Celem liturgii jest szczęście człowieka – refleksja na kanwie KL 5-8

W czasie III Rekolekcji liturgicznych Mysterium fascinans odbywały się również warsztaty nad Konstytucją o liturgii. Czytałem ją wielokrotnie. Dyskutowałem. Ale warsztaty przyniosły mi nowe doświadczenie tego tekstu, a przede wszystkim z nową mocą spojrzałem na liturgię. Odkryłem z jeszcze większą intensyfikacją, jak bardzo Bóg chce mojego szczęścia.

W mojej grupie w czasie warsztatów przyglądaliśmy się pierwszym punktom I rozdziału KL – punkty 5-8.
Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty, który mnie niezmiernie zachwyciły i wniosły coś niezwykle istotnego w moje rozumienie i uczestnictwo w liturgii.
5. Bóg, który "pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni […] Dlatego w Chrystusie "dokonało się nasze całkowite pojednanie z przebłaganym Bogiem i otrzymaliśmy pełnię kultu Bożego".
[…]  Albowiem z boku Chrystusa umierającego na krzyżu zrodził się przedziwny sakrament całego Kościoła.

6. Jak Ojciec posłał Chrystusa, tak On posłał Apostołów, których napełnił Duchem Świętym, nie tylko po to, aby głosząc Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, zwiastowali, że Syn Boży przez swoją śmierć i zmartwychwstanie uwolnił nas spod władzy szatana i śmierci oraz przeniósł do królestwa Ojca, lecz również po to, aby to dzieło zbawienia, które głosili, również sprawowali przez Ofiarę i sakramenty […] I tak przez chrzest ludzie zostają wszczepieni w paschalne misterium Chrystusa: z Nim współumarli, współpogrzebani i współzmartwychwstali […] Podobnie ilekroć spożywają Wieczerzę Pańską, śmierć Pana głoszą, aż On przyjdzie.

8. Ziemska liturgia daje nam przedsmak uczestnictwa w liturgii niebiańskiej sprawowanej w świętym mieście, Jeruzalem, do którego pielgrzymujemy, gdzie Chrystus zasiada po prawicy Boga jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku. W ziemskiej liturgii ze wszystkimi zastępami niebieskich duchów śpiewamy Panu hymn chwały. Wspominamy ze czcią świętych i spodziewamy się, że Bóg dopuści nas do ich grona. Wyczekujemy Zbawiciela, naszego Pana Jezusa Chrystusa, aż się ukaże jako nasze życie, i my razem z Nim ukażemy się w chwale.

