Strach, Trud i Niewarto

2010-08-21

... czyli o tym, co warto zobaczyć i przeczytać będąc na Kaszubach

Czas tegorocznych wakacji na Kaszubach obfitował w atrakcje. Sporty wodne i lądowe (szumnie powiedziane), sycenie się pięknem przyrody, doświadczanie gościnności bez granic, radość wspólnego śpiewania, powrót do wspomnień z dzieciństwa.

Zacznę od tych ostatnich. Wzruszyłem się w kościele, słysząc taką oto, zapamiętaną z dawnych lat wersję zwrotki pieśni U drzwi Twoich:

A nam pożywać zostawił / Chcąc, aby nas przez to zbawił.

W Kartuzach śpiewa się mszalne Gloria na tę samą melodię, co w mojej michalickiej parafii w Toruniu. Dziarska, marszowa pieśń, z nieporadnym podłożeniem tekstu, w stylu: Bo wielka jest chwała, wielka chwała Twoja. Bardzo lubię tę melodię. Inne zjawisko wspólne Kartuzom i Toruniowi: całkowita powaga wiernych podczas nabożeństwa. Ksiądz opowiada coś zabawnego, a ludzie siedzą nieporuszeni. W końcu służba Boża to poważna sprawa, a uśmiechnąć się można w duchu.

O przypatrywaniu się VIII mistrzostwom Polski w zażywaniu tabaki nie napiszę. Wystarczy cytat z lokalnej prasy: Białka pobiła chłopów w tabaczeniu.

Odkryciem wakacji jest powieść Aleksandra Majkowskiego pt. Żëcé i przigodë Remusa (Życie i przygody Remusa). Tytułowy bohater, zrazu sierota wychowywany na tzw. pustkach (pustczi - gospodarstwa oddalone od wsi), potem handlarz wędrujący po odpustach z taczką zawierającą kaszubskie książki, w końcu wyrasta na kaszubskiego rycerza. Wydana w 1938 roku powieść płynnie łączy realizm z fantastyką. Zadaniem bohatera jest budzenie godności Kaszubów, o co staje do walki z uosobioną demoniczną siłą - Smętkiem. Majkowski dziwnie łączy wątki chrześcijańskie z dualizmem nawiązującym do perskich bogów, Ormuzda i Arymana.

W powieści najmocniej ujęło mnie kilka sugestywnych obrazów. Procesja duchów z przeszłości - dawnych władców i rycerzy - towarzysząca współczesnym pątnikom. Delikatnie odmalowany wątek miłosnego zauroczenia z lat młodości Remusa. I nade wszystko opis trzech sił, które młodemu chłopcu stają na przeszkodzie w misji uwolnienia królewianki z zapadłego zamku. Strach i Trud - to pierwsze dwie z tych sił. Utkwiła mi w pamięci trzecia: Niewarto, przybierająca postać kobiety w błazeńskiej czapeczce na głowie. Dzwoneczki dzwonią, demon się uśmiecha i wciąż powtarza: nie warto, nie warto...

Książkę czytałem po polsku, a po polsku można też przeczytać artykuł o niej, z odwołaniami do wciąż modnych myślicieli, Junga i Eliadego. A tutaj jest cała książka w wersji oryginalnej (w pisowni autora, różnej niż obecna), a także czytane po kaszubsku urywki.

Komentarze

Dziękuję za wszystkie głosy,

Dziękuję za wszystkie głosy, przeczytane z opóźnieniem. Jedni piszą relacje z festiwalu, inni omijają komputer z daleka.

Marsz kaszubski, w całości jak najbardziej po polsku,

na wystawie ulicznej (Wojna Światów, Krakowskie Przedmieście). A w ogóle nie wiem za co, ale poczułam się dziś nagrodzona. Wmaszerowałam spóźniona nieco do mego ulubionego kościoła, bo Verva Racing i zakazy wjazdu, a tu spokój jakiś niezwykły i promienie słońca wędrujące po obrazie w ołtarzu. W czasie kazania - słońce dotknęło głowy św.Elżbiety, podczas ceremonii chrztu (no tak, tu są chrzty podczas mszy) oświetliło jej twarz. Na Podniesienie promień zawędrował dalej, na twarz Maryi, a podczas komunii wydobył jeszcze z cienia złączone dłonie kobiet. Znak otuchy? Potem promień zaczął się cofać i na błogosławieństwo już tylko twarz Maryi była w świetle :) A na zewnątrz - Wojna Światów...

