Budować na przekonanych niedowiarkach

Chrystus na apostołów powołał ludzi podobnych do Niego samego. Niektórzy byli tak jak On wrażliwi, inni tak jak On byli wytrwali, inni tak jak On byli wierni prawu i obietnicy. Chrystus na apostołów powołał ludzi niepodobnych do Niego samego. Niektórzy przeciwnie niż On, byli porywczy, inni przeciwnie niż On byli tchórzliwi, inni przecinie niż On, byli niestali. Nie myślę tu o podziale między apostołami. Przeciwnie, każdy z nich był w czymś do Chrystusa podobny, a w czym innym zupełnie Go nie przypominał.

Hendrick Terbrugghen, Niewierność świętego Tomasza

To w czym Piotr nie przypominał swojego Mistrza, sprawiało, że słowa jego Ewangelii miały rys, znamię, które tylko Piotr mógł im nadać. Podobnie Jan, Ewangelii, którą głosił nadał charakter, którego nikt inny nie mógł w nią włożyć. Ewangelia zapamiętana i przekazana chrześcijanom przez Jakuba, różniła się od tej, zapamiętanej przez Mateusza. Każdy z apostołów nieco inaczej pamiętał fakty, na co innego zwrócił uwagę, różnie interpretował wydarzenia… Ewangelię – słowo Chrystusa – wypowiada Kościół. Słowo Kościoła jest natchnionym słowem ludzi. Duchowa treść jest aż ciężka od cielesności.

Wydarzenie, które wspominamy w święto Tomasza Apostoła doskonale pokazuje naturę tej prawdy. Oto dzięki Tomaszowemu szukaniu potwierdzenia, dzięki jego podejrzliwości, przezorności domagającej się uzasadnienia, stajemy wobec niewyobrażalnego wręcz zdarzenia. „Podnieś tutaj swój palec…, podnieś rękę i włóż ją do mego boku…”. Oto pierwszy żywy spośród umarłych pozwala dotknąć swoich ran. Dzieje się tak z powodu Tomaszowego niedowiarstwa i Chrystusowej miłości. Było w Tomaszu coś, co urzekło Jezusa, coś, dlaczego go powołał. Tomasz był jakoś podobny do swego Pana, dlatego Go pokochał i z Nim podróżował. Wiązała ich nić wewnętrznego porozumienia. Ale była w nim również jakaś ludzka podejrzliwość, a może duma lub rezygnacja. Coś, co sprawiało, że domagał się faktów. („Czy wtedy przywrócisz królestwo Izraela?”)

Kościół natomiast tka Ewangelię na tym, co w Tomaszu podobne do Chrystusa i na tym, w czym uczeń nie przypomina Nauczyciela. Wbrew pozorom Kościół nie wypomina dzisiaj Tomaszowi jego niedowiarstwa. Przeciwnie, w liturgii dziękuje za wyznanie wiary, jakie złożył apostoł. Tomasz jest stawiany jako wzór dla wierzących: „Wszechmogący Boże, z radością obchodzimy święto Tomasza Apostoła, przez jego wstawiennictwo zachowaj naszą wiarę, abyśmy jak on uznali Twojego Syna za naszego Pana i mieli życie w imię Jezusa Chrystusa” (Kolekta), podobnie modlitwa po komunii: „Boże, nasz Ojcze, w Najświętszym Sakramencie rzeczywiście przyjęliśmy Ciało Twojego Jedynego Syna, spraw, abyśmy z Tomaszem Apostołem, uznawali Chrystusa za swojego Pana i Boga i całym życiem potwierdzali tę wiarę”. Dlaczego tak się dzieje? Sądzę, że wyznanie wiary jest możliwe jedynie wtedy, gdy szczerze zmierzymy się z naszymi wątpliwościami, lękiem, fałszem. Tomasz nie wierzył pozostałym apostołom w to, że Pan żyje. Nie taił swojego niedowiarstwa. Wyznał je otwarcie. Nie musimy wyobrażać sobie Tomasza, który butnie przeciwstawia się apostołom. Tomasz mógł z głębokim żalem wyznać to, że nie uwierzy, póki nie zobaczy śladów męki na ciele Jezusa. Mógł przeżywać kryzys wiary, rezygnację i złość. Przyznał się przed sobą do tego, co w nim się działo. Uczciwie przyznał się do swojej słabości. Nie udawał wiary, nie dał się ponieść euforii. Chciał mieć pewność.

Chrystus nie odówił mu pewności. Dlatego Tomasz mógł powrócić do Mistrza. Urzekająca jest ich przyjaźń. Jezus jedynie Tomaszowi pozwala dotknąć swoich ran. Temu, który przyznał się do swego niedowierzania, temu, który chciał być pewien. Tomaszowi, który tak bardzo cenił fakty. Nie potrafię inaczej wyobrazić sobie Chrystusa mówiącego: „nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym”, jak tylko z uśmiechem, z jakimś rozbawieniem na widok zmieszanego empirysty, który staje wobec tajemnicy Zmartwychwstania. A jednak, pozwala mu się dotknąć, głębiej niż innym.

Kościół potrzebuje budować na przekonanych niedowiarkach. Takim był Piotr, który nie mógł nadziwić się miłości zdradzonego Jezusa, taką była Maria Magdalena, która nie mogła pojąć jak ogrodnik może tak bardzo przypominać Mistrza, takim był Tomasz. Taka jest wiara Kościoła: zdumiona tajemnicą zbyt wielką dla ludzkich umysłów. Taka jest też jego modlitwa: „Jesteś moim Bogiem, podziękować chcę Tobie, Boże mój, wielbić pragnę Ciebie; dziękuję Tobie, bo stałeś się moim zbawcą” (antyfona na wejście).

Tomasz Grabowski OP

Zobacz także