„Błogosławimy wam z Pańskiego domu”

Kilka dni temu, w niewielkim gronie czytelników blogów*), oglądaliśmy faksymile benedykcjonału biskupa Æthelwolda. Oryginał, sporządzony prawdopodobnie w latach 971-984, znajduje się w British Library.

Benedykcjonał to księga zawierająca uroczyste biskupie błogosławieństwa, których udzielano w czasie mszy pontyfikalnej, tuż przed Komunią. Takie manuskrypty są rzadkością, gdyż biskupie błogosławieństwa z reguły umieszczano w pontyfikałach, zawierających całość liturgii sprawowanej przez biskupa. Æthelwold, biskup Winchester, zażyczył sobie jednak osobnej księgi, którą wykonał skryba Godeman, mianowany później – według wszelkiego prawdopodobieństwa – opatem w Thorney. Sam Æthelwold związany jest z tzw. reformą benedyktyńską, spod jego pióra wyszła m. in. często przeze mnie cytowana „Regularis concordia”.

Jego benedykcjonał jest szczególnie bogaty. Nie tylko pod względem wyjątkowej ozdobności zewnętrznej – zawiera wiele pięknych miniatur, pisanych złotem i barwnymi farbami – ale też pod względem swej treści. Zawarte w nim są błogosławieństwa na wszystkie niedziele roku i na wiele świąt. Co ciekawe, są one z reguły podawane w dwóch wersjach, gregoriańskiej i gallikańskiej. Biskup mógł zatem dowolnie wybrać błogosławieństwo (ktoś ma jakieś skojarzenia?).

Tak więc oglądaliśmy faksymile, można było pogłaskać jego kartki, idealnie wręcz imitujące pergamin, popatrzeć na wszystkie obrazki (które jednej z osób szczególnie się podobały), zastanawialiśmy się, jacy święci się na nich pojawiają (Piotr Apostoł miał tonsurę i nie miał brody, Maria Magdalena była w chorus virginum). Można było zobaczyć wszystkie uszkodzenia, jakie pojawiły się w rękopisie, miejsca, gdzie farba wyblakła lub przebijała na drugą stronę. Wreszcie, i to było chyba najciekawsze (wiadomo, kto to mówi…), można było poczytać owe błogosławieństwa. Ponieważ Godeman pisał benedykcjonał karolińską minuskułą, właściwie nie było problem z odczytaniem kolejnych wersetów. (Prawdopodobnie gdzieś w sieci można zobaczyć fragmenty tego benedykcjonału?)

Piszę o tym w kontekście ostatnich dyskusji o soborach i liturgii,  zastanawiając się, ile straciliśmy w liturgii ostatnich pięciuset lat.

*) Ja nie będę wymieniał z nazwiska 😉


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.