Być sługą

Owce, słudzy, uczniowie, przyjaciele Jezusa. Stany w Jego królestwie – cztery rodzaje poddanych. Dzisiaj opisuje sedno bycia służącym. Lekcja trudna.

Apostołowie prosili Pana: „Dodaj nam wiary”. Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.
Kto z was mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać””. (Łk 17.5 – 10)
 
Owcą czyni jakiś rodzaj poznania Jezusa i zaufania Mu. Zrazu nawet Apostołowie są tylko owcami. Dopiero co usłyszeli naukę o przebaczaniu. Niepierwsza z tych, które są nie do wiary. Owcy nie wystarcza jej naturalnej ufności, by wierzyć w te wszystkie nieprawdopodobne pouczenia, ostrzeżenia, zachęty. Rozpoznając swój niedostatek wiary w słowa Jezusa, proszą o jej przymnożenie.
 
Odpowiedź na prośbę jest dwuskładnikowa: określenie możliwości wiary i opis doskonałego sługi. By uwierzyć w prawdę obrazu idealnego sługi, trzeba mieć wiarę jakościowo inną od wiary owcy. Precyzyjniej. By owca mogła po tym nauczaniu zapragnąć zostać sługą Jezusa, musi uwierzyć w niezwykłą sprawczość wiary. By móc służyć, trzeba nie tylko ufnie się powierzać swemu pasterzowi, co czyni owca, ale trzeba uwierzyć w obraz sługi, którym mogę się stać.
 
Potrzeba wiary, bo nie ma co liczyć na to, że wystarczy mojej bezinteresowności, mojej wspaniałomyślności, by służyć tak, jak opisuje to Jezus.
 
W tej służbie naturalną rzeczą jest, że wykończony całodzienną pracą sługa usługuje zmęczony i głodny swemu Panu. Ani mu do głowy przyjdzie mieć pretensje o marne traktowanie. W tej służbie nie ma wyrazów wdzięczności za ofiarność. Określa ją bez reszty powinność i jej przeżycie.
 
Już kiedyś stawiałem pytanie: czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie miłość sługi do swojego pana? Prawdziwą trudnością nie jest zglajszachtowany ideą równości współczesny świat, ale zanikające poczucie obowiązku, świat bez powagi zobowiązań. Należałoby wyobrazić sobie miłość, która wydarza się w żywiole powinności. Jej materią i wyrazem jest powinność służby, są obowiązki wobec pana.
 
Bierna owca musi uwierzyć w możliwość wydarzenia się takiej miłości w jej życiu. I wszystko jedno kim będzie: zakonnikiem, księdzem, którego nachodzi pokusa ucieczki od podjętych zobowiązań, niedzielnym katolikiem, który prawdziwie woła do Pana tylko wtedy, gdy dozna trudności życia, poruszonym religijnie młodym człowiekiem, któremu fałszywie wytłumaczono, że Jezus jest jego przyjacielem, a więc i on może się z Jezusem od zaraz przyjaźnić. 
 
 

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".