melodyczny pieśni "Bóg jest miłością" (tej, w której dalej się śpiewa "więc śpiewaj duszo ma") jest tożsamy z pieśnią "W zielonym gaju ptaszki śpiewają"... Z lekkimi oczywiście modyfikacjami. Niedawno też poraziła mnie pieśń, której nie znałem, a która się zowie "Jak w uczniowskim zeszycie..." i doprawdy nie wiem co ma wspólnego z kościołem, że się ją tam śpiewa... I myślę sobie: co większą szkodę przynosi, czy równoległe kwinty lub zdwojona tercja w dominancie (z pewnością większość wiernych na dźwięk takich błędów traci wiarę...), czy może zbanalizowana do granic możliwości melodia, która wręcz prowokuje do parodii i prześmiewczych przeróbek (pamiętne "Ksiądz proboszcz już się zbliża")? Bo jeśli, po skasowaniu tekstu nie jesteśmy w stanie rozpoznać, czy pieśń jest z wesela, czy z liturgii, to znaczy, że doszło do jakiegoś nadużycia. Po skasowaniu tekstu właśnie dostajemy "warstwę emocjonalną" - pytanie do jakich emocji nas to odnosi. Uwielbiam pieśni tradycyjne. Tam nie ma problemu (wszystkich nie znam, ale w tych, które znam:) z niedostosowaniem melodyki do okoliczności liturgicznych. RPB nie są pieśniami tradycyjnymi - jeśli roszczą sobie takie prawo, to, w moim odczuciu, niedobrze. Są dla mnie tylko dowodem sprymityzowania języka muzycznego i błędnej próby zniżenia się do poziomu dostępnego wszystkim. Dzięki wieloletnim zaniedbaniom w edukacji muzycznej poziom ten jest nisko. Tylko wierzę głęboko, że ludzie, w zetknięciu z czymś pięknym i dobrym, potrafią to przyjąć, docenić, przyswoić. Nie tylko estetycznie, ale także (przede wszystkim) duchowo. Muszą tylko mieć możliwość wyboru...

Muszę przyznać, że

nigdy nie myślałem w taki sposób o tych pieśniach - z prostego względu: pieśni te niejako wrosły w codzienność i liturgię wielu parafii, a sam byłem jej uczony do pierwszej Komunii świętej i w czasie Mszy właśnie "Pan Jezus już się zbliża" śpiewaliśmy. Na muzyce się nie znam, kościelnej (liturgicznej) także. Jakąś podstawową wiedzę staram się mieć, ale to nie wystarcza, by być tak wyczulonym na różnego rodzaju niedociągnięcia, czy "przekłamania" w muzyce liturgicznej. Co ciekawe, dziś w czasie Komunii św. organista zaśpiewał właśnie pierwszą z wymienionych przez Panią pieśni... i przyznam, że pod względem emocjonalnym, rzeczywiście, po prostu miło było ją usłyszeć, bo dość długim czasie (od razu do głowy przyszły wspomnienia dnia I Komunii św.), a i słowa proste, więc trafiające, no i ta biesiadna melodia, wpadająca w ucho :) Zapewne niektórzy moje zdanie znają na temat muzyki liturgicznej w czasie Mszy św: chorał gregoriański oraz tradycyjne pieśni polskie. Tylko pytanie: czy owe dwie, przez Panią wymienione, można nazwać tradycyjnymi, czy to już owoc pracy obecnych, bądź niedawnych pokoleń?

"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego" - Józef kardynał Ratzinger.

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Blog redakcyjny”
Czy II Sobór Watykański odpowiedzialny jest za śmierć kultury zachodniej? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie bez wahania udzielił ks. Jan Jenkins z Bractwa Piusa X w odczycie, który odbył się 10 stycznia w Instytucie Religioznawstwa UJ.
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Od dłuższego czasu (kilkadziesiąt lat) powszechną stała się w Polsce praktyka, iż kapłani uczestniczący w licznych nabożeństwach oraz w Eucharystii, którzy nie przewodniczą im ani (w przypadku Mszy) nie koncelebrują (a więc inaczej mówiąc, nie wykonują swojej funkcji kapłańskiej, a...
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Uczestnicząc jakiś czas temu w pewnej Mszy zacząłem zastanawiać się nad takim oto problemem. Pamiętamy, że udzielanie Komunii Świętej pod dwiema postaciami może mieć miejsce przez jedną z 4 form: 1. Przez bezpośrednie picie Krwi Pańskiej z kielicha po przyjęciu Ciała Pańskiego 2. Przez spożycie...

O autorze

Kompozytorka, absolwentka Akademii Muzycznej im. F.Chopina w Warszawie (specjalność: kompozycja). Komponuje utwory solowe, kameralne, chóralne i orkiestrowe, a także muzykę filmową i liturgiczną.

Od wielu lat śpiewa w scholach dominikańskich, w latach 2004-2008 dyrygowała scholą Duszpasterstwa Akademickiego u Dominikanów na Służewie.

M T W T F S S
 
 
1
 
2
 
3
 
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
 
 
 
Add to calendar

Najnowsze wpisy autora

Religijna pieśń biesiadna

2010-08-01

Jest to gatunek pieśni religijnej, a nawet co gorsza liturgicznej, który niezwykle mocno zakorzenił się w wielu parafiach. Jest to dla mnie absolutnie przerażające. więcej »

Niebezpieczna forma

2009-08-26

Jest taka zależność, że im bardziej człowiek koncentruje się na formie liturgii, tym mniej w niej uczestniczy.  więcej »

Kantyk Katarzyny Ricci

2009-03-23

Przypomniałam sobie jedno z najpiękniejszych doświadczeń liturgicznych zeszłego Wielkiego Postu.  więcej »

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach