Blask purpury

Już przy różowym brzasku dzień wstawał, gdy oni w dalszą ruszyli drogę. Tym poetyckim obrazem Jan Kanapariusz rozpoczyna opis ostatniego dnia życia św. Wojciecha. Tak przynajmniej podaje tekst umieszczony w Liturgii Godzin, przeznaczony na uroczystość patrona Polski.

WojciechPrawdziwe przesłanie tego krótkiego zdania możemy jednak w pełni odczytać dopiero, gdy sięgniemy do łacińskiego tekstu. Okazuje się, że autor umieścił w tych kilku słowach zapowiedź tego, co ma się dopiero dokonać. Iam exurgente purpureo die. Purpureus jest oczywiście w tym zdaniu metaforą mającego nastąpić męczeństwa. Dlatego w tłumaczeniu Brygidy Kürbis zdanie brzmi następująco: Gdy już wstawał krwawy dzień, ruszyli w dalszą drogę. Czujny czytelnik już na początku domyśli się, jaki będzie koniec owej historii. Niezbadane są drogi, którymi prowadzi nas Bóg, jednak zawsze daje nam znaki, które zapowiadają wypełnienie się Jego dzieła. Purpureus, oznacza w równej mierze męczeństwo jak i chwałę. Bruno z Kwerfurtu w drugim z najstarszych żywotów św. Wojciecha dokonuje podobnego zabiegu literackiego. Odwołując się do obrazu purpury, otwiera nim nie tylko opis męczeństwa, ale całość jego żywota: rodzi się purpurowy kwiat ziemiom czeskim. Tym purpurowym kwiatem jest św. Wojciech. Blask purpury spoczął na nim i będzie towarzyszyć mu aż do ostatnich chwil.

 Wiele można by pisać o życiu i misji św. Wojciecha. Wciąż wydaje się on postacią mało znaną, nawet przez wiernych w Polsce. Szczególnie cały okres poprzedzający jego misję w Prusach wydaje się zapomniany. A przecież św. Wojciech był jedną z najważniejszych postaci średniowiecznego Kościoła. Najpierw jako biskup praski, później jako mnich benedyktyński, a w końcu misjonarz w Prusach, uosabiał najszczytniejsze idee średniowiecznego chrześcijaństwa. Nie był też człowiekiem wolnym od wątpliwości i rozterek. Jego wielkim marzeniem, które kilkakrotnie sprowadzało go do Rzymu, było wstąpienie do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Kiedy już cel swój osiągnął, do głębi przejęty ideałami życia mniszego, tak mówi o tym w słowach Kazania o św. Aleksym, które uczeni właśnie jemu przypisują: My przeto, choć nie jesteśmy godni nazywać się sługami, jesteśmy jednak jego synami [św. Aleksego], ponieważ święty u Boga orędownik zgromadził nas w tym domu swoim przez profesję mniszą. Jesteśmy jego synami my, zrodzeni według ciała przez różnych rodziców, których nie przestaje duchowo gromadzić w jedną rodzinę, złączoną przez profesję mniszą. Mogłoby się wydawać, że biskup praski odnalazł w końcu swoją przystań w Kościele. Pragnie jak św. Aleksy pozostawać nieznany nawet najbliższym, by swoją modlitwą zadośćuczynić za grzechy Kościoła.

Nie było mu dane długo nosić czarny mnisi habit. Blask purpury wydaje się go wzywać do Prus. Nawet w klasztorze na Awentynie św. Wojciech pozostawał wciąż biskupem, tym, który przywdział purpurę jako symbol gotowości do oddania życia za Chrystusa. Jak pisze Dorothea Forstner w Świecie symboliki chrześcijańskiej, purpura oznacza bowiem ducha, ogień i krew i jest znakiem gotowości przyjęcia śmierci męczeńskiej. Jeszcze wyraźniej niż w przypadku biskupów uwypuklona jest ta symbolika w kolorze purpury kardynalskiej. Papież wypowiada następujące słowa nakładając kapelusz na głowę nowo mianowanego kardynała: Na pochwałę Boga i dla ozdoby Stolicy Apostolskiej przyjmij ten czerwony kapelusz, oznakę godności kardynalskiej. Niech będzie on znakiem, że dla wywyższenia wiary świętej, dla pokoju i spokoju chrześcijaństwa, dla wzrostu i trwałości świętego Kościoła rzymskiego musisz się okazać nieustraszonym aż do przelania krwi.

Musisz się okazać nieustraszonym aż do przelania krwi. To bardzo wymagające słowa, które wzywają do naśladowania Chrystusa również w Jego śmierci. Kościołowi została powierzona misja głoszenia Słowa Bożego. Jak przypomina nam w encyklice Deus caritas est papież Benedykt XVI misja ta zawiera w sobie kerygmę i martyrię. Św. Wojciech nie zdążył przekazać kerygmatu pogańskim ludom Prus. Po nim przyszli inni, którzy tego dokonali, między innymi św. Jacek Odrowąż. Swoją śmiercią głosił jednak może nawet wyraźniej prawdę o chrześcijaństwie, prawdę o miłości Boga, która nie waha się umrzeć na Krzyżu dla zbawienia człowieka.

Już nie z ust św. Wojciecha poganie dowiadują się o Bogu, lecz z jego ciała tryska obficie purpurowy strumień, który jest świadectwem prawdy o Bogu.

Wojciech Surówka OP

 

 

 

 

Zobacz także