Budować na skale

Wieczorem w sobotę, 27 maja, Benedykt XVI spotkał się z młodzieżą na krakowskich Błoniach. Motywem przewodnim wspólnej modlitwy było rozważanie tego, iż Jezus jest skałą i fundamentem naszego życia. Uczestnicy spotkania przynieśli ze sobą kawałki skały podpisane ich imionami i nazwiskami; a także świece, które zapalono od ognia przekazanego młodzieży przez Papieża.

Spotkanie rozpoczęło się tuż przed 19. Czuwanie przed przybyciem Ojca Świętego trwało od około 14, sam pobyt Papieża na Błoniach – niemal dwie godziny. Po krótkim powitaniu przez kardynała Stanisława Dziwisza, który poprosił o błogosławieństwo dla wszystkich młodych oraz dla młodych młodością ducha, młodzież z duszpasterstwa akademickiego również przywitała Ojca Świętego, przypominając, że to oni zaprosili go do Polski jako pierwsi, już w dniu wyboru na Stolicę Piotrową. Zaznaczyli też, że na Błoniach modlą się za wszystkich młodych Polaków.

Główną część spotkania stanowiło trzyczęściowe oratorium, opowiadające o niektórych problemach, z którymi muszą borykać się młodzi i na które jedyną odpowiedzią jest budowanie życia na Chrystusie. Pierwsza część poświęcona była narkomanii i brakowi wewnętrznej wolności, druga – rodzinie i samotności, trzecia zaś – problemom społecznym. Każda z tych części uporządkowana była według tego samego schematu: czytanie z Pisma Świętego, krótka etiuda filmowa, modlitwa oraz odpowiadająca na nią pieśń.

Po oratorium homilię wygłosił Benedykt XVI. Mimo, iż była dość często przerywana okrzykami, życzeniami i śpiewami, wydaje się, iż była bardzo uważnie słuchana przez zgromadzonych na Błoniach. Słowami, które wzbudziły ogromny entuzjazm, było: „Wiemy, że (…) gdzie dwaj albo trzej zgromadzeni są w imię Jezusa, tam On jest pośród nich. A was jest tutaj więcej”. Następnie Papież mówił o pragnieniu, które jest w każdym sercu: pragnieniu własnego, trwałego domu, opartym na miłości, zrozumieniu i prawdzie; domu, którego nie trzeba się wstydzić. Ten dom jest tak naprawdę symbolem życia szczęśliwego i spełnionego. Ojciec Święty wzywał: „Nie lękajcie się tej tęsknoty! Nie uciekajcie od niej! Niech was nie zniechęca widok domów, które runęły, pragnień, które obumarły”. Przypomniał ewangeliczne wezwanie, by budować dom na skale i wskazał, że chodzi o to, by budować życie na Chrystusie i z Chrystusem. Tłumaczył też, co to znaczy: „To budować z Kimś, kto znając nas lepiej niż my sami siebie, mówi do nas: Drogi jesteś drogi w moich oczach, nabrałeś wartości i ja cię miłuję (Iz 43,4). (…) To budować z Kimś, kto stale pochyla się nad zranionym ludzkim sercem i mówi: Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz (J 8, 11)”.

Ojciec Święty zacytował List do Koryntian, mówiący o wędrówce przez pustynię: „wszyscy pili z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus (1 Kor 10, 4). Zapewne nie wiedzieli ojcowie narodu wybranego, że tą skałą był Chrystus (…) Pili jednak z tej duchowej skały, którą jest Chrystus, bo tęsknili za wodą życia, bo jej potrzebowali. Wędrując przez życie, może niejednokrotnie nie jesteśmy świadomi obecności Jezusa. Ale właśnie ta obecność, żywa i wierna, obecność w dziele stworzenia, obecność w Słowie Bożym i Eucharystii, we wspólnocie ludzi wierzących i w każdym człowieku odkupionym drogocenną Krwią Chrystusa, ta obecność jest niegasnącym źródłem ludzkiej siły”.

Benedykt XVI wskazał też, że budowanie na skale jest też budowaniem na Kimś odrzuconym, gdyż Jezus był (…) żywym kamieniem, odrzuconym przez ludzi, ale u Boga drogocennym i wybranym (1P 2, 4). Tajemnicą zła jest, że „człowiek jest w stanie odrzucić Tego, który go do końca umiłował”. Owo odrzucenie ma miejsce również współcześnie: „Jezus niejednokrotnie jest ignorowany, jest wyśmiewany, jest ogłaszany królem przeszłości, ale nie teraźniejszości, a tym bardziej nie jutra, jest spychany do lamusa spraw i osób, o których nie powinno się mówić na głos i w obecności innych”. Jednak nie może nas to zniechęcać: „Nasza wiara musi często się konfrontować z niewiarą innych, by pozostać naszą wiarą na zawsze”.

