Boże mój, wielbić pragnę Ciebie

W obliczu daru miłości, który nam składa Bóg, nie możemy uczynić nic innego, jak tylko wyznać z pokorą niegodnego sługi i odwagą umiłowanego dziecka: Jesteś moim Bogiem, dziękować chcę Tobie, Boże mój, wielbić pragnę Ciebie (1 antyfona, Jutrznia). To wyznanie prostego serca, które pragnie bliskości i niczego więcej, któremu brakuje słów dziękczynienia. Potrzeba nam łaski Stwórcy byśmy mogli uczyć się prostoty spotkania, w którym Bóg pozostaje Bogiem, w którym wystarcza święta, życiodajna obecność i zachwyt uwielbienia.

Liturgia godzin dzisiejszego dnia prowadzi nas przez trzy elementy do odkrywania prawdziwej radości spotkania ze Stwórcą. Oto bowiem już druga antyfona I Nieszporów nie pozwala nam trwać w bezczynności: Zbudź się, który śpisz i powstań z martwych, a Chrystus obdarzy Cię światłem. To wezwanie do przebudzenia. Do zauważenia tego, że Bóg czeka na nas. Trudno jest się nam przyznać do tego, że marnujemy szanse na spotkanie, że każdego dnia coraz bardziej tracimy nadzieję, że pogrążamy się w ciemności. Może już nawet nie zauważamy, że kurczy się nasze serce. Może przyzwyczailiśmy się do mierności i do smutku, do egoizmu i obojętności, który nam towarzyszy, do tego, że wciąż nie mamy czasu i cierpliwości dla tych, których mijamy. I może w ten właśnie sposób pozwalamy, by rzeczywistość ciemności i śmierci zagarniała nasze życie. Powoli umieramy zamknięci w naszych wyobrażeniach o Bogu, o ludziach, którzy nas otaczają i o nas samych, w wyobrażeniach na naszą miarę. Tymczasem dzisiejsza liturgia zaprasza nas do odkrycia naszej tożsamości. Brakuje nam odważnej miłości i spojrzenia, które nie oskarża braci, które nie oskarża nas samych. Potrzeba abyśmy w otchłani nędzy, mierności i bezsilności usłyszeli głos wzywającego nas Boga, abyśmy pozwolili mu wkroczyć w naszą rzeczywistość, by wyrwał nas z odrętwienia, by nasze oczy mogły ujrzeć światło, by na nowo nas stworzył, byśmy w rzeczywistości, która nas otacza rozpoznali Jego ożywczą obecność i uwierzyli w cud miłości, uwierzyli w cud przemiany.

Za sprawą Bożej łaski możemy odkryć moc Jego miłości Boga do każdego z nas. To On przed wiekami wypowiedział nasze imię, to On zechciał abyśmy istnieli i to On wszechmocny i potężny Stwórca świata stał się sługą sług, uniżył samego siebie i oddał za nas życie. Gdy byliśmy umarli wskutek grzechów, Bóg przywrócił nas do życia razem z Chrystusem, z wielkiej miłości jaką nas umiłował (3 antyfona, I Nieszpory). Syn Boga przyjął na siebie człowieczeństwo, wszedł w rzeczywistość grzechu , by śmiercią pokonać śmierć, by dać nam udział w swoim świętym życiu. Przedwieczna Miłość zawisła na krzyżu, byśmy mogli mieć życie. Drzewo hańby przemienione zostało Świętą Ofiarą w życiodajny zdrój łaski.

Jesteśmy dziećmi samego Boga i jesteśmy powołani do tego, by każdego dnia odkrywać w sobie tę godność, by każdego dnia coraz wyraźniej odkrywać swoje prawdziwe oblicze w przestrzeni spotkania z Jednorodzonym, by coraz pełniej uczestniczyć w Bożym życiu. Chrystus wzywa nas do tego, byśmy ujrzeli prawdziwą Światłość, w której nie ma ciemności. Światłość, która rozproszyła wszelki mrok i na nowo nas stworzyła w męce i zmartwychwstaniu, która ma moc nas stwarzać na nowo każdego dnia. Bóg patrzy na nas wzrokiem pełnym miłości i przygarnia do przebitego serca, byśmy w Nim odkrywali źródło życia. Chrystusie tego, który przychodzi by nas wybawić i by nas sądzić, bo jest On sędzią żywych i umarłych (2 antyfona, II Nieszpory),ale jest to sąd miłości, sąd nieskończenie dobrego Ojca, dla którego największą wartością jest pełnia życia, jaką nam ofiaruje w swej niezwykłej hojności. On daje nam też zapewnienie: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się szczerze nawrócił i miał życie (antyfona z Modlitwy południowej). To zapewnienie to dobra nowina dla nas, póki trwa nasze życie, dopóki jesteśmy tu i teraz możemy odpowiedzieć na głos Pana, który nas wzywa z ciemności w przestrzeń swego życiodajnego światła. Możemy dać się Mu poprowadzić, bo On przychodzi, abyśmy zechcieli pójść za nim. Przestrzeń miłości, w której przebywamy z Bogiem i Ojcem, przemienia naszą rzeczywistość, staje się źródłem prawdziwej radości i pokoju. W obliczu daru miłości, który nam składa Bóg nie możemy uczynić nic innego, jak tylko wyznać z pokorą niegodnego sługi i odwagą umiłowanego dziecka: Jesteś moim Bogiem, dziękować chcę Tobie, Boże mój, wielbić pragnę Ciebie. To wyznanie prostego serca, które pragnie bliskości i niczego więcej, któremu brakuje słów dziękczynienia. Potrzeba nam łaski Stwórcy byśmy mogli uczyć się prostoty spotkania, w którym Bóg pozostaje Bogiem, w którym wystarcza święta, życiodajna obecność i zachwyt uwielbienia.

Zobacz także