Tryby mszalne

2010-09-03

Nie będę szczególnie oryginalny: ściągnę z Jungmanna. Zainspirował mnie fragment z jego Missarum sollemnia, o użyciu trybów (w sensie gramatycznym, nie mechanicznym) w jednym z najważniejszych momentów Mszy św.

Jungmann pisze, oczywiście, o trybach języka łacińskiego, indikatiwie i koniunktiwie, użytym w funkcji trybu życzącego. Indicativus to polski tryb oznajmujący (lub orzekający, spotkałem się z jedną i drugą nazwą), weźmy sobie jako przykład „jem”. Z koniunctiwem trochę gorzej, bo łączy w sobie różne funkcje, m.in. trybu przypuszczającego („zjadłbym”), ale w omawianym fragmencie ma mieć znaczenie optatiwu, trybu życzącego („obym zjadł, niech zjem”). Taki tryb życzący, optativus, pojawia się często w modlitwach (pokrewieństwo tych pojęć, życzenia i modlitwy, prośby zwróconej do bóstwa, widać w greckim czasowniku eukhomai, który znaczy i modlić się, i życzyć sobie).

A ów ważny moment Mszy to doksologia, kończąca Modlitwę Eucharystyczną. W polskim przekładzie czasownik w ogóle zniknął, tym samym doksologię możemy uznać i za wyrażającą stan faktyczny (indicativus), i za (modlitewne) życzenie (coniunctivus optativus).

O co dokładnie chodzi? Zacznijmy od innego przykładu, który, mam nadzieję, pozwoli zrozumieć ten gramatyczno-teologiczny problem.

Kapłan w czasie liturgii kilkakrotnie pozdrawia lud słowami Pan z wami. Nie jest to zdanie, nie ma czasownika – możemy się go domyślać, różnie interpretując tę formułę: Pan jest z wami albo Niech Pan będzie z wami. Jedno i drugie jak najbardziej poprawne. Tak samo jest w łacińskim oryginale: Dominus vobiscum – też nie ma orzeczenia, możemy się go domyślać: albo jako oznajmienia faktu, albo jako życzenia skierowanego do wiernych.

Przejdźmy zatem do doksologii. Łaciński oryginał brzmi: Per ipsum, et cum ipso, et in ipso, est tibi, Deo Patri omnipotenti, in unitate Spiritus Sancti, omnis honor et gloria per omnia saecula saeculorum. Przetłumaczę dosłownie: Przez Niego, i z Nim, i w Nim jest Tobie, Bogu Ojcu wszechmogącemu, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków. Podkreśliłem słowo est – jest, czasownik występujący właśnie w indikatiwie.

Przekład w polskim mszale nie całkiem oddaje łaciński oryginał. Pomijam fakt, że zamiast Przez Niego, etc., jest Przez Chrystusa; nie o to mi teraz chodzi. Chodzi o brak czasownika: Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków. Nie ma w tej formule żadnego czasownika. Możemy się go domyślać, i znajdujemy się w takiej samej sytuacji, jak przy wezwaniu Pan z wami. Możemy dodać albo „jest”, albo „niech będzie”. Albo stwierdzamy, że Ojcu niebieskiemu rzeczywiście oddana jest cześć i chwała przez ofiarę Chrystusa Pana, albo wyrażamy tylko tego pragnienie, życzenie: niech tak będzie, chcielibyśmy, aby tak było.

Drobiazg? Jungmann pisze: Nie przypadkiem [ta formuła] jest w indikatiwie („est”), a nie w koniunktiwie lub formie trybu życzącego. Tu, gdzie zebrany jest Kościół, bezpośrednio przed ołtarzem, na którym znajduje się Sakrament, Kościół zebrany po to, aby ze czcią ofiarować Ciało i Krew Chrystusa – tu naprawdę Bóg odbiera wszelką cześć i chwałę. W tym momencie wypełnia się słowo Malachiasza (1:11): Imię Pana jest wielkie między narodami.

Zastanawiam się nad przyjrzeniem się tekstom mszalnym właśnie z punktu widzenia gramatyki, chociaż to żmudna praca, i chyba nie na blog. Póki co, będzie krótka przerwa w pisaniu, bo nowe teksty (trochę się uzbierało) poddawane są właśnie cenzurze.

Komentarze

"Dwuznaczność jest skutkiem

"Dwuznaczność jest skutkiem nazywania rzeczy po imieniu" (Magdalena Tulli, "Sny i kamienie"). Życzę dobiegnięcia do celu. I bez pośpiechu (jeśli się da). Jako rzecze pan Poirot: "Order and method!"

