23.10.2010, „To czyńcie na moją pamiątkę…”, a nie czyńcie, co chcecie

Bardzo często zadarza się, że przychodzą do mnie ludzie wyczuleni na piękno liturgii i pytają mnie, dlaczego niektórzy sprawujący ją, czy też uczestniczący w niej tak mało przykładają starań, aby była z odpowiednią godnością sprawowana.

Powodów jest przynajmniej kilka.

Bardzo często zadarza się, że przychodzą do mnie ludzie wyczuleni na piękno liturgii i pytają mnie, dlaczego niektórzy sprawujący ją, czy też uczestniczący w niej tak mało przykładają starań, aby była z odpowiednią godnością sprawowana.

Powodów jest przynajmniej kilka.

Po pierwsze: zaciemnienie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie tajemnicy Eucharystii. Msza święta ogołocona przez niektórych z wymiaru ofiarniczego, staje się jedynie braterskim spotkaniem. Przychodzę dla ludzi, nie dla Jezusa. Kapłani, którzy na przykład bez końca witają się nawzajem, a zapominają o Panu. Śpiewacy, którzy zamiast się modlić, całą Mszę świętą przeżywają odśpiewany psalm. Takie przeżywanie nie pozwala doświadczyć tego, co dokonało się na przykład w życiu uczniów zmierzających do Emaus, kiedy w pierwszy dzień tygodnia otworzyły się im oczy i poznali Jezusa, gdy wyjaśniał im Pisma i łamał dla nich chleb.

Po drugie: fałszywa koncepcja wolności. Chrystus daje wolność, także w sprawowaniu Eucharystii. Nie polega ona jednak na robieniu tego, co się chce. Chrystusowa wolność pozwala nam czynić to, co obiektywnie jest godne i słuszne. W praktyce wolno nam na przykład własnymi słowami wprowadzić do modlitwy Pańskiej, nie wolno nam zmieniać słów przeistoczenia czy ogólnie Modlitwy Eucharystycznej.

Po trzecie: ignorancja. Ta sprawia, że wskutek niewiedzy i niezrozumienia odrzuca się określone elementy. Najpełniej to uwidacznia się w lekceważącym stosunku wobec Pisma Świętego. Wykonuje się teksty bez należytego przygotowania, w nieprawidłowy sposób. I Słowo Boże cierpi przez ludzką niedbałość. A przecież przez Słowo Boże mówi sam Bóg.

Warto również zwrócić uwagę na samą strukturę Mszy świętej. Jej początek jest w Wieczerniku, a obecna forma kształtowała się przez wiele wieków. I ciągle przecież semper reformanda. Są określone części Mszy świetej: Liturgia Słowa, Liturgia Ofiary. Są też przecież obrzędy wstępne, zakończenia. I nie ma potrzeby z nich rezygnować dla własnego dziwactw.

Bierzcie i jedzcie, pijcie. Czyńcie to na moją pamiątkę. Warto pamiętać, zwłaszcza kapłani, że nie jesteśmy właścicielami Eucharystii. Mamy ją tylko lub aż aktywnie tworzyć, sprawować i w niej uczestniczyć. Pozostać w tym względzie wiernym Chrystusowi! W jaki sposób? Jan Paweł II daje odpowiedź: "Kapłan, który wiernie sprawuje Mszę świętą według norm liturgicznych, oraz wspólnota, która się do nich dostosowuje, ukazuje w sposób dyskretny, lecz wymowny swą miłość do Kościoła" (EE 52).


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Ks. Marcin Kołodziej

Ks. Marcin Kołodziej na Liturgia.pl

Urodzony 24 lipca 1981 roku, święcenia prezbiteratu przyjął 20 maja 2006 roku w Archikatedrze Wrocławskiej. Magisterium z teologii w zakresie liturgiki zdobył w 2005 na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. Na tej uczelni w 2009 roku obronił licencjat, a w 2012 roku doktorat z teologii w zakresie prawa kanonicznego. Specjalizuje się w prawie liturgicznym. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Teologicznego w Krakowie. Należy do Rady kapłańskiej Archidiecezji Wrocławskiej oraz jest sekretarzem Komisji ds. liturgii Archidiecezji Wrocławskiej.