Biblijny symbolizm chrztu według Ojców i liturgii (2/2) – Chrzest sakramentem odrodzenia

Ogólnie biorąc Ojcowie zwracali uwagę na dwa główne momenty: zanurzenie i wynurzenie. Uwidacznia się to zwłaszcza w Antiochii: „Kiedy mnie chrzczą — mówi Teodor z Mopswestii — to wówczas, gdy zanurzam głowę, przyjmuję śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa i pragnę być jak On pogrzebany, a także prawdziwie wyznaję tym samym Zmartwychwstanie Pańskie, natomiast wynurzając się z wody uważam się w przenośni jako już zmartwychwstały”

(link do poprzedniej części tekstu)

II. CHRZEST SAKRAMENTEM ODRODZENIA

Ryt zawarcia układu, tak wyraziście obrazujący wiarę i wolę przystąpienia do Kościoła, nie stanowi jednak sakramentu. Jakiekolwiek byłoby jego znaczenie w liturgii przy chrzcie dorosłych, ustępuje on przed rytem wody, który przez długi czas i do dziś jeszcze na Wschodzie polega na całkowitym lub częściowym zanurzeniu.

Naturalne znaczenie tego obrzędu istniało już uprzednio. Oblewając i odświeżając ciało, obmycie symbolizowało oczyszczenie, darowanie grzechów i odrodzenie ducha. Z chwilą jednak, gdy to obmycie zostało wybrane przez Jezusa, by stać się sakramentem wtajemniczenia uczniów, symbolizm jego nabiera nowego znaczenia.

W odniesieniu do Chrystusa rozumiano je początkowo jako mistyczną identyfikację męki Pańskiej i Zmartwychwstania. Taką właśnie interpretację podaje nauczanie św. Pawła. A Jezus, używając w zapowiedzi swej śmierci określenie „chrzest”[27], prosząc ucznia, aby wziął swój krzyż i szedł za Nim, otwiera drogę temu symbolizmowi. Ojcowie Kościoła, tak przywiązani do identyfikowania chrześcijanina z Chrystusem, zachowali je. „Zostałeś obmyty, a przez to samo pogrzebany z Chrystusem – mówi św. Ambroży – […] Jest to więc śmierć, nie rzeczywista śmierć cielesna, ale jej symbol. Kiedy więc zostałeś obmyty, przyjmujesz podobieństwo Jego śmierci i jego pogrzebania”[28]. Na Wschodzie, Narsai streszcza tę myśl słowami: „Śmierć i życie, oto tajemnica chrztu”[29]. Również sam obrzęd miał symboliczną wymowę. Wystarczyło ujrzeć ochrzczonego, znikającego w sadzawce, w której był zanurzony. Katecheta mógł tylko dodać wyjaśnienia do tego obrazu. W jerozolimskiej bazylice Zmartwychwstania, w pobliżu Grobu Świętego, przypominał o trzech dniach Jezusa w grobie, symbolizowanych przez trzykrotne zanurzenie[30].

Ogólnie biorąc Ojcowie zwracali uwagę na dwa główne momenty: zanurzenie i wynurzenie. Uwidacznia się to zwłaszcza w Antiochii: „Kiedy mnie chrzczą — mówi Teodor z Mopswestii — to wówczas, gdy zanurzam głowę, przyjmuję śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa i pragnę być jak On pogrzebany, a także prawdziwie wyznaję tym samym Zmartwychwstanie Pańskie, natomiast wynurzając się z wody uważam się w przenośni jako już zmartwychwstały”[31].

Symbolizm ten jest szczególnie stosowny do tego, aby ukazać owoce tajemnicy paschalnej udzielone nam przez chrzest, tj. odpuszczenie grzechów, zwycięstwo nad śmiercią i nad zepsuciem. Tak więc posiada on istotnie chrystologiczny charakter.

Pytania zadawane przez celebransa, a dotyczące Trójcy Świętej, które przez długi czas towarzyszyły trzykrotnemu zanurzeniu, nie burzyły nastawienia chrystologicznego. Aby ujawnić w chrzcie sakrament wiary, wiązały one obrzęd wody z zawarciem przymierza. Na odchylenie symbolizmu chrystologicznego w kierunku trynitarnym wpłynął raczej zwyczaj dwu formuł chrzcielnych[32], od dawna już spotykany na Wschodzie. Także liturgicznie przygotował on dodatkowy symbolizm odrodzenia, bowiem katechumen ochrzczony przez Kościół w imię trzech osób wzywanych nad nim, jest nie tylko ukształtowany na wzór Chrystusa, ale usynowiony przez Trójcę i przyjęty przez Kościół. Wchodzi w poczet synów Bożych[33].