Konieczna jest świadomość tego, że przeciwności są czymś nieuniknionym i naturalnym – sam Jezus mówił, iż (…) spadną deszcze, wzbiorą potoki, zerwą się wichry i uderzą w dom (por. Mt 7, 25). Benedykt XVI zaznaczył „Chrystus rozumie nie tylko tęsknotę człowieka za trwałym domem, ale jest w pełni świadomy wszystkiego, co może zburzyć trwałe szczęście człowieka. Nie dziwcie się więc przeciwnościom, jakiekolwiek są!”.

Papież wskazał też, że budowanie domu na skale jest po prostu mądrością: „Kto wie, może i łatwiej postawić swoje życie na ruchomych piaskach własnej wizji świata, może łatwiej budować bez Jezusowego słowa, a czasem i wbrew temu słowu. Ale kto tak buduje nie jest roztropny, bo wmawia sobie i innym, że żadna burza nie rozpęta się w jego życiu”. Wzywał też: „Nie lękajcie się być mądrzy!”.

Ojciec Święty nawiązał też do innego ewangelicznego fragmentu mówiącego o skale, do słów Jezusa: Ty jesteś Piotr, skała i na tej skale zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16, 16). Dlatego budowanie życia na skale oznacza również budowanie na Piotrze i na Kościele. Papież wspomniał: „Tu w Krakowie, umiłowanym mieście mojego Poprzednika Jana Pawła II, słowa o budowaniu na Piotrze i z Piotrem oczywiście nikogo nie dziwią. Dlatego mówię wam: nie lękajcie się budować waszego życia w Kościele i z Kościołem!” Kilkakrotnie przerywano oklaskami i okrzykami „Benedetto” zdanie: „Nie zapomnijcie, że ani ten Piotr, który przygląda się naszemu spotkaniu z okna Boga Ojca, ani ten, który teraz stoi przed wami, ani żaden następny nigdy nie wystąpi przeciwko wam ani przeciw budowaniu trwałego domu na skale”.

Papież zakończył homilię podkreślając, jak wielka nadzieja kryje się w słowach, iż Chrystus jest skałą naszego życia: „Jest w tym Jego słowie jakaś niesamowita ufność w moc fundamentu, wiara, która nie lęka się próby, gdyż jest potwierdzona przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa”. Papież nawoływał, by zachować młodzieńczą ufność i pragnienia: „Lęk przed porażką może czasami zniweczyć nawet najpiękniejsze marzenia. Może sparaliżować wolę i odebrać wiarę, że istnieje dom zbudowany na skale. Może skłonić do uwierzenia, że tęsknota za domem to tylko młodzieńcze pragnienie, a nie projekt na życie. Odpowiedzcie na ten lęk razem z Jezusem: „Nie runie dom, gdy na skale będzie utwierdzony!”

Gdy tylko Benedykt XVI skończył homilię, zebrani na Błoniach spontanicznie odśpiewali mu „sto lat”. Po chwili śpiew przeszedł w hymn Światowych Dni Młodzieży, w trakcie którego kilkoro młodych przyniosło przed ołtarz kawałki skały z wypisanymi na nich imionami i nazwiskami – podobne mieli przynieść na Błonia wszyscy uczestnicy spotkania z Ojcem Świętym. Te kamienie zostaną później złożone w fundamentach Centrum Jana Pawła II, mającego powstać koło Łagiewnik. Benedykt XVI pobłogosławił też kamień węgielny pod to Centrum. Owo błogosławieństwo – wypowiedziane po polsku, mimo przygotowania łacińskiej formuły – zostało opóźnione przez zgromadzonych na Błoniach, którzy nie bacząc na wezwanie do skupienia zaintonowali śpiew „Abba Ojcze”.

Spotkanie zakończyło się jeszcze jednym znakiem: przekazaniem przez Papieża ognia zapalonego od paschału, symbolizującego ogień miłosierdzia. Następnie wspólnie odmówiono „Ojcze Nasz”, zaś Benedykt XVI udzielił uroczystego błogosławieństwa.

W związku z entuzjastycznymi reakcjami młodzieży, spotkanie zakończyło się niemal pół godziny później, niż przewidywał program. Po odjeździe Papieża zdecydowana większość młodych pozostała na Błoniach. O 21 rozpoczęła się uroczysta msza święta, która przeszła w czuwanie, mające trwać oficjalnie do 2 w nocy. Oficjalnie, gdyż wielu pozostało na Błoniach do rana, oczekując na niedzielną mszę świętą celebrowaną przez Benedykta XVI.

el

O. Raniero Cantalamessa OFM

 

Zobacz także