Boża wierność przymierzu

Może trochę przywykliśmy do tego, że w uroczystość Zwiastowania koncentrujemy się na samym momencie przyjścia Anioła do Dziewicy oraz na postaci Maryi, na jej fiat, które zmieniło dzieje wszechświata. Może czasem trochę za bardzo skupiamy się w tym dniu na zadawaniu sobie pytania: Czy ja wypełniam wolę Boga tak, jak Maryja?

ROMANO ANTONIAZZO, ZwiastowanieNiewątpliwie, takie podejście jest potrzebne, jednak Kościół w dzisiejszej liturgii godzin kieruje naszą uwagę przede wszystkim na działanie samego Boga i na Jego aktywność w dziele Odkupienia człowieka. Można powiedzieć, że świętujemy dziś zwłaszcza dwie, ściśle powiązane tajemnice: dotrzymanie obietnicy danej ludziom przez Boga oraz wcielenie odwiecznego Słowa. Właściwie, moment Wcielenia i Zwiastowania są w dzisiejszej liturgii niemal utożsamione ze sobą; jak refren powtarza się zdanie Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami (zob. zwł. werset godziny czytań, werset godziny popołudniowej, responsorium II nieszporów).

Boża obietnica, złożona Dawidowi, przypominana jest w godzinie czytań: (…) wzbudzę twojego potomka po tobie, którym będzie jeden z twoich synów, i utwierdzę jego królowanie. On zbuduje Mi dom, a ja utwierdzę dom jego na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem (…) (1 Krn 17,11-13). Zasadniczo, całe dzieje relacji łączącej Boga i Izrael są wciąż potwierdzanym i odnawianym przyrzeczeniem nadejścia Zbawiciela, i nic dziwnego, że dziś tak mocno akcentowana jest jedność Zwiastowania ze Starym Przymierzem. Oto dawnych proroków zapowiedź w tym dniu wypełnia się wreszcie (hymn godziny czytań, por. też hymn I nieszporów i jutrzni), oto nadeszła pełnia czasu i Dziewica z rodu Jessego zrodzi Emmanuela (por. ant. godziny czytań oraz modlitw w ciągu dnia). Jednak owo spełnianie się proroctw nie jest ‘bezduszne’, ‘mechaniczne’, nie wynika z tego, że kiedyś Bóg sam związał się własną obietnicą, której – choćby ‘nie chciał’ – musi teraz dotrzymać. Nie! Co chwila przewija się w dzisiejszej liturgii przypomnienie, że Bóg tego naprawdę pragnął, i to (…) przez wielką swą miłość, jaką nas ukochał, zesłał swego Syna w ciele podobnym do ciała grzesznego (ant. do pieśni Zachariasza).

Tu wkraczamy w tajemnicę Syna, ofiarowanego przez Ojca za i dla nas, przez Którego wypełnia się Boża obietnica. W dzisiejszej liturgii Kościół wciąż stara się zrozumieć, kim On jest i jak spotyka się w Nim natura Boga z naturą człowieka. Jak to się stało, że (…) Syn przedwieczny, zrodzony przez Ojca, Władcę wieczności, przechodzi czasu granice i ziemską Matkę wybiera (hymn jutrzni); że Słowo, które (…) wszechświat stworzyło z niczego i tchnęło ducha we wszystko, co żyje (hymn II nieszporów)stało się prawdziwym człowiekiem? Fragment listu św. Leona Wielkiego, przytaczany w dzisiejszej godzinie czytań, cały poświęcony jest właśnie tej próbie zrozumienia, jak możliwe jest współistnienie dwóch natur w Chrystusie oraz Jego jednoczesne istnienie poza czasem oraz wkroczenie w historię: Przychodzi więc do tej ziemskiej nędzy Syn Boży, zstępując z tronu niebieskiego, nie opuszczając jednak Ojcowskiej chwały, zrodzony w nowym porządku, nowym narodzeniem.

Syn nie jest jedynie biernym i posłusznym wykonawcą: w dzisiejszej liturgii bardzo mocno podkreślane jest Jego współdziałanie z Ojcem, Ich jedność i równość. Jednocześnie, Kościół pochyla się nad tajemnicą uniżenia Syna Bożego, przypominając fragment z Listu św. Pawła do Filipian: Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, i stał się podobnym do ludzi (czytanie jutrzni, pieśń I nieszporów). Owo uniżenie i ogołocenie Jezusa nie dotyczy jedynie Jego ‘ziemskiej’ działalności, w tym – zwłaszcza – śmierci na krzyżu: ono zaczęło się o wiele wcześniej, właśnie w momencie Wcielenia, gdy majestat przyoblókł się w pokorę, moc w słabość, wieczność w śmiertelność; dla uwolnienia zaś człowieka od ciążącego na nim długu, natura nietykalna złączyła się z naturą podległą cierpieniu (II czytanie godziny czytań).

Co wobec tych tajemnic możemy uczynić? Do czego możemy się dziś czuć wezwani? Paradoksalnie, dzisiejsza liturgia wydaje się wręcz powstrzymywać nas samych od działania. W godzinie czytań słyszymy o tym, jak Dawid zapragnął postawić świątynię dla Arki Przymierza, lecz usłyszał: Nie ty zbudujesz mi dom na mieszkanie. (…) Czy powiedziałem kiedykolwiek: ‘Dlaczego nie zbudowaliście mi domu cedrowego?’ (…) Wzbudzę twojego potomka po tobie (…). On zbuduje Mi dom (1 Krn 17, 3.6.11-12). Oczywiście, nie jest to zachęta do pasywności, lecz raczej wezwanie, by pozwolić Bogu działać. By nie myśleć wciąż ‘Co ja powinienem jeszcze zrobić?’, lecz ujrzeć wreszcie, co Bóg czyni; by usłyszeć, co On mówi i obiecuje. Charakterystyczne, że dzisiejsza liturgia nie zawiera właściwie żadnych wskazówek czy zaleceń dla nas.

Jedyne ‘zalecenia’ to te, które w osobie Maryi słyszy cała ludzkość: ‘Nie lękaj się’ (zob. 2 ant. II nieszporów) oraz ‘przyjmij słowo, które Bóg Ci przekazuje’ (zob. 2 responsorium godziny czytań). Dziś świętujemy fakt, że jesteśmy ‘zbawieni przez Bożą wierność przymierzu’ (por. hymn godziny czytań). Dziś Kościół adoruje działanie Boga; raduje się z tego, że Syn Boży (…) stał się nadzieją ludzkości i odkupieniem grzeszników (hymn godziny czytań), oraz po prostu przyjmuje bezinteresowną miłość Pana. Miłość, której wciąż nie dowierzamy, choć wydaje się na pozór naturalna i oczywista (w końcu tyle wciąż o niej słyszymy!). Dlatego, jeśli dzisiejsza liturgia nas do czegoś wzywa, to chyba jedynie do przypominania sobie o szalonej, odwiecznej miłości Boga, która właśnie w momencie Zwiastowania tak mocno się objawiła. Przypominajmy więc sobie stale o tym wydarzeniu: Anioł Pański zwiastował Maryi i poczęła z Ducha Świętego. Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa. Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami (wersety modlitw w ciągu dnia).

Eliza Litak

 

Zobacz także