Charakter pisma

KOMENTARZ DO LITURGII XXI NIEDZIELI ZWYKŁEJ ROKU B

InicjałSłyszałem kiedyś o chłopcu, który pytany przez swojego proboszcza: „czy wierzysz, że w tym opłatku, w tym chlebie, jest Pan Jezus?”; odpowiedział mocno zmartwiony: „Wierzę, że tu jest Pan Jezus, ale że to jest chleb – nie wierzę”. Historia całkiem możliwa, kiedy pomyśleć o różnicy między delikatnym opłatkiem i bochenkiem.

Ten znak od początku był trudny. W tę niedzielę słyszymy w liturgii opowiadane przez św. Jana zakończenie „mowy eucharystycznej” Chrystusa. Jezus mówi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. A wielu uczniów skarży się: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6,60).

Rzeczywiście, na początku uczniowie stanęli przed niezrozumiałym jak przed ścianą. Dla tych, którzy wytrzymali sytuację, z czasem wszystko zaczęło się rozjaśniać a jednocześnie odsłaniać głębię. Nadeszła Ostatnia Wieczerza, a potem śmierć Chrystusa. A potem –  Jego zmartwychwstanie. I zesłanie Ducha Świętego. Młoda wspólnota Kościoła widziała, jak w powierzonym sobie „łamaniu chleba” i „pamiątce” zbiegają się wszystkie tajemnice, i jak z niego promieniują. Starała się dookreślić słowa na opisanie tej rzeczywistości. Eucharystia. Msza święta. Sakrament – znak, który sprawia to, co oznacza. Starano się zrozumieć lepiej ten ryt wspólnego posiłku, który nie jest zwykłym posiłkiem.

Święty Tomasz pisze, że sakrament jest „po pierwsze, znakiem upamiętniającym to, co poprzedziło, mianowicie mękę Chrystusa; po drugie, jest znakiem wskazującym na to, co się w nas dokonało na skutek męki Chrystusa, mianowicie – na łaskę; po trzecie, jest znakiem zapowiadającym, tj. zwiastującym przyszłą chwałę” (STh, III, q. 60, a. 3). Eucharystia oznacza „to, co poprzedziło” – misterium życia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa nie jest już tylko „tam i wtedy”, ale tu. Chleb i wino stają się naprawdę Jego Ciałem i Krwią. Po drugie oznaczane jest „to, co się w nas dokonało” teraz, to znaczy łaska, którą ten sakrament przynosi. Ona jednoczy ludzi z Bogiem i między sobą nawzajem w Kościele. Ona jest też inchoatio gloriae, zapoczątkowaniem przyszłej chwały nieba, której wskazywanie jest trzecim „znaczeniem sakramentu” według Tomasza.

Kiedy myślę o tym, jak jest przekazywany kolejnym pokoleniom znak Eucharystii, przychodzi mi na myśl obraz litery, ozdobnego inicjału, od którego wszystko się zaczyna. Uczą się go odczytywać i pisać kolejni uczniowie. Wspólnota Kościoła chce, żeby ten znak był piękny a jednocześnie czytelny, by był tym samym Znakiem Posiłku, który został ustanowiony przez Pana. Krój pisma zmienia się, jak zmieniają się czasy, ale to ta sama Litera. Czasem dawny lub bardzo ozdobny charakter pisma może utrudnić odczytanie znaku.

ε Inicjał E

Historia chłopca, któremu trudno rozpoznać w opłatku chleb ukazuje właśnie możliwe zatarcie czytelności znaku. Wprowadzenie do Mszału wyraża się o tym bardzo powściągliwie: „Natura znaku domaga się tego, by materia służąca do sprawowania Eucharystii miała wygląd pokarmu” (321). Można chyba w podobny sposób próbować spojrzeć na dwudziestowieczną reformę liturgiczną, która wiele zrobiła dla „czytelności znaków” a jednocześnie mocno zmieniła dawny „charakter pisma” z jego swoistym zawiłym pięknem. Choć w żadnym razie się nie wykluczają, jednak czytelność jest ważniejsza niż piękno, bo konieczna, żeby odesłać do znaczenia. Z kolei uproszczony charakter sakramentalnych znaków nie ma sugerować, że „wszystko jest proste”, bo odsyłają one przecież do tajemnic.

W najstarszym nowotestamentalnym opisie Eucharystii, św. Paweł mówi: „otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem” (1 Kor 11,23). Pan, który ustanowił znaki sakramentów, na szczęście pomaga Kościołowi je przekazywać w kształcie czytelnym i pięknym. Sam nadaje im moc i pomaga je odczytywać, nawet jeśli są trudne.

Popatrzmy jeszcze raz na dziecko, tym razem opisane przez Elizabeth Anscombe w jej rozważaniu o Eucharystii: „dziecko można uczyć o przeistoczeniu, gdy szepcze się mu podczas Mszy do ucha: „Patrz! Zobacz, co robi ksiądz. Wypowiada słowa Pana Jezusa, które zmieniają chleb w Jego ciało. (…) Znałam kiedyś dziecko — wtedy prawie trzyletnie i dopiero zaczynające mówić, ale uczone o Eucharystii w opisany sposób — które czekało w tylnej części kościoła na powrót matki od komunii. „On jest w tobie?”, zapytało dziecko, kiedy matka wróciła na miejsce. „Tak”, opowiedziała, a maluch — ku jej zdziwieniu — upadł przed nią ze czcią na podłogę. Mogę zaświadczyć, bo widziałam, jak to się stało.”

Michał Golubiewski OP

 

Zobacz także