Benedykt XVI to „ekspert od liturgii”

Wywiad z abp. Piero Marinim, Mistrzem Papieskich Ceremonii Liturgicznych

Specjalnie dla Liturgia.pl

Abp Marini z Ojcem Świętym Benedyktem XVILiturgia.dominikanie.pl: Ekscelencjo, jak Ksiądz Arcybiskup przeżywa liturgię sprawowaną przez Ojca Świętego Benedykta XVI? Co jest szczególnego w ars celebrandi Papieża? Jakie odczucia towarzyszą Księdzu Arcybiskupowi, kiedy obserwuje liturgię papieską „zza ramienia” Biskupa Rzymu?

Abp Piero Marini: Moje dotychczasowe doświadczenie współpracy z Benedyktem XVI umożliwiło mi już pewne obserwacje. Szczególnie często pracowałem z Ojcem Świętym w pierwszym okresie pontyfikatu, kiedy został on wybrany, kiedy to musiałem wraz z nim przygotować teksty na inaugurację pontyfikatu. Chodzi tu zwłaszcza o księgę Ordo Rituum Pro Ministerii Petrini Initio Romae Episcopi (Obrzęd Inauguracji Pontyfikatu Piotrowego), którą mu przedstawiłem i o której wtedy rozmawialiśmy. Mówiliśmy o obrzędzie nałożenia pierścienia, o paliuszu. Spotykaliśmy się wówczas wielokrotnie. Odniosłem wtedy wrażenie, że jest to Papież–„ekspert od liturgii”.

Liturgia.dominikanie.pl: Hasło pierwszej Wizyty Apostolskiej Jego Świątobliwości w naszym kraju to „Trwajcie mocni w wierze”. Jakie odzwierciedlenie znajdzie to zdanie w celebracjach liturgicznych podczas pobytu Papieża w Polsce?

Abp Marini: Każda celebracja liturgiczna to manifestacja wiary. Nie moglibyśmy celebrować – zwłaszcza teraz, w Okresie Wielkanocnym – gdybyśmy nie mieli wiary. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Celebracja to dla nas doświadczenie wiary: w Słowie Bożym, które słyszymy – są to słowa Chrystusa; w znakach, których dotykamy, powtarzamy te same gesty Chrystusa; w chlebie i winie, czyli Ciele i Krwi Chrystusa. Cała celebracja to dla nas zawsze doświadczenie wiary. „Wierzę”, które wyznajemy w czasie mszy świętej, to „rozciągnięcie” na cały jej przebieg doświadczenia naszej wiary. Także modlitwa eucharystyczna jest jej wyrazem.

Do Polski przybędzie Ojciec Święty, który – jak mówi św. Ireneusz – przoduje w powszechnej miłości całego Kościoła. Papież, który jest następcą Piotra, któremu powiedział Pan: „utwierdzaj braci w wierze”. Warto ponadto zwrócić uwagę na to, że przeżywamy Okres Wielkanocny, a te fakty, które miały miejsce w czasie Wielkanocy, odnawiają się w naszym życiu. Jeżeli Piotr był świadkiem zmartwychwstania, także następca Piotra, który również jest jego świadkiem, przybędzie tu, aby nas utwierdzić w wierze w zmartwychwstanie. Hasło pielgrzymki dotyczy więc celebracji tych wielkanocnych wydarzeń. Dotyka zatem życia każdego z nas, każdego wierzącego. Obecność Ojca Świętego oraz czas wielkanocny będą wymownym podkreśleniem zdania Trwajcie mocni w wierze – w ten sposób to widzę, ogólnie rzecz ujmując.

Liturgia.dominikanie.pl: W swojej ostatniej książce „Liturgia y belleza. Nobilis pulchritudo”, napisał Ksiądz Arcybiskup: „Nowe, posoborowe obrzędy, choć oczywiście mogłyby zostać poprawione, w pełni odpowiadają zasadzie «szlachetnej prostoty»”. Z drugiej strony nie jest tajemnicą, że Jego Świątobliwość darzy sympatią ryt trydencki. Czy ma to jakiś wpływ na współpracę Ekscelencji z Ojcem Świętym oraz kształt liturgii papieskiej?

