Chrystus przychodzi

Piątek XXXIV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Dn 7,2&ndash14; Łk 21,29–33

Piątek XXXIV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Dn 7,2&ndash14; Łk 21,29–33

Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie (Łk 21,29). Te słowa, jak widzimy z dalszej historii, dotyczące zapowiedzianego przez Pana Jezusa zniszczenia Jerozolimy, odnoszono do samego końca świata. Wynikało stąd zupełnie inne nastawienie pierwszych chrześcijan do świata i jego dalszych dziejów oraz do ich osobistej postawy. Znana jest z Dziejów Apostolskich pierwsza wspólnota jerozolimska, która gromadziła się wokół apostołów. Ludzie sprzedawali wszystko, co posiadali, i następnie wspólnie przejadali. Z czasem św. Paweł musiał organizować składkę na rzecz świętych w Jerozolimie (Rz 15,26). Dopiero potem okazało się, że nie zaraz nastąpi koniec (zob. Łk 21,9). Również ten sam św. Paweł musiał uczyć Tesaloniczan: Kto nie chce pracować, niech też nie je! (2 Tes 3,10).

Jest sztuką właściwie odczytywać proroctwa zawarte w Piśmie Świętym. Okazuje się, że najczęściej ludzie odczytują je według własnych oczekiwań sterowanych wyobraźnią. I tak proroctwa, które w Starym Testamencie odnoszą się do Mesjasza, były znane Żydom, ale tak interpretowane, że nie mogli rozpoznać Mesjasza, który przyszedł. Podobnie nie rozpoznali zapowiedzianego Eliasza w Janie Chrzcicielu. Okazuje się, że realizacja zapowiedzi proroczych jest zaskakująca dla ludzkiej wyobraźni. Bóg zazwyczaj zaskakuje, gdy przychodzi. Z zasady zawsze przekracza nasze wyobrażenia. Przychodzi inaczej, niż sobie to wyobrażamy. Wydaje się, że to samo odnosi się i do naszych wyobrażeń dotyczących przyszłości w oparciu o proroctwa Nowego Testamentu.

Na szczęście nie jest dla nas konieczna znajomość chronologii przyszłych wydarzeń, chociaż chcielibyśmy ją znać, a nawet pragnęlibyśmy jej dociec w oparciu o proroctwa. Jednak nie chronologia jest zasadniczym zamysłem przy głoszeniu proroctwa. Słowa proroctwa mają raczej nas otworzyć na inny wymiar naszego życia, przypominając, że najważniejsze w naszym życiu jest spotkanie z Bogiem, który jest stale obecny. Cała historia świata osiągnie swoje zwieńczenie, gdy On ostatecznie wkroczy w historię. Według zapowiedzi Pana Jezusa będzie to miało charakter kosmiczny:

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte (Łk 21,25n).

Chrystus pojawi się na „obłokach niebieskich” (zob. wczorajsza Ewangelia Łk 21,27), tak jak to wcześniej zapowiadał Daniel odnośnie do „Syna Człowieczego” (Dn 7,13). Wcześniej jednak czekają ziemię okrutne rządy rozmaitych bestii, które następują jedna po drugiej. Są one zasadniczo symbolami kolejnych potęg, które zadufane w swoją siłę nie liczą się z prawdziwym Bogiem i dokonują wiele zła. W tym kontekście pojawiają się rozmaite kataklizmy i wojny, które zapowiadają ostateczne przyjście Chrystusa. Zarówno kataklizmy jak i wojny odsłaniają słabość potęg, które ulegają tym siłom. W przeciwieństwie do nich królestwo Syna Człowieczego będzie wieczne i nieprzemijające. Dla nas osobiście jednak nie te wizje są ważne, ale wynikający z nich wniosek: zawsze trwać przy Chrystusie, który przychodząc na końcu czasów, będzie ostatecznym zwycięzcą i sędzią człowieka. Jego przyjście stanie się dla wierzących wyzwoleniem.

Nasz udział w Eucharystii jest nieustannym zakorzenianiem się w Nim.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także