„Boski Ablegacie, czem nie w majestacie?”

Niecodzienne to uczucie: na pierwszych stronach czyjejś książki znaleźć odbicie swoich własnych przemyśleń.

Niecodzienne to uczucie: na pierwszych stronach czyjejś książki znaleźć odbicie swoich własnych przemyśleń. Pamiętam, jak w pocie czoła wypracowywaliśmy w Dominikańskim Ośrodku Liturgicznym wstęp do drugiego tomu śpiewnika Niepojęta Trójco. Próbowaliśmy wtedy (między innymi) zaszczepić jego użytkownikom troskę o pielęgnowanie lokalnych zwyczajów śpiewaczych i wybić im z głowy forsowanie na siłę tego, co w śpiewniku wydrukowaliśmy, a co może kłócić się z „zastaną rzeczywistością śpiewaczą”. Bogactwem śpiewu religijnego w ogromnej mierze jest jego wariantowość, czego najlepszym przykładem nabożeństwo Gorzkich żali – w każdej praktycznie parafii śpiewane na inną melodię. Ta nasza „walka o uszanowanie wariantu” (wciąż mnożą się przykłady tych, którzy wstępu do śpiewnika nie przeczytali…) ciągle trwa. Jakąż więc radość sprawiły mi pierwsze słowa zapisane w antologii „Kolędy Podkarpacia – Podgórze II”, autorstwa etnografa Bartosza Gałązki, który od piętnastu lat zbiera i bada śpiewy religijne południowo–wschodniej Polski:

„Wykorzystując zamieszczone w niniejszej antologii zapisy wariantów (…) warto sprawdzić, czy w danej miejscowości nie jest znana inna wersja (…) utworu. Każda ingerencja w lokalny zwyczaj wykonawczy może wiązać się z nieodwracalnymi skutkami: zubożeniem repertuaru, zaburzeniem poczucia wartości miejscowej tradycji” (s. 11).

Niby wiedzieliśmy, że w takim poglądzie nie jesteśmy osamotnieni, ale znaleźć go na papierze, w dokładnie takiej funkcji, w jakiej i my go umieściliśmy w „Niepojętej Trójcy”… Kojące.

Okładka „Kolęd Podkarpacia”Czytelnik, który uświadomi sobie wagę problemu poruszonego we wstępie, może wkroczyć w bogaty świat setek melodii nagranych, a później stranskrybowanych przez autora. Pomoże w tym mapka miejscowości, z których pochodzą kolejne warianty, a także szczegółowy opis metodologii stosowanej przy zapisie tekstów i nut. Transkrypcje nutowe przygotowane są bardzo starannie: dzięki zastosowaniu dodatkowych oznaczeń sygnalizują wahnięcia rytmiczne, odchylenia intonacyjne oraz typowe dla tej muzyki cechy wykonawcze, jak przednutki, glissanda i rubata. Zanotowany tekst słowny przekazuje cechy gwarowe języka. Cennymi uzupełnieniami publikacji są też wykaz źródeł, z którymi autor porównywał nagrywane warianty, jak również indeksy: incipitów, informatorów i miejscowości. Imponująca jest dokumentacja historyczna materiału, w której autor podaje drukowane przekazy tych kolęd, których warianty poznał w czasie swych etnograficznych podróży. Całość zebranego materiału podzielona jest na trzy grupy: kolędy bożonarodzeniowe, śpiewy kolędnicze oraz powinszowania i oracje.

Antologia ta nie jest jednak tylko katalogowym zbiorem setek wariantów kolęd. Oprócz funkcji „magazynującej”, spełnia ona też rolę dydaktyczną, dzięki sposobowi, w jaki utwory zostają tu przedstawione i opisane. Przeglądając materiał według klucza geograficznego lub osobowego (wybierając kolędy przekazane przez konkretnego informatora), zapoznamy się z bardzo ciekawymi zjawiskami lokalnymi, dotyczącymi tej niezwykłej muzyki. Dowiemy się o istnieniu kontrafaktur, rozpoznając w obcych (na pierwszy rzut oka) kolędach znane od zawsze melodie, ale z innym tekstem. Poznamy wiele zwyczajów kolędowych, jak choćby ten, że mieszkańcy Szufnarowej wykonywali znaną „kolędę–tasiemca” A spis Bartek „przedstawiając jej treść w formie rodzinnego widowiska” (s. 27). Autor przybliża subtelność i wyrafinowanie badanej muzyki nie tylko za pomocą dodatkowych znaków notacji muzycznej, ale także dzięki ciekawym informacjom. Cenna jest na przykład informacja, że ambitus (czyli rozpiętość) melodii śpiewanych w niektórych miejscowościach (np. w parafii Wielopole Skrzyńskie) był szerszy niż w znanych nam wersjach śpiewnikowych, co burzy powszechne wciąż przekonanie, że muzyka ludowa była uproszczoną i zwulgaryzowaną wersją wykwintnej muzyki uczonej, notowanej i przekazywanej drukiem.

Zapoznając się z zapisem nutowym kolejnych wariantów nie mogłem odpędzić od siebie natrętnej myśli: „Ciekawe jak brzmią nagrania tych kolęd, zarejestrowane przez Bartosza Gałązkę”. Z pewnością niezapomnianą przygodą byłoby usłyszenie zebranego przez autora materiału – sam zapis nutowy sugeruje tak dużą ilość melodycznych i rytmicznych subtelności, że trudno je sobie precyzyjnie wyobrazić. A apetyt z każdą stroną rośnie. Życzę autorowi, by jakiś hojny grant pozwolił na wydanie tej antologii w wersji audio!

Zawsze czekam z utęsknieniem na Wielki Post, gdyż dziedzictwo pieśni tego okresu uważam za niesłychanie bogate i piękne. W tym roku sytuacja jest nieco inna – nie mogę przestać śpiewać kolejnych melodii i wariantów z antologii Bartosza Gałązki, a tu „Gromniczna” za pasem. Coraz mniej czasu na smakowanie przecudnej urody melodii „Bóg w Trójcy Świętej sprawił to w niebie” z Białki, czy „Ach biada, biada mnie, Herodowi” z Łęk Strzyżowskich. Że nie wspomnę o ciekawym wariancie „A wczora z wieczora” z miejscowości Nawsie, czy śpiewanej w Woli Sękowej wersji kolędy „Dnia jednego o północy”. W tym roku luty będzie nieco dłuższy niż zawsze, więc może i okres kolędowy dało by się odrobinę przeciągnąć? …

Z okładki książki:

Bartosz Gałązka (ur. 1975) – etnograf i pedagog; od 1997 roku prowadzi badania nad śpiewami religijnymi i obrzędowymi południowo–wschodniej Polski. W czasie swoich wędrówek po regionie utrwala ginący repertuar lokalnych społeczności. Informatorami badacza są przede wszystkim najstarsi mieszkańcy Podkarpacia, pamiętający jeszcze pieśni śpiewane przez poprzednie pokolenia.

W drugim tomie Kolęd Podkarpacia znalazły się materiały zebrane w latach 2004–2011 w etnograficznym regionie Podgórza: transkrypcje ponad siedmiuset wykonań kolęd a także powinszowań oraz oracji świątecznych i noworocznych. Większość udokumentowanych w niniejszym tomie melodii nie była wcześniej publikowana.

Bartosz Gałązka
Kolędy Podkarpacia tom II – Podgórze II
PUW "Roksana", Krosno 2011
ISBN 978-83-7343-383-X
Oprawa miękka, s. 418

 

Zobacz także