I pieśń i życie

Ja w sprawie wersji pieśni "U drzwi Twoich stoję Panie" - tak śpiewa się też na Śląsku A zestaw Smętek, Trud i Strach a przede wszystkim Niewarto budzi przerażenie...I nie jest niestety wyłącznie alegoryczny, ale niebezpiecznie realny. Ile dobra można było uczynić gdyby nie lęk przed trudem i przekonanie (może nieuświadomione), że się nie uda, że nie ma po co, ze nie warto.

 ewa

audiobook po kaszubsku ?

na pewno i to jest możliwe, choć zamiast dobrego tłumacza potrzebny jest dobry lektor :-) Ja nie znam tego języka, ale z wakacji na Połwyspie wiem, że któraś rozgłośnia radiowa ma audycje po kaszubsku. Chyba nawet nietrudno o wydawnictwa dwujęzyczne. Choć, poza tym radiem w pewnym warsztacie, nie słyszałam języka na żywo...

Marszowe Gloria

Ta melodia jednoznacznie kojarzy mi sie z dawną, do 1992 roku, diecezją chełmińską, do której należały wszak i Kartuzy. Pierwszy raz słyszałem ją na wakacjach u babci, u św. Jakuba na toruńskim Nowym Mieście. Potem w okresie studiów w Gdyni. I teraz często słyszę ja u siebie w parafii, choćby dziś rano, która obecnie należy co prawda do diecezji bydgoskiej, ale w owym czasie należała do wspomnianej diecezji, do najbardziej południowego na lewym brzegu Wisły, dekanatu fordońskiego. A poza tymi terenami niesłyszałem jej chyba nigdzie.

Tłumaczył Lech Bądkowski.

Tłumaczył Lech Bądkowski. Bardzo przyjemnie czytało się po polsku, a oryginał sprawiłem sobie z myślą o późniejszej lekturze. Choć myślę, że jeszcze milej byłoby posłuchać całości w oryginale. Choćby dla przyjemności słuchania języka kaszubskiego.

aż ciekawość bierze...

nie tylko, jakie białka nosi nakrycie głowy. Pamiętam książkę z dzieciństwa, choć mówiącą chyba o świecie po sąsiedzku, która potem została gdzieś w rodzinie albo powędrowała dalej, chyba "Baśnie Warmii i Mazur", gdzie Smętek, kłobuki, diabły i diablice, czasem bardzo nieszczęśliwe, żyły nieopodal ludzi i przeplatały się ich "życia" tak jakoś :-) Świat z niej wyglądał taki nostalgiczny jakiś... smętny? A kto tłumaczył Majkowskiego? Jeśli chodzi o moje obserwacje własnych reakcji na książki, bardzo dużo zależy od tłumacza. Ale te niestaranne, irytujące tłumaczenia to z reguły tłumaczenia nowsze, nie starsze. "Nie warto" = "ino oni nie chcą chcieć"?

Teatr Snów

z Gdańska pięknie wystawił Remusa na Sztuce Ulicy w Warszawie rok temu (i w tym roku chyba też).

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Blog redakcyjny”
Czy II Sobór Watykański odpowiedzialny jest za śmierć kultury zachodniej? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie bez wahania udzielił ks. Jan Jenkins z Bractwa Piusa X w odczycie, który odbył się 10 stycznia w Instytucie Religioznawstwa UJ.
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Od dłuższego czasu (kilkadziesiąt lat) powszechną stała się w Polsce praktyka, iż kapłani uczestniczący w licznych nabożeństwach oraz w Eucharystii, którzy nie przewodniczą im ani (w przypadku Mszy) nie koncelebrują (a więc inaczej mówiąc, nie wykonują swojej funkcji kapłańskiej, a...
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Uczestnicząc jakiś czas temu w pewnej Mszy zacząłem zastanawiać się nad takim oto problemem. Pamiętamy, że udzielanie Komunii Świętej pod dwiema postaciami może mieć miejsce przez jedną z 4 form: 1. Przez bezpośrednie picie Krwi Pańskiej z kielicha po przyjęciu Ciała Pańskiego 2. Przez spożycie...

O autorze

Consonantia et Claritas

Błażej Matusiak OP

Dominikanin.

Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.

M T W T F S S
 
 
1
 
2
 
3
 
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
 
 
 
Add to calendar

Najnowsze wpisy autora

Laudare, benedicere, praedicare...

2012-02-04

... czyli dominikańska Ewangelia więcej »

Pejzaż ze Zbawicielem

2012-01-31

... i rachunek sumienia więcej »

Realizm Wcielenia i symbolizm liturgii

2012-01-07

Wokół tekstów Epifanii: pytania, wątpliwości, skojarzenia, zaproszenie do dyskusji. więcej »

Po czym poznać miłość?

2012-01-05

I Boską, i ludzką. więcej »

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach