Bóg przychodzi z Temanu

Być może to poprzez bliskość Bożego Narodzenia Adwent wydaje się bardzo łagodnym okresem. Zwiastowanie, Betlejem na horyzoncie, roraty...

Ale jeśli spojrzymy uważniej na teksty brewiarzowe, zobaczymy, że Adwent ciągle nam przypomina o tym, o czym nie pamiętamy, albo nawet nie chcemy pamiętać: o Drugim Przyjściu. W hymnach pojawia się ono wyraźnie, jako dzień, gdy świat ogarnie trwoga, gdy Pan odda każdemu według jego uczynków, gdy czas się skończy, a nadejdzie Sędzia. Te same idee pojawiają się w nowotestamentalnych czytaniach nieszporów: czekamy na dzień objawienia naszego Pana, który przyjdzie w blasku swej światłości, pisze św. Paweł; Sędzia stoi już przed drzwiami, napomina św. Jakub.

Oczywiście, z tym wszystkim łączy się nasza nadzieja i radość, bo przecież całe nasze chrześcijańskie życie jest czekaniem na przyjście Pana. Ale kto z nas żyje tak po chrześcijańsku, aby mógł bez lęku stanąć przed Tym, od którego oblicza uciekły niebo i ziemia? Kto z nas zdolny jest przetrwać dzień Jego nadejścia? Nie powinniśmy zapominać o tym świętym lęku, który nazywamy tradycyjnie bojaźnią Pańską, a nasza nadzieja przecież opiera się na Jego miłosierdziu, które może przeważyć nasze błędy, winy i długi.

…secundo venerit in suae gloria maiestatis… (prefacja adwentowa I)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.