Chrześcijaństwo jest nowym życiem

XXXI Niedziela zwykła, lit. słowa: Ml 1,14b – 2,2b.8–10; 2 Tes 2,7b–9.13; Mt 23,1–12

„Czyńcie, księże prałacie, jako nauczacie”. To znane powiedzenie streszcza w formie wezwania to, co mówi dzisiejsza Ewangelia. Jej słowa są do dzisiaj bardzo aktualne. Odnoszą się przede wszystkim do nas, kapłanów – tych, którzy dzisiaj spełniają podobną funkcję jak uczeni w Prawie za czasów Pana Jezusa.

Nie jest łatwo mówić o sobie publicznie. Nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie. Często staramy się bronić siebie: „to inni są nieautentyczni, nie my”, „te słowa odnoszą się do innych, nie do nas” itd. Można również przyjąć ton oskarżania siebie, ale i w ten sposób można kłamać.

Jednak nie tylko kapłani głoszą prawdę Ewangelii. Każdy chrześcijanin jest do tego wezwany. Każdy, kto uchodzi za chrześcijanina, staje się świadkiem wiary w swoim środowisku, czy tego chce, czy nie. Przez jego postawę inni odczytują prawdziwość samej Ewangelii. Do nas wszystkich odnoszą się słowa z dzisiejszego pierwszego czytania: Dlaczego oszukujemy jeden drugiego, znieważając przymierze naszych przodków? (Ml 2,10).

Przyjrzyjmy się jednak nieco bliżej czytaniom. Co z nich wynika dla nas? O co chodzi Bogu, czego oczekuje od nas Pan Jezus? Na wstępie uderza nas ostrzeżenie przed obłudą religijną: głoszą, tworzą pozory, a sami nie żyją tym, co głoszą. Jeżeli przejrzymy całość orędzia Pana Jezusa, to zobaczymy, że najbardziej Go zasmuca i wzbudza Jego gniew ludzka obłuda, szczególnie wtedy, gdy dotyczy życia religijnego. Jezus potrafi bardzo miłosiernie podejść do grzeszników, którzy uznają swój grzech, nawet do pogan i wrogów narodu izraelskiego, ale wobec spotykanej obłudy w gronie tych, którzy się mają za wierzących, nie ukrywa swojego gniewu i często bardzo ostrych słów potępienia: „obłudnicy”, „groby pobielane”, „synowie diabła”… Trudno o bardziej ostre słowa. Widać stąd, że czymś absolutnie zasadniczym w Ewangelii Pana Jezusa i jej głoszeniu jest prawda życia, czyli zgodność głoszonego orędzia z życiem. Jeżeli tego nie ma, to sama Ewangelia zostaje wystawiona na pośmiewisko. O prawdę żywą prosi podczas Ostatniej Wieczerzy:

Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą… aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (J 17,17.21).

Chrześcijaństwo nie jest ideologią, nową filozofią dla ludu, nie jest także systemem moralnym, doktryną, zestawem prawd do przyjęcia. Chrześcijaństwo jest w swojej istocie nowym życiem w Chrystusie. Rozpoczyna się ono od chrztu, który jest naszym wejściem w śmierć Chrystusa, aby razem z Nim żyć. Dlatego też głoszenie Ewangelii oznacza głoszenie nowego życia zasadniczo przez samo życie. Bardzo mocno przypominał nam o tym papież Jan Paweł II zarówno w słowach skierowanych do świeckich, jak i do osób konsekrowanych. Samo głoszenie słowa winno wyrastać dopiero z autentycznego życia Ewangelią.

Zasadniczą przyczyną życia pozorem, wymienioną w dzisiejszej Ewangelii, jest pragnienie posiadania znaczenia, pragnienie uznania w oczach innych, bycia kimś ważnym, mądrym… Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać (Mt 23,5). Stąd Pan Jezus radzi: wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi… Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem… Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami (Mt 23,8.9.10). To wszystko przede wszystkim z tego powodu, że jedynie Bóg jest Ojcem, a Jezus Chrystus jest jedynym Nauczycielem i Mistrzem. I świadomość tej prawdy po– winna zawsze w nas być obecna. Z niej wynika postawa „sługi nieużytecznego”, który jedynie spełnia swoją powinność i niczego nie oczekuje w zamian. Dlatego też nie ma żadnej pretensji, że mu się za jego pracę cokolwiek należy. Ale okazuje się, że można także grać postawę skromności, wiedząc, że innym to się podoba. Istnieje bardzo ogólna wewnętrzna zasada, istotne kryterium naszej autentyczności: „Żeby można było być kimś, trzeba umieć być nikim”. Jeżeli nie stać mnie na to, by być ostatnim, to nie dorastam do tego, aby stać na czele. Wtedy bowiem nie jestem wolny od własnej ambicji, która wprowadza mnie w ową grę pozorów. Życie często samo stawia nas przed próbą: ktoś nas skrytykował, ośmieszył, zlekceważył… Jak na to reagujemy? Czy umiemy to przyjąć spokojnie, wiedząc, że rzeczywiście nie jesteśmy cudem świata?

Nie chodzi w tym przypadku jedynie o umiejętność opanowania swoich psychologicznych reakcji. Przytoczona zasada odnosi się do czegoś o wiele głębszego. Jest szczególnym wyrazem tego, co Pan Jezus szereg razy wypowiada w słowach: kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16,25). Zobaczmy, że w Jego życiu ta zasada została wypełniona, co wyraziło się Jego poniżeniem podczas procesu i ukrzyżowania, a ostatecznie przyjęła kształt prawdziwej śmierci na krzyżu, przez którą uzyskał życie dla nas.

Podobna zasada odnosi się także do nas, jedynie przez śmierć własnych ambicji i chęci wywyższenia się, przez autentyczną miłość i ofiarność Ewangelia jest prawdziwie głoszona. O takim doświadczeniu mówi św. Paweł w drugim czytaniu:

Stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem drodzy staliście się dla nas (1 Tes 2,7n).

Ale ta postawa apostoła i jego towarzyszy przyniosła bardzo konkretny owoc:

Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale jak jest naprawdę, jako słowo Boga, który działa w was wierzących (1 Tes 2,13).

Otóż głoszenie Ewangelii jest głoszeniem żywego Boga, a nie mądrej doktryny w ludzkiej postaci. Ewangelia jest nauką o życiu, orędziem życia. A tego nie można doświadczyć przez nawet najwspanialsze refleksje, ale jedynie zawierzając jej mądrości i wprowadzając autentycznie zalecenia Pana Jezusa w swoim życiu.

Weźmy np. ostatnie, podsumowujące dzisiejszą Ewangelię zdanie Pana Jezusa: Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony (Mt 23,12). Czy rzeczywiście w tę zasadę wierzymy? Czy umiemy np. przyjąć poniżenie? A przecież tę prawdę głosi świadectwo życia wielu świętych. Pierwszą z nich jest Maryja. Ona na kartach Ewangelii pojawia się jakby na marginesie, odsunięta od głównego nurtu. Nigdy nie protestowała przeciwko takiemu odsunięciu. A dzisiaj zajmuje pierwsze miejsce pośród Kościoła w chwale jako Orędowniczka, jako Królowa. Ona stała się w ten sposób wyraźnym znakiem prawdziwości tej zasady, jaką wypowiedział Pan Jezus.

W naszym życiu wszystko zależy od tego, czy prawdziwie uwierzymy słowom Jezusa i uczynimy z nich nasz osobisty program życia.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także