B. Nadolski TChr, „Leksykon symboli liturgicznych” – omówienie

LSLLSLW ostatnim czasie wydawnictwo Salwator udostępniło w swej ofercie kolejną pozycję autorstwa ks. Bogusława Nadolskiego TChr – Leksykon symboli liturgicznych. Jest to już drugie, obok Leksykonu liturgii (Kraków 2006), opracowanie zbierające hasła i pojęcia z zakresu historii i teologii liturgii przygotowane przez ks. Nadolskiego. Jak dotąd są to jedyne tak obszerne tego typu prace na polskim rynku wydawniczym.

Oczywiście solidne i wszechstronne recenzowanie słownika (leksykonu) jest w zasadzie rzeczą bardzo trudną i pracochłonną, wymagającą analizy wszystkich haseł i terminów, które on zawiera. Niniejszy tekst jest raczej ogólnym omówieniem i zatrzymuję się w nim wyłącznie nad głównymi kwestiami, które zwróciły moją uwagę.

Pod względem edytorskim książka wydana jest w sposób trwały i schludny: duży, ale poręczny format, gruby i matowy papier, klejone i szyte karty, duża i czytelna czcionka, twarda oprawa. Okładka w prosty i jednocześnie symboliczny sposób wskazuje na treść publikacji: widnieje na niej kielich na tle krzyża greckiego tworzonego przez rozchodzące się promienie światła. W całej publikacji, poza nielicznymi wyjątkami, nie spotykamy literówek czy błędów drukarskich.

Główną treść leksykonu poprzedza wprowadzenie, w którym autor krótko omawia m. in. znaki i symbole występujące w liturgii, ich podział, cechy, a także zachodzące między nimi różnice. W wielu częściach tekstu można znaleźć odniesienia do współczesnych badań i prac podejmujących tematykę symbolu, znaku, czy rytu. Nie jest to jednak najważniejsza część omawianej pracy, stąd nie będę się tu szczegółowo odnosił do treści wprowadzenia. Jedyne, co może budzić pewne wątpliwości, to odniesienia do publikacji protestanckich myślicieli. Autor nie zaznaczył we wstępie w obrębie jakich konfesyjnych ram będzie się poruszał (w Leksykonie liturgii nadmienia, że hasła dotyczące liturgii wschodnich będa ograniczone), czy interesuje go tylko liturgia katolicka, rzymska, czy także ryty wschodnie, a może też symbole i znaki liturgiczne w obrzędach heretyków (?). Mimo wszystko odniesienia do niekatolickich nauk, czy dzieł się pojawiają, np. w przypadku hasła „kadzidło, wonność” autor pisze o gnostyckiej nauce „zapachu poznania”.

Na końcu leksykonu znajdujemy krótki teskt o Pieśni Maryi – Magnificat, który, w zamyśle autora, wraz z podobnym tekstem umieszczonym na początku, a dotyczącym hymnu Ave verum Corpus, zamyka całość swego rodzaju klamrami uwielbienia Boga.

W nowym leksykonie, na około czterystu stronach, znajdujemy omówienie stu osiemdziesięciu siedmiu haseł uporządkowanych w kolejności alfabetycznej. Niestety, nie wiadomo dlaczego autor pominął hasła, którym w słowniku symboli i znaków liturgicznych winno być poświęcone osobne miejsce, np. brak jest omówienia znaczenia procesji i pochodów liturgicznych, popiołu, czy tworzyw, z których wykonywane są paramenta liturgiczne (wosk, płótna, materiały, etc.). Za kolejny mankament można uznać to, że nie pod każdym hasłem głównym lub podrzędnym znajduje się odniesienie do jakiejkolwiek literatury, tym bardziej, że na końcu podany został jedynie zarys bibliografii (30 pozycji). Tam również znajduje się spis wszystkich skrótów bibliograficznych wraz z ich rozwinięciem.

W porównaniu z wydanym cztery lata wcześniej Leksykonem liturgii, objaśnienia poszczególnych haseł zostały skrócone i, co jest oczywiste, uwydatniono w nich przede wszystkim kwestię syboliki. Pozycja ta jest więc w zamyśle autora i wydawcy (jak można się domyślić) szczególnie przeznaczona dla tych, którzy zainteresowani są symboliką liturgiczną i zagadnieniem symbolu i znaku w liturgii, a także dla tych wszystkich, którzy chcą w liturgii odkrywać na nowo znaczenie gestów, szat, czy słów w niej obecnych. Uważny czytelnik może odnieść jednak wrażenie, że spora część haseł w omawianym słowniku jest wtórna wobec Leksykonu liturgii. Odczucie niedosytu natomiast pozostawiają niektóre hasła czy podhasła, przy których znajdujemy zaledwie dwa zdania (np. „Racjonał”, czy „Przyklęknięcie”).

