Bóg pochyla się, by podnieść człowieka

Świętowanie Bożego Narodzenia rozpoczynamy od czytania genealogii – rodowodu Jezusa Chrystusa.

Dla nas, przywykłych do tego, że książka musi się zaczynać od jakiegoś literackiego chwytu, od intrygi, a przynajmniej od jakiegoś wzruszającego poetyckiego obrazu, tekst genealogii jest tajemniczy, niezrozumiały, albo wręcz nudny. Może łatwiej byłoby nam pojąć sens tego tekstu, gdybyśmy go sobie wyobrazili jako starą, czarnobiałą, wielopokoleniową fotografię rodzinną, którą co jakiś czas wydobywa się ze szkatułki i którą kolejne pokolenia oglądają i wskazując na poszczególne twarze pytają: a kto to jest? I potem mówią: A więc to jest moja rodzina, to są moje korzenie?! Jednak dla Żydów, którzy tęsknie oczekują Mesjasza to pierwsze zdanie – Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama – jest właśnie „chwytliwe”, od razu zwraca uwagę. Bo ono potwierdza wiarygodność Jezusa jako Mesjasza (Chrystus znaczy tyle, co Mesjasz). Bo Mesjasz musi być potomkiem Dawida i Abrahama. Mateusz, który swoją Ewangelię adresował przede wszystkim do Żydów, taki stawiał sobie cel – wykazać na podstawie Pisma, że Jezus jest Mesjaszem.

Tożsamość

Dla nas też jest to istotne. Genealogia jest po to, byśmy zrozumieli, kim jest Jezus – jest tym, którego prorocy i cały Stary Testament zapowiadał jako Zbawiciela. Ta długa lista imion podkreśla, że jest jedna, ciągła historia zbawienia, od Dawida, Abrahama, Adama i Ewy aż po każdego z nas. Jakby na marginesie, ten tekst mówi także o nas, o tym, kim my jesteśmy, jaka jest nasza historia, z jakich korzeni wyrastamy. Jeśli Syn Boży stając się człowiekiem zjednoczył się jakoś z każdym z nas, to i my jesteśmy wszczepieni w to drzewo genealogiczne. Na końcu, obok Jezusa, moglibyśmy dopisać: A braćmi i siostrami jego są… i tu pojawiają się nasze imiona.

Cierpliwość Boga

Ta długa historia wielu, wielu pokoleń uczy nas również tego, że Bóg jest cierpliwy, że działa w czasie i nie szczędzi czasu, żeby swoje dzieło dobrze przygotować i doprowadzić do końca. Człowiek jest niecierpliwy, zawsze ma za mało czasu, spieszy się, chce szybkich efektów, dlatego często ucieka się do kłamsta, nieuczciwości, nawet przemocy – albo się zniechęca i poddaje. Bóg jest cierpliwy i wierny – nie wycofuje się ze swoich obietnic. Ale też potrzebuje naszej cierpliwości – naszej cierpliwości wobec Boga i to nie tylko w odniesieniu do historii zbawienia i świata, która może skończy się za rok, może za tysiąc albo miliard lat, lecz również względem naszych osobistych dziejów.

Święta – nieświęta historia

I jeszcze jedna myśl. Genealogia, ta długa lista imion, składa się z postaci wielkich i małych, świętych i grzeszników. Często ta wielkość i małość pomieszane są w jednej osobie, na przykład w Dawidzie czy Salomonie. Zresztą dotyczy to nie tylko Starego Testamentu. W Nowym jest podobnie. Piotr jest wielkim świętym, ale nie jest bez skazy. Tak samo św. Paweł i wszyscy inni Apostołowie. I historia Kościoła wygląda podobnie. Jak to ktoś wyraził: Nie ma świętych bez przeszłości i nie ma grzeszników bez przyszłości. Bóg działa pomimo i poprzez ludzkie wzloty i upadki. Historia relacji człowieka i Boga rozgrywa się nie tylko na szczytach, ale także na niskościach. W końcu wcielenie, narodzenie w stajence betlejemskiej, życie w nazarejskiej prostocie i ukryciu, kuszenie, odrzucenie, ukrzyżowanie, zstąpienie do piekieł – to jedna wielka historia uniżenia Syna Bożego, Jego schodzenia do ludzkiej niskości. Bóg pochyla się aż do ziemi i jeszcze niżej, żeby podnieść człowieka do nieba.

 

Zobacz także