Od pewnego czasu jestem głęboko zachwycony eschatologią, szczególnie w perspektywie liturgii. Jakoś głęboko zacząłem rozumieć i doświadczać liturgię jako eschatologię.  Rodząca się we mnie tęsknota za niebem była wypełniana doświadczeniem nieba tu i teraz, przeświadczeniem, że realna obecność Chrystusa, o której mówi nr 7 KL, już jest tym doświadczeniem nieba, choć jeszcze nie w pełni rzeczywistość ta się objawiła.
I w tym właśnie duchu eschatologii spełnionej zachwyciłem się przytoczonymi wyżej numerami Konstytucji, które mówią o zasadniczym celu istnienia liturgii – celu, którym kierował się Bóg ustanawiając w Chrystusie i przez Niego kult Kościoła.
Kiedy dobrze przyjrzymy się tym tekstom wszystkie one balansują między jużjeszcze nie eschatologii, jak ujmuje to tradycyjny wykład. Z jednej strony podkreślają, że już w Chrystusie przez celebrację liturgii umarliśmy i zmartwychwstaliśmy (wszędzie czas przeszły), a zarazem sprawujemy liturgię oczekując Jego ponownego przyjścia. Już dokonało się nasze całkowite pojednanie i zbawienie, ale zarazem spodziewamy się dopuszczenia do grona świętych. Jednakże odczytałem tę pozorną dialektykę w jeszcze inny sposób. Jak mówi KL Bóg ustanowił liturgię, aby wszyscy ludzie byli zbawieni, aby „dzieło zbawienia, które głosili, również sprawowali przez Ofiarę i sakramenty […] I tak przez chrzest ludzie zostają wszczepieni w paschalne misterium Chrystusa”. Innymi słowy Bóg ustanowił liturgię, aby każdemu człowiekowi przywrócić utraconą godność, jego wartość, jego właściwe życie, a nawet jeszcze wyżej wynieść, wzbogacić. Innymi słowy Bóg chce doprowadzić każdego człowieka i cały stworzony świat do ostatecznego spełnienia – chce, aby każdy człowiek był szczęśliwy. Zatem celem istnienia liturgii jest szczęście człowieka! Czyż nie jest to zachwycające.
Sprawuję liturgię, gdyż Bóg chce abym był szczęśliwy już tu, dzisiaj. Nie tylko chce mojego spełnienia kiedyś, w przyszłości, ale dzisiaj pozwala mi doświadczyć tej ostatecznej chwały, już dzisiaj czyni moje życie szczęśliwym i tylko to Go interesuje. Nigdy wcześniej tak nie patrzyłem na liturgię. Dopiero w czasie tych rekolekcji i warsztatów zobaczyłem jaki jestem szczęśliwy w czasie sprawowania liturgii. Jak wielkie szczęście ona daje teraz, w chwili celebracji, a zarazem rozbudza tęsknotę za tym ostatecznym, wiecznym szczęściem nieba. Czyż to nie zachwycające, że Bóg pragnąc szczęście człowieka dał nam liturgię!
Ale myślę, że to doświadczenie eschatologii spełnionej w liturgii nie byłoby tak mocne i tak konkretne dla mnie gdybym nie spotkał na rekolekcjach jednej osoby, która mnie całkowicie zachwyciła swoją wiarą, a tym samym i swoim życiem. Z jej każdego zdania, sposobu bycia, przeżywania liturgii płynęło doświadczenie tego „liturgicznego szczęścia”, które jest jej udziałem. Była ona – jeśli można tak powiedzieć – „wcieloną eschatologią”, a kontakt z nią był niesamowicie zachwycającym doświadczeniem, wzmocnionym jeszcze refleksją nad KL, o której pisałem wyżej. Ta osoba nieustannie myślała o niebie i zarazem tym niebem żyła już teraz, mówiła o nim i przekazywała, wszczepiała je w innych, celebrowała liturgię doświadczając nieba i rozbudzała w sobie tęsknotę za nim: w niej tak namacalnie zobaczyłem, uchwyciłem to, o czym pisali Ojcowie soborowi w KL: zobaczyłem co to oznacza, że Bóg ustanowił liturgię, aby obdarzyć człowieka szczęściem jużjeszcze nie doświadczanym. Dopiero teraz udało mi się przełożyć na „nasze” język KL, mówiący o tym, że celem liturgii jest uświęcenie człowieka. Celem liturgii jest po prostu szczęście każdego z nas – o tym marzy Bóg. Za niebem zaś tęsknię ja. A jak podkreśla Balthasar „niebo jest tam, gdzie jest Bóg”!
A piszę o tym również dlatego, że to doświadczenie III rekolekcji Mysterium fascinans spotkało się również z chwilą ogłoszenia tematu IV edycji, która odbędzie się w przyszłym roku. Temat już został wybrany kilka miesięcy temu, a dopiero dzisiaj odnalazłem jego pełne uzasadnienie. W dniach 12-14 sierpnia 2011 roku będziemy wnikać w głębię tematu „Liturgia i rzeczy ostateczne”. Po raz kolejny Bóg pokazał mi jak zachwycająca jest tajemnica (mysterium fascinans) liturgii.

 

foto: ks. dr Grzegorz Strzelczyk, http://strzelczyk.edu.pl/foto


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło na Liturgia.pl

Ur. 1988, doktorant na Uniwersytecie Nawarry w Pampelunie (Hiszpania), gdzie przygotowuje pracę nt. pneumatologii Mszału hiszpańsko-mozarabskiego. Pomysłodawca i współorganizator rekolekcji liturgicznych „Mysterium fascinans”. Obszary badań: teologia liturgiczna, relacja między teologią dogmatyczną i liturgią, liturgia hiszpańsko-mozarabska, katecheza mistagogiczna. Napisał i zredagował kilkanaście książek, w tym ostatnio: Liturgia Jezusa Chrystusa (Kraków 2015); Przyjdź, Panie Jezu! Chrystus w tajemnicach roku liturgicznego (Kraków 2016, t. 1); Duchowość kształtowana przez liturgię (Kraków 2017, red.), Święta codzienność. O liturgii przemieniającej życie (Kraków...