I stąd ów dodatkowy symbolizm odrodzenia. Poprzedni symbolizm kształtujący się zgodnie z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania powodował przejście katechumena przez punkt zwrotny historii: zrywał jego solidarność z pierwszym człowiekiem i wszczepiał go w nowego człowieka, aby uczynić z niego nową istotę. Symbolizm odrodzenia natomiast kieruje się wprost ku niebu. Jest pionowy i kierunkowy – usynawia w imię Trójcy. Powołuje się przy tym na słowa Jezusa: „Nikt nie wejdzie do królestwa Bożego, jeśli się wpierw nie odrodzi z wody i z Ducha”[34]. Chrzest jest więc narodzeniem, nowym narodzeniem, jak to natychmiast pojął Nikodem. List do Tytusa sławi ów sakrament „jako kąpiel odrodzenia”[35].

Ojcowie i liturgia Wschodu rozwinęli i pogłębili ten podstawowy symbolizm. Według pseudo–Dionizego baptysterium jest „matką adoptującą synów”[36]. Woda chrzcielna jest „łonem matczynym”[37], a nowo ochrzczony jest „synem zrodzonym z wód w imię Trójcy”[38]. Po skończonym obrzędzie „wszyscy obejmują go i składają na jego głowie pocałunek, jako wyraz adopcji nowo narodzonego”[39].

Nie powinny te przenośnie dotyczące macierzyńskiej czułości Kościół wprowadzać na mylny ślad. Zawierają pewną teologię, którą obrzęd chrzcielny syro–antiocheński łączy z odwiecznym rodzeniem Syna: „Słowo Boże zrodzone przez Ojca w sposób bezbolesny i niepojęty […] dało rodzajowi ludzkiemu nowe narodziny przez wodę i Ducha, świetlistą szatę chrztu, najwyższy dar usynowienia pokrewieństwo z Ojcem i Duchem”[40]. Cel wcielenia został osiągnięty i w swym pierworodnym Synu Ojciec przyjął grono przybranych synów.

Biorąc pod uwagę jego duże znaczenie, symbolizm ten pojawia się w nowym i nieoczekiwanym miejscu liturgii, mianowicie w momencie poświęcania wody chrzcielnej. Ponieważ nie chodzi tu tylko o nowe narodzenie, ale ściślej o narodzenie „z wysoka”, przeto sama woda nie wystarcza, potrzebny jest Duch[41]. Już z końcem II wieku obrzęd poświęcenia wody chrzcielnej wykazuje więc w przeciwieństwie do wszystkich dualizmów jedność chrztu z wody i z Ducha, taką, jakiej chciał Chrystus. Ojcowie z pewnością doceniali godność i wartości naturalne wody[42], ale — jak mówi Tertulian — „uczestniczy ona jedynie wtedy w tajemnicy naszego uświęcenia, gdy zawezwie się nad nią Boga”[43]. Niebawem zwyczaj ten, który Wschód silnie podkreśla, stanie się powszechną praktyką[44]. Jedynie działaniu Ducha Świętego i wezwaniu Trzech Osób przypisuje się wartości wody chrzcielnej. „Woda nie oczyszcza bez Ducha”[45]. „Kapłan używa uświęconych formuł i błogosławieństw prosi, by łaska Ducha Świętego spłynęła na wodę i sprawiła, by stała się ona doskonałą dla celów, którym ma służyć[46].