Na stronie wydawcy czytamy: „Jest to leksykon symboli liturgicznych – pojawiają się w nim hasła takie, jak: Alba, kolęda, pastorał, żłóbek, paliusz. Wyjaśnia gesty liturgiczne (gest oranta) oraz m.in. kolorystykę stosowaną w liturgii oraz wytłumaczenie okresów liturgicznych” (pogrubienie – B. K.; zachowano oryginalną formę opisu). W leksykonie nie znajdujemy jednak ani słowa bezpośrednio o okresach roku liturgicznego. Na stronie 45. pojawia się jedynie hasło „Adwent” (haseł odnoszących się do pozostałych okresów roku liturgicznego brak), przy którym jest odniesienie: „zob. Okresy (cykle) liturgiczne”. Haseł „Okresy liturgiczne” czy „Cykle liturgiczne” w leksykonie nie ma. Wyjaśnienie poszczególnych okresów liturgicznych znajdujemy dopiero między opisami poszczególnych uroczystości kościelnych pod hasłem „Święta”. Podobnie np. z hasłem „Namaszczenie”, przy którym znajdujemy odniesienie do hasła „Oliwa”, którego w leksykonie nie ma (zamiast niego jest hasło „Oleje święte – namaszczenie”). Kolejnym, dramatycznym wręcz błędem jest zdanie zawarte w omówieniu terminu „Manipularz”, gdzie czytamy: „Obecnie [manipularz – przyp. B. K.] nie jest używany, stosują go jedynie zwolennicy sekty Lefebvre’a”. Słowa te są niemal powtórzeniem zdania, które znajdujemy w Leksykonie liturgii pod tym samym hasłem: „Zwyczaj zachowują zwolennicy sekty kard. Lefebvre’a”. O ile w 2006 r. ks. Nadolski mógł po prostu nie mieć wiedzy w tej sprawie lub też mogła opierać się ona na mylnych stereotypach, o tyle powtórzenie tego zdania – mimo wielu sygnałów o jego nieprawdziwości, które do autora doszły – trzy lata po wydaniu przez Benedykta XVI motu proprio „Summorum Pontificum” i ściągnięciu ekskomuniki z biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X jest po prostu kuriozalne, jeśli nie celowe. (W innej swej książce, ks. Nadolski stawia znak zapytania nad sensownością ogłoszenia motu proprio „Summorum Pontificum” i „powrotu do mszy św. w języku łacińskim i sprawowania Eucharystii ze zwrotem ku ołtarzowi” – por. B. Nadolski, Gesty i słowa w Eucharystii, Kraków 2009, s. 127-128). By nie pozostawiać wątpliwości: arcybiskup Marcel Lefebvre nigdy nie był mianowany kardynałem; Bractwo Kapłańskie św. Piusa X nigdy nie było traktowane przez Stolicę Apostolską jako sekta, czy inny twór – wspólnota wyznająca odmienną wiarę. Manipularz   używany jest w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (może być także używany w formie zwyczajnej; instrukcja Kongregacji Obrzędów Tres abhinc annos z 4 maja 1967 r. mówi, że noszenie manipularza jest odtąd nieobowiązkowe – dotyczy to zwyczajnej formy rytu rzymskiego).

Podsumowując: na pierwszy rzut oka można by się spodziewać się, że omawiana publikacja jest pracą solidną, tym bardziej, że od wydania poprzedniego leksykonu przez jej autora minęło kilka lat. Tam, we wstępie, ks. Nadolski pisał: „Podjętą pracę traktuję jako zachętę do opracowania nowego słownika, eliminującego braki w obecnym wydaniu”. Stwierdzić trzeba jednak, że Leksykon symboli liturgicznych w żaden sposób nie jest pracą lepszą, czy nawet choćby rozwijającą jakąś część zagadnień z Leksykonu liturgii. Wręcz przeciwnie, sprawia dojmujące wrażenie wtórności. Czytając książki Księdza profesora, szczególnie te wydawane w ostatnim czasie, odnoszę ciągle wrażenie, że gdzieś już to czytałem.

Mając to wszystko na uwadze wydaje się, że wszystkim miłośnikom liturgii, którzy zastanawialiby się nad kupnem Leksykonu symboli liturgicznych należałoby to odradzić. Lepszym i rozsądniejszym rozwiązaniem i zakupem (zarówno dla amatorów jak też dla tych, którzy zagadnienia liturgiczne starają się badać naukowo) jest pierwszy z leksykonów ks. Nadolskiego. Jego cena jest, co prawda, dwa razy wyższa, jednakże zawiera o wiele więcej haseł i stanowi po prostu obszerniejszy materiał źródłowy, a przede wszystkim stanowi integralną całość i odosi się nie tylko do danej dziedziny i zagadnień, ale do wszystkich gałęzi nauk liturgicznych.

Możemy mieć tylko nadzieję, że w najbliższym czasie opracowany zostanie nowy słownik, bądź leksykon liturgiczny, pozbawiony błędów i niedociagnięć obecnych w poprzednich. Trzeba również powiedzieć, że ks. Nadolskiego należą się mimo wszystko słowa uznania za wielki wkład i rozpoczęcie pracy nad stworzeniem zbioru haseł i terminów liturgicznych z prawdziwego zdarzenia. Tylko czy znajdął się liturgiści, którzy się tego podejmą?

Bogusław Nadolski TChr (ks.), Leksykon symboli liturgicznych, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2010, ss. 403.

Bartłomiej Krzych

 

 

 

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.