Abp Marini: Nie wydaje mi się, żeby obecny Papież miał „preferencję” dla liturgii trydenckiej. Wiadomo, iż Papież przeżył czas swej młodości w okresie sprawowania liturgii trydenckiej, a więc jego formacja młodzieńcza jest z nią związana. Pamiętajmy wszak przy tym, że to właśnie on jako teolog uczestniczył w Soborze Watykańskim II, był gorącym promotorem reformy liturgicznej soboru. Dziś wiele – nawet za dużo – mówi się o liturgii trydenckiej. Nie zawsze wiemy jednak, o czym mówimy. Jeśli więc mowa o mszy posoborowej, o języku łacińskim, o wyznaniu wiary Confiteor, o modlitwie eucharystycznej Kanonu Rzymskiego – w czym się zmieniła liturgia trydencka? Gdy kogoś pytamy o liturgię trydencką, nie wie nawet, o co chodzi. Zmieniły się bowiem tylko niektóre modlitwy ofiarowania, cała Msza zmieniła się w niewielkim stopniu. Istnieje pewna kontynuacja, między liturgią trydencką a posoborową, która trwa od wieków. Liturgia to tradycja, która jest przekazywana innym, kolejnym pokoleniom. Dar zawsze jest ten sam. Kto otrzymuje, otrzymuje to samo, bo liturgia ma tę samą treść.

Ale dziś nie żyjemy w tym samym kontekście, co w czasach Trydentu, więc przeżywamy ten sam dar w innym, obecnym czasie i kontekście. Sytuacja Kościoła była kiedyś inna, był w niebezpieczeństwie. Był rozłam w Europie Północnej, nie było Kościoła Ameryki Łacińskiej, nie było wielkich wspólnot afrykańskich. Kościół był katolicki, zredukowany, szukał jedności. Celem było zjednoczenie – aby być widzialnym znakiem, aby zachować jedność. Mieliśmy ten sam język, te same rubryki, aby poprzez to być znakiem jedności. Kto celebrował w Krakowie, w Rzymie czy Nowym Jorku, powtarzał te same gesty. Chodziło – powtarzam – o zachowanie jedności. To był najważniejszy problem. Powstały wtedy nawet zgromadzenia zakonne, rzymskie, których celem było zachowanie jedności Kościoła.

Teraz sobór doprowadził nas do jedności w różnorodności. Jedna, rzymska liturgia sprawiła, że ryt rzymski stał się ogólnoświatowy, choć są różnice regionalne w rytach, np. w językach czy tradycjach lokalnych. Teraz jednak, gdy widzę mszę w Sydney, w Nowym Jorku czy w Polsce, to widzę, że to msza katolicka. Choć istnieje różnorodność elementów – języka, muzyki, np. w Afryce – to jednak struktura mszy jest ta sama. Dziś trudno byłoby celebrować liturgię jak za czasów Trydentu. Wtedy wszystko było bardzo precyzyjnie i jednoznacznie określone, a dziś trzeba być przygotowanym, trzeba studiować, trzeba przede wszystkim żyć tą liturgią. Trzeba żyć nią w praktyce. Dzisiaj niebezpieczeństwem jest uczestniczenie w liturgii posoborowej tak samo, jak w liturgii trydenckiej. Nie trzeba dziś zbytnio koncentrować się na przygotowaniu do celebracji na ołtarzu – to może czynić liturgię mniej piękną i mniej przeżywaną wewnętrznie. Jest to niebezpieczeństwo ludzkiej słabości, którą trzeba przezwyciężać entuzjazmem kapłanów i wszystkich nas.

Trzeba zatem wrócić do faktu, że liturgia to źródło życia Kościoła. Jeżeli nie celebrujemy dobrze liturgii, czyli naszej wiary, kontaktu z Chrystusem, z naszymi braćmi, to cierpi na tym nasze życie chrześcijańskie. Pojęcie Kościoła mamy wtedy, gdy wchodzimy do Wspólnoty Kościoła, bo to miejsce – nawet w sensie materialnym – gdzie chrześcijanin wzrasta. Widzimy tam ambonę, gdzie proklamuje się Słowo Boże, którym żyjemy. Jest ołtarz, przy którym karmimy się Ciałem Pana i się z Nim spotykamy. Widzimy krzesła, na których ktoś zasiada – może to być biskup, papież. Ten ktoś w imieniu Kościoła prowadzi daną Wspólnotę.

Liturgia.dominikanie.pl: Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Rozmawiali: Jakub Kubica i Michał Wsiołkowski
Tłumaczenie: ks. Wiesław Baniak SDC, ks. Stanisław Mieszczak SCJ

Abp Piero Marini – święcenia kapłańskie przyjął w 1965 r., następnie rozpoczął służbę w kurii rzymskiej jako liturgista, w tej dziedzinie napisał doktorat. Od 1987 r. jest Mistrzem Papieskich Ceremonii Liturgicznych, w 1998 r. przyjął sakrę biskupią; od 2003 arcybiskup.

Zdjęcie dzięki uprzejmości serwisu totalcatholic.com.

 

Zobacz także