Ciemność i cisza

Słowa, pochodzące ze Starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę czytanej w ramach wielkosobotniej Liturgii Godzin, ukazują coś paradoksalnego. Wcielony Logos, Boskie Słowo, Pan świata i czasu zginął na krzyżu i został złożony w grobie, pozostawiając świat w ciszy Swej nieobecności.  Władca życia wszedł w calmaweth (hebr. „cień śmierci”), wszechogarniający mrok i milczenie Krainy Umarłych.

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię: wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań

W uderzający sposób ujmuje to obecny w tradycyjnej liturgii rzymskiej rytuał Ciemnych Jutrzni (zwanych po łacinie Tenebrae – „ciemności”), kiedy to po każdym z czternastu śpiewanych wówczas psalmów gasi się jedną świecę spośród piętnastu stojących na świeczniku na ołtarzu, a pod koniec Laudesów (w trakcie Benedictus) tę, która pozostała, chowa się za ołtarz, pozostawiając kościół w całkowitym mroku. Ta ostatnia świeca, płonąca choć ukryta, pokazuje, że ciemność i cisza śmierci Chrystusa, będąc w pełni, wręcz totalnie, ciemnością i ciszą śmierci Człowieka, są brzemienne mocą, która ma je przełamać w Zmartwychwstaniu, tym wielkim powrocie światłości, sensu i życia, wyobrażonym przez powrót zapalonej świecy na ołtarz na sam koniec nabożeństwa.

Ciemność i milczenie po śmierci Chrystusa są jakby zaistnieniem sytuacji przedkreacyjnej. „A ziemia była bezładem i pustkowiem, ciemność nad powierzchnią otchłani, a Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2). Kiedy stwórcze Słowo umilkło i pogrążyło się w cieniu śmierci, świat wrócił niejako do stanu pierwotnego: kosmicznej ciszy i mroku, w których Duch Boży zacznie dopiero działać. I tak jak przy stworzeniu siłą Boskiego rozkazu: yehi ’or – „Niech stanie się światłość”, wypowiedzenie Słowa przezwyciężyło ciemność i oświetliło otchłań, tak i Chrystus, „zabity na ciele został powołany do życia Duchem, [w którym] poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu” (1 P 3,18-19), a w Zmartwychwstaniu Swoim światłem przełamał ciemności, oświetlił cienistą krainę mroku i stworzył nas na nowo. Odkupienie jest nowym stworzeniem, wydobyciem świata i człowieka z „bezładu i pustkowia” grzechu i śmierci, jeszcze cudowniejszym niż pierwotny akt kreacji (por. modlitwę po I czytaniu Wigilii Paschalnej).

O paradoksalnym charakterze ciemności mówi też paralela pomiędzy nocą ucieczki Izraelitów z Egiptu a nocą zmartwychwstania Chrystusa, najwyraźniej zarysowana w Exultecie. Noc, czas przynależny siłom ciemności, które wydają się tryumfować, staje się czasem sądu nad nimi i rozproszenia „mroku, co świat okrywa”. W tym sensie ta właśnie noc staje się swoim własnym przeciwieństwem: „Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. (…) O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa. O tej to nocy napisano: a noc jak dzień zajaśnieje, oraz: noc będzie mi światłem i radością”.

Geniusz liturgii kondensuje wszystkie te znaczenia nie tylko na poziomie tego, co daje się ująć w słowa, ale też w sposób doświadczalny. Wchodzimy w ciszę wraz z początkiem liturgii Triduum, kiedy milkną dzwony i organy. Adorując w milczeniu Ciało Pańskie w „Ciemnicy” i kaplicy Grobu Pańskiego towarzyszymy naszemu Panu w tym, w czym On towarzyszył naszej upadłej naturze – Jego umęczeniu i śmierci. Jeśli mamy szczęście uczestniczyć w Tenebrae, pogrążając się w coraz większym cieniu z każdą kolejną gaszoną świecą widzimy „chwałę Syna Bożego, która zdaje się zanikać w czasie Męki” (wprowadzenie do Ciemnych Jutrzni, Mszał rzymski z towarzyszeniem nabożeństw nieszpornych, Brugia 1931, s. 731). Oczekując w ciszy i ciemności na wniesienie paschału, światła Chrystusa, wyczekujemy ogłoszenia nas nowym stworzeniem i przemiany nocy grzechu i śmierci na świetlistą noc wybawienia.

Ciemność i cisza nie są „po prostu” symbolami, jakimiś przygodnymi i konwencjonalnymi znakami, których obecność jest równie dowolna jak gatunek kwiatów użyty do dekoracji kaplicy adoracji. To, czy pamiętamy, że Wielka Sobota jako dzień największej żałoby wymaga ciszy, a nie ludycznego rejwachu towarzyszącego półświeckiej obrzędowości święconek i/lub zwiedzaniu różnych Grobów Pańskich, nie jest nieistotne dla naszego życia duchowego. Zachowanie zaciemnienia kościoła, do którego wnoszony jest nowy ogień nie jest tylko hołdowaniem „zwyczajowi”, niememu i pustemu w epoce elektryczności. Liturgiczna ciemność i cisza to przestrzenie, dzięki którym dosłownie wchodzimy w tajemnicę, zarówno naszej upadłej kondycji, jak i Tego, który ją zbawia i podnosi, w których doświadczamy tego, w co wierzymy.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.