Myślę, że istotnie, dodanie

Myślę, że istotnie, dodanie "jest" w polskim przekładzie jest trochę niezgrabne, zdanie jest za długie, żeby dostrzec, iż to "jest" odnosi się do czci i chwały. Tobie jest chwała... chociaż to chyba też nie brzmi zbyt zręcznie. Tobie należy się chwała - jednak idzie w kierunku życzenia. Do Ciebie należy chwała? Tobie oddana jest chwała? Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świętego, (oddana) jest wszelka cześć i chwała? Oddana została? A może - oddajemy Ci chwałę? To najlepiej wyrażałoby sens, ale całkowicie zmieniło strukturę tego zdania. Myślę, że istotne jest owo "jest", bo spełnia się Ofiara, która naprawdę, niezależnie od naszych życzeń czy dyspozycji, (od)daje Bogu należną Mu cześć i chwałę. Może po polsku, bez tego "jest", da się to zrozumieć, może to tylko ja zastanawiam się nad dwuznacznością? To tak w pośpiechu, bo jestem w biegu.

Dryhtnes are gebide, Metudes miltse...

jest

Ciekawa sprawa. Sprawa jest ciekawa. Odruchowo pomyślałem, że dodanie w polskiej formule jakiejkolwiek formy czasownika "być" brzmiałoby nienaturalnie. A zaraz potem: czy wrażenie nienaturalności nie bierze się z ingerencji w utrwaloną formułę? Sam nie wiem. Patrząc od innej strony: czy jest możliwe, żeby w polskim czy jakimkolwiek innym przekładzie ze względów gramatycznych musiał zniknąć ważny element? Jeśli tak, to czy zagubionego przesłania nie można oddać w inny sposób (ingerując w odnośne zdanie albo dodając lub ujmując coś w zupełnie innym miejscu)? A może treść, o której pisze Jungmann w tym wypadku, nie jest istotnym (zamierzonym) składnikiem tego zdania, tylko czymś, czego uczony czytelnik może się tam domyślić (czy wręcz w ten tekst "włożyć")?

Ostatnio najpopularniejsze

Blog „Blog redakcyjny”
Czy II Sobór Watykański odpowiedzialny jest za śmierć kultury zachodniej? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie bez wahania udzielił ks. Jan Jenkins z Bractwa Piusa X w odczycie, który odbył się 10 stycznia w Instytucie Religioznawstwa UJ.
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Od dłuższego czasu (kilkadziesiąt lat) powszechną stała się w Polsce praktyka, iż kapłani uczestniczący w licznych nabożeństwach oraz w Eucharystii, którzy nie przewodniczą im ani (w przypadku Mszy) nie koncelebrują (a więc inaczej mówiąc, nie wykonują swojej funkcji kapłańskiej, a...
Blog „Katedra Liturgiki Praktycznej”
Uczestnicząc jakiś czas temu w pewnej Mszy zacząłem zastanawiać się nad takim oto problemem. Pamiętamy, że udzielanie Komunii Świętej pod dwiema postaciami może mieć miejsce przez jedną z 4 form: 1. Przez bezpośrednie picie Krwi Pańskiej z kielicha po przyjęciu Ciała Pańskiego 2. Przez spożycie...

O autorze

Tindómë ar undómë

Marcin Lómendil Morawski

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras.

Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać.

Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek Early English Text Society, International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.

M T W T F S S
 
 
1
 
2
 
3
 
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
 
 
 
 
Add to calendar

Najnowsze wpisy autora

Słowo

2010-11-17

Po namyśle i rozmowach z przyjaciółmi postanowiłem bardziej oddać się służbie Słowa i słowa (cf. Dz 6:4). więcej »

Dwa listy, jeden Jerzy i dwóch Marcinów

2010-11-12

Jakiś czas temu dostałem list od mojego nauczyciela, pana Jerzego Mańkowskiego, o którym już kilka razy wspominałem. Wczoraj z kolei napisał do mnie mój uczeń, Martinus, Germaniae apostolus. Ponieważ obaj są w jakiś szczególny sposób obecni w moim życiu, nazwijmy je filologicznym, chciałbym napisać i o panu Mańkowskim, i o Marcinie. więcej »

In confessione beati Martini (iii)

2010-11-10

Św. Marcina czci się tradycyjnie jako pierwszego świętego wyznawcę na Zachodzie – confessor Domini – czyli świętego, który osiągnął chwałę nieba, nie będąc męczennikiem. więcej »

In confessione beati Martini (ii)

2010-11-09

W swoim Żywocie świętego Marcina, Sulpicjusz Sewer przedstawia świętego jako męża Bożego, na wzór owych theioi andres z judaistycznych tekstów hellenistycznych i hagiografii wschodniej. Vir Deo plenus, tak określa Marcina Sulpicjusz. więcej »

Lubiane na Facebooku

Ostatnio na blogach