Stąd owe wspaniałe modlitwy poświęcające, które już z początkiem IV i V w. pojawiają się w euchologii chrzcielnej. Ich wielką zasługą — biorąc pod uwagę przyjętą formę modlitwy eucharystycznej — jest uwydatnienie symbolizmu wody i zaznaczenie skutków chrztu lepiej, niż to wykazuje jakakolwiek inna część liturgii. Streszczają one patrystyczną katechezę chrztu. Liturgia koptyjska świadczy o tym i zachowała nam słynny przykład[47]. Jej pierwsza część jest szeroko ujętym rozmyślaniem na temat władania Boga nad wodami, o stworzeniu ziemi na wodach, o zgromadzeniu wód objętych i opieczętowanych w imię Pana, o walce Boga miażdżącego potwora piekielnego na wodach, o jego zbawczej wszechmocy przejawiającej się aż do rozpętania potopu. Anamneza staje się coraz bardziej szczegółowa. Ukazuje, jak otchłań wód trwoży się przed Bogiem. Za pośrednictwem Mojżesza Bóg rozdzielił fale morskie, by dać przejście Izraelitom i ochrzcić ich. Zwyciężył również fale przez Jozuego. Przez Eliasza oczyścił wodę ofiarą całopalenia. Przez Elizeusza zapowiedział odrodzenie przez chrzest i uzdrowił Naamana w Jordanie. W tym punkcie rozmyślanie kończy się słowami ewangelicznymi: „Ponieważ Tyś jest wszechmocny i nic dla Ciebie nie jest niemożliwe”. Teraz rozpoczyna się epikleza: „Okaż się, spójrz na tę wodę, Twój twór, udziel jej łaski Jordanu, cnoty i mocy niebieskiej, udziel jej przez przyjście Ducha Świętego błogosławieństwa Jordanu. Daj jej siłę, aby się stała wodą życia, wodą uświęcenia, wodą oczyszczenia z grzechu, wodą odrodzenia, wodą usynowienia”. W ten sposób woda nie będzie przynosić śmierci, ale życie.

Pozostaje ostatni symbolizm — namaszczenie, które upodabnia ochrzczonego do Chrystusa, pozwala mu być uczestnikiem namaszczenia królów, proroków i kapłanów Starego Testamentu, czyni go członkiem ludu królewskiego i kapłańskiego. Temat ten wiąże się z innym, który w chrześcijaninie widzi przez samo jego imię namaszczonego[48]. Z punktu widzenia dogmatycznego obie te idee są stare i wspólne dla Wschodu i dla Zachodu.

Nie dziwmy się więc różnicom, jakie występują tu i tam w wyrazie liturgicznym. Na Zachodzie idea oparta jest na tradycji, która od Tertuliana do Ambrożego, Augustyna i Maksymiliana z Turynu rozciąga się dalej na średniowiecze i łączy godność kapłańską z namaszczeniem otrzymanym po chrzcie[49]. Wschód natomiast ma dwie zupełnie różne interpretacje. Cyryl Jerozolimski wskazuje na namaszczenie przy bierzmowaniu[50]; to samo stanowisko odnajdziemy u Mikołaja Kabasilasa[51], Symeona z Tesaloniki[52] i prawdopodobnie u Germana z Konstantynopola[53]. W Syrii od czasów św. Efrema[54] tradycja liturgiczna i teologiczna trzyma się zwyczaju przedchrzcielnego namaszczenia katechumena. Interpretacja ta poza Syrią pojawia się u Hezychiusza Jerozolimskiego[55], a nawet u Mikołaja Kabasilasa, który wiąże ze sobą obie wschodnie tradycje[56]. Słowem — ujęcie liturgiczne jest szerokie i zróżnicowane.

Skąd wynikają te różnice? Pewien wpływ odegrać tu mogła lakoniczność formuł namaszczenia, nie było to jednak główną przyczyną. Odpowiedzi należy szukać gdzie indziej. Postawa Bizancjum ulegała prawdopodobnie wpływom zarówno formuły bierzmowania, które uważa to namaszczenie za „pieczęć”, jak i doniosłej wartości krzyżma świętego, sprecyzowanej przez Cyryla Jerozolimskiego, a rozwiniętej w modlitwach przy poświęcaniu tego krzyżma. Ten ostatni powód odbił się również na tradycji łacińskiej, ale w innym sensie.

A jak było z tradycją syro–antiocheńską? Czy podkreślała ona zobowiązania chrztu, przypisując namaszczeniu katechumenów już z góry imię i wartość „oleju radości?” Mówiąc ściślej, czy usiłowała uwydatnić charakter małżeński tych zobowiązań, o których wspominaliśmy wyżej? A może jego kapłańską wartość, jak to sugerował Orygenes?[57] A może jeszcze te szczególne względy udzielone namaszczeniu katechumenów są echem jakiejś judeo–chrześcijańskiej tradycji, przyznającej namaszczeniu znaczenie obrzezania w celu wtajemniczenia prozelitów?[58] Czyżby to wreszcie było objawem wahania Wschodu co do obrzędu bierzmowania? W istocie nic o tym nie wiemy.

