Album rodzinny

Temat jest może bardziej adwentowy niż wielkopostny; nasunął mi się dzisiaj przy czytaniu innych blogów, komentarzy do nich, i komentarzy do komentarzy.

Ewangelia według Mateusza zaczyna się genealogią Jezusa, zwanego Mesjaszem. Sięga ona aż do Abrahama, ojca Ludu Wybranego, i jest właściwie ciągiem imion męskich, przeplatanych czasownikiem egennesen – spłodził. Ale w tym patriarchalnym ciągu imion pojawiają się i kobiety; poza wymienioną na końcu świętą Dziewicą, mamy cztery panie w tym katalogu.

Pierwsza wspomniana jest Tamar. Ciekawa postać, synowa Judy, syna Jakuba, od którego pochodzi jedno z plemion izraelskich. Kolejni mężowie Tamar umierali (gdyż obrażali Pana). Zdesperowana kobieta, chcąc mieć potomstwo, udając prostytutkę przespała się ze swoim teściem (który sam jej to zaproponował, nie wiedząc, kto się kryje pod zasłaniającym twarz welonem). Syn Judy i Tamar, Fares, przedłużył linię rodu, z którego w końcu narodził się Jezus.

Kolejna kobieta, o której czytamy, to Rahab. Prostytutka już nie przebrana, ale prawdziwa, która pomogła wysłannikom Jozuego, kiedy przyszli do Jerycha na przeszpiegi. W zamian za to obiecali jej ocalenie, kiedy miasto zostanie zdobyte.

Następna, która się pojawia, żona Booza, to Rut, Moabitka, obca, spoza ludu Izraela. (Tak samo jak wspomniana przedtem Rahab.) Ta przynajmniej nic nieprzyzwoitego nie robiła, była troskliwą synową etc. Ale jednak była obca…

I wreszcie biedna Batszeba, żona Uriasza, która cudzołożyła z Dawidem. To jej męża Dawid kazał Joabowi dyskretnie usunąć. Jak chyba Tadeusz Żychiewicz gdzieś o niej napisał, była głupia jak wiewiórka. (Nie wiem, dlaczego akurat wiewiórki mają być głupsze od np. królików. Ale są głupie, jak o tym świadczy historia wiewiórki w "Zimie Muminków".) Fakt, Salomon, który wymieniony jest przez Mateusza w linii rodowej Chrystusa, urodził się już wprawdzie przyzwoicie w małżeństwie, kiedy Dawid pojął wdowę Batszebę za żonę. Co nie zmienia faktu, że Dawid najpierw zgrzeszył z nią, a potem zabił jej męża. Chociaż… może tutaj Dawid jest bardziej winny niż ta kobieta, która się tylko kąpała…

W każdym razie – ciekawa rodzina.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.