Chrześcijanin to nie gentleman

Liturgia słowa: Ef 3,14-21; Łk 12,49-53

W naszym życiu nie chodzi o proste moralne życie w spokojnym oczekiwaniu na nagrodę w niebie. Chrześcijanin to nie gentleman, który z dystansem patrzy na wszystko i potrafi przejść ponad „niskimi” postępkami innych, sam pozostając niewzruszony w swojej doskonałości.

Pan Jezus pragnie nas zapalić, uczynić gorącymi w miłości: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże pragnę, ażeby już zapłonął (Łk 12,49). Jednak taki żar owocuje agresją ze strony innych. Agresja pojawia się nawet w domu między najbliższymi: Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej (Łk 12,52n).

Jest to przerażająca perspektywa. Jednak okazuje się, że wybór wiary w Jezusa jest tak zasadniczy, że nawet więzi rodzinne muszą przed nim ustąpić. Tym bardziej agresji doświadczą uczniowie Jezusa od ludzi, którzy są letni w wierze, od tych, którzy tanio chcą kupić swój udział w królestwie Bożym, albo wręcz są jego wrogami, Ten, kto idzie za Chrystusem w pełni, staje się oskarżeniem dla nich wszystkich. W życiu ucznia Chrystusa chodzi o pełnię życia w Duchu Świętym. O nią modli się św. Paweł w pierwszym czytaniu. Pragnie on, aby:

Chrystus zamieszkał przez wiarę w naszych sercach; abyście w miłości zakorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą (Ef 3,17–19).

To wszystko odnosi się do wcześniej podanej perspektywy ogarniającej cały kosmos, perspektywy, która całkowicie nas przerasta i zdumiewa. I chyba właśnie z tej racji, że nas całkowicie przerasta, nie potrafimy jej autentycznie przyjąć. Jest dla nas abstrakcyjna, nie do uwierzenia. Jest perspektywą szaleńców. Stąd całkowity brak zrozumienia, bo bez doświadczenia Ducha Świętego nie da się tej perspektywy zrozumieć i przyjąć.

Rozsądnym ludziom wydaje się śmieszna. Ale przecież dzisiaj właśnie taką perspektywę otrzymujemy w obu czytaniach. Oto stajemy przed misterium Eucharystii, w której to wszystko się zawiera. Podczas niej zostajemy napełnieni całą Szerokością, Długością, Wysokością i Głębokością Chrystusa. Podczas komunii mówimy temu wszystkiemu: „Amen”, czyli „tak, to niezachwiana prawda”. Obyśmy dali się porwać temu ogniowi miłości w wierze.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także