Pewne natomiast jest to, że tak czy inaczej Ojcowie i liturgie nie ograniczając się do przypominania współudziału nowo ochrzczonych w kapłańskim namaszczeniu Chrystusa przyznawali im również współudział z prorokami, królami i kapłanami.

Od Starego do Nowego Testamentu trwa i rozwija się ekonomia ludu Bożego. Temat teologiczny jest tu wspólny i chociaż ulega on wpływom obrzędu bierzmowania, pozostaje przede wszystkim tematem chrztu. Zrozumiała to nawet liturgia syro–antiocheńska. W chwili bowiem, kiedy katechumen zostaje zanurzony w sadzawce, jest on namaszczony na całym ciele. Kapłan wypowiada słowa psalmu mesjanicznego i weselnego: „Dlatego to Bóg, twój Bóg, namaścił cię olejem wesela, jak żadnego z twych towarzyszy, mirra i aloes spływają z szat twoich”[59]. Równocześnie diakoni śpiewają hymn: „Olejem świętym, mówi Bóg, Mojżesz namaścił Aarona, aby był uświęcony, i olejem świętym niech będą oczyszczone małe owieczki, które przyszły do chrztu”[60].

Tak oto obrzęd chrztu, ujmowany w ramach liturgii katechumenów, jest streszczeniem zamiarów Boga i ekonomii przymierza. Tu tkwi źródło jego symbolizmu. Ukazuje się tu jego bogactwo, dynamizm i możliwość duszpasterska. Ale i coś więcej jeszcze.

Z punktu widzenia teologicznego zależność, która różni i łączy liturgię zawarcia układu i obrzęd wody, każe się zastanowić nad strukturą tego sakramentu. Jest ona bardziej, niżby się to na pozór wydawało, zbliżona do sakramentu pokuty i małżeństwa i ukazuje się jako zakończenie świadomego współdziałania człowieka, współdziałania natchnionego przez Boga– ze zbawczym aktem Chrystusa, stanowi jak gdyby spełnienie pierwszego przymierza w pamiątce chrzcielnej – męki i Zmartwychwstania.

Przeł. K. Radziwiłłowa

Pierwodruk: „Concilium. Międzynarodowy przegląd teologiczny”, wyb. artykułów 1–10, 1966/7 Pallotinum 1969, s. 47–56.

(link do poprzedniej części tekstu)


[27] Łk 12,50.

[28] De Sacramentis, II, 20 i 23 (Sources chret., 25, 86-88).

[29] Homilia, XXII, w: A. Mingana, Narsai Doctoris Syri Homiliae et Carmina, I, Mossoul 1905, 364.

[30] Cyryl Jerozolimski, Catecheses myst., II, 4, PG 33, 1080 C.

[31] Tenże, por. przyp. 6; Homilia, XIV, 5 (Studi e Testi, 145), 413.

[32] Jak wiadomo, obie chrzcielne formuły: “Ja ciebie chrzczę…” i “N. jest ochrzczony” pochodzą również ze Wschodu. Por. E. Whitaker, The History of Baptismal Formula, JEH 16 (1965) 1-12.

[33] Odrodzenie i zmartwychwstanie, tak jak o tym mówi św. Ambroży w De Sacramentis, stanowią jedno: “Kiedy Syn zmartwychpowstał, dał się słyszeć głos Ojca: Tyś jest Syn mój, dzisiaj cię zrodziłem! […] To zmartwychpowstanie ze źródła jest więc także odrodzeniem”, III, 2 (Sources chret., 25, 90).

[34] J 3,5.

[35] Tt 3,5.

[36] He meter tes uiothesias, Pseudo-Dionizy, Hier. Eccl., II, 7, PG 3, 396 C.

[37] Ephrem, De Virginitate, VII, 7-8, CChO 95, 26-27; Narsai, dz. cyt., Hom. XXII.

[38] Brevis ordo baptismi (przypisywane Sewerynowi z Antiochii), J. Assemani, dz. cyt., II, 300; por. H. Denzinger, dz. cyt., I, 308.

[39] Narsai, Homilia XXI.

[40] Ordo baptismi pro pluribus, w: J. Assemani, dz. cyt., II, 254-255; H. Denzinger, dz. cyt., I, 308.

[41] J 3, 3: anôthen.

[42] Według Tertuliana “zasłużyła nawet na swoją sakramentalną rolę”, De Baptismo, III, 1 (Sources chret., 35, 67).

[43] Tamże, IV, 4 (Sources chret., 35, 70).

[44] Por. W. de Vries, Sakramententheologie bei den Nestorianen, Rome 1947, 170.

[45] Ambroży, De Mysteriis, IV, 19 (Sources chret., 25 bis, 164-165).

[46] Teodor z Mopswestii, Homilia XIV, 10, dz. cyt., 425.

[47] J. Assemani, dz. cyt., II, 170-173; H. Denzinger, dz. cyt., I, 205,-206, krótszy tekst u: A. Baumstark, Eine aegyptische Mess- und Taufliturgie vermutlich des 6. Jahrhunderts, “Oriens Christianus” I (1901), 38-41.

[48] Temat ten spotyka się już u Teofila z Antiochii, A Autolycos, I, 12 (Sources chret., 20, 85).

[49] Tertulian, De Baptismo, VII, 1-2 (Sources chret., 35, 76) ; Ambroży, De Mysteriis, VI, 30 (Sources chret., 25, 172-173); Augustyn, De Trinitate, XV, 26, 46, PL 42, 1093; Maksymilian z Turynu, De Baptismo, PL, 778-779; Leidradus, Liber de sacramento Baptismi, VII, PL 99, 863-865, itd.

[50] Catecheses myst., III, 1 i 6, PG 33, 1088-1089 A i 1093 A.

[51] De vita in Christo, lib. III, PG 150, 569 AB i 580 C.

[52] De Sacramentis, c. XLIII, PG 155, 185 D – 188 C; c. LXXIII, tamże, 244-245. Chodzi tu o namaszczenie udzielane po chrzcie, a więc o bierzmowanie według jego liturgii (col. 248 A).

[53] Rerum Eccl. contemplatio, PG 98, 385 C – 388 C.

[54] Hymni de oleo et oliva, XXVII, 5; “Oleum sacerdotio affine, sicut Joannes, sacerdotis filius, viam parat ad baptismum” (Lamy, II, 802).

[55] In Leviticum, lub. II, In Lv. 8, 14-17, PG 93, 880 B; In Lv. 14,18, tamże 956 D.

[56] De vita in Christo, lib. II, PG 150, 529 CD. Jasne jest, że natchnienie dała tu formuła katechumenów: “Sługa Boży […] jest namaszczony olejem wesela […]”, ponieważ właśnie powołuje się na Ps 45 (44),8: “Bóg, twój Bóg, namaścił cię olejem wesela […]”.

[57] Można polegać na świadectwie Orygenesa, ponieważ jego podróże i pobyt u cezara pozwoliły mu zapoznać się z literaturą syryjską, a jego pisma wywierały wpływ nawet poza granicami Egiptu. Jego komentarz do Księgi Kapłańskiej mówi, że wyrzeczenie się wszystkiego, co się posiada, i oddanie się Chrystusowi jest aktem kapłańskim, całopaleniem (In Leviticum hom., IX, 9, PG 12, 521 CD). To właśnie przez swoje chrzcielne zobowiązania czyni katechumen.

[58] Podczas wtajemniczenia prozelitów obrzezanie poprzedzało chrzest. Możliwe więc, że namaszczenie katechumena zdawało się być jakimś uduchowieniem “pieczęci” obrzezania. Liturgia syryjska chrztu wprowadziła właśnie w chwili namaszczania katechumena hymn, w którym tak oto wspomina się o obrzezaniu: “Oddzielił spośród narodów lud naznaczony pieczęcią obrzezania. Obecnie pieczęcią namaszczenia oddzielił lud od narodów. W czasie bowiem zbłądzenia narodów oddzielił od nich lud, teraz zaś, kiedy lud zbłądził, oddzielił od nich narody”, w: J. Assemani, dz. cyt., II, 241; H. Denzinger, dz. cyt., I, 294. Jest to hymn św. Efrema (De Epiphania, III, 4, CChO 83, 135).

[59] Ps 45 (44), 8.

[60] J. Assemani, dz. cyt., II, 234-235; H. Denzinger, dz. cyt., I, 286.

 